Graś. Paweł Graś w dniu 10 września zaszczycił swoją szanowną osobą studio TVN 24 w audycji „Gość poranny”. Tak wczesna pora wcale nie przeszkadzała panu rzecznikowi stać się wspomnianym porannym gościem w domach wielu Polaków. Ot, chłopisko pełniąc swoje obowiązki dozorcy (gospodarza domu), zerwało się jeszcze przed wschodem słońca, bo i kontener trzeba na czas wystawić i zamieść pierwsze spadające liście. O 8 rano był już na pełnych obrotach, co bo było widać i słychać. Trzeci człon jak na razie TV jeszcze nie przekazuje.
I tak telewidzowie zobaczyli posła Grasia. A jak ktoś natężył uwagę, to usłyszał, że rzecznik Donalda Tuska okropnie zdenerwował się na SLD. Bardzo się zdenerwował. Powiedział, że w sprawach TVP i mediów SLD pójdzie choćby i z diabłem czyli z PiS, aby podzielić się stanowiskami.
No, niech mi ktoś wyjaśni, dlaczego tak jest, że jak jest mowa o SLD, to zaraz Graś myśli o diabłach. Bo według Grasiowej teologii diabeł to PiS, a nie komuniści, jakby się nieuczonym ludziom wydawało. Skąd taka przewrotność? Nie sądzę nadto, aby poseł z PO uzgadniał owe teologiczne nowinki ze swoim proboszczem, już nie mówiąc, biskupem czy kardynałem. Nie uwierzę.
Na takie doraźne skróty polityczne lepiej nie chodzić - można zabłądzić, zejść na manowce czy przepaść w niebycie politycznym. I co wtedy zostałoby Pawłowi Grasiowi? Nie martwmy się. Przezorny zawsze ubezpieczony: No jest jeszcze skromne, latami praktykowane hobby!
Tekst pochodzi z: http://www.pis.org.pl/akcja.php?id=8



Komentarze
Pokaż komentarze (12)