Jak w 2005 czy 2007 roku głosowali dziennikarze? Według dość wiarygodnych szacunków w ogromnej większości (szacuje się na 70-80 procent) poparli Platformę Obywatelską, a w wyborach prezydenckich Donalda Tuska.
Żurnaliści tak bardzo zostali zauroczeni Donaldem Tuskiem i jego dworem, że bez bólu złożyli marne resztki swej dziennikarskiej niezależności na rozpalonym ołtarzu Platformy Obywatelskiej. Potem poszli w godowe tańce z PO. Jak w dym.
Tusk okazał się wodzirejem doskonałym. Wbrew nadziejom zauroczonych dziennikarzy zamiast do Europy wyprowadził ich w pole i jeszcze porządnie skopał zadki, aż ujrzeli republikę bananową. Skopał całkiem profesjonalnie, jak zresztą przystało na piłkarza-amatora. Tak zawsze kończą ci, którzy nie szanują innych, także siebie. Którzy zdradzają swoje dziennikarstwo, oddając je na służbę wodza. Zdrajców nikt nie szanuje. Wszyscy mają ich w pogardzie. Najbardziej zleceniodawcy.
Natomiast ci dziennikarze, którzy nie dali się tuskowemu ukąszeniu - dzisiaj znaleźli się w nieco lepszej sytuacji, niż ich koledzy-wyznawcy Tuska. W o tyle lepszej sytuacji, że jako nieliczni stawali w obronie wściekle atakowanego PiS. Zawsze za zachowanie wysoce szlachetne uchodzi bronić napadniętego. Innym zaś łatwo przychodzi, aby kupą napadać i kupą oskarżać PiS. O co? O rzeczy, jakie tylko się chce. Wiedząc skądinąd, że oskarżenia są fałszywe.
Dzisiaj – po dwóch latach rządów – po kilku większych i mniejszych aferach – Tuskowi udało się osłabić struktury państwa. Wypadek przy pracy? Na dodatek podporządkować sobie większość mediów. Po dwóch latach rządów politycy PO poczuli się tak silni, że już nic im nie zagraża – zatem nie muszą się specjalnie liczyć z takimi czy innymi standardami. W takim razie kto lub co mogło zabronić wiceszefowi ABW podsłuchiwania i wykorzystywania uzyskanych informacji? Kto mógł zabronić włączenia uzyskanych stenogramów z podsłuchów dziennikarza TVN do prywatnego procesu Mąki? Podkreślam TVN, czyli telewizji, która rządowi pije z dzióbka. I nie bał się pułkownik ABW, że sąd nie tylko zakwestionuje mu te informacje, ale nadto przytomnie zapyta: a na jakiej to podstawie i skąd je otrzymał obywatel Mąka?
Zatem, nawet najbardziej służalcza postawa tej czy innej redakcji czy samego dziennikarza nie zabezpiecza go przed utylitarnym traktowaniem przez obecny rząd PO-PSL. Dzisiaj dziennikarzom potrzebny jest czas na autorefleksję i wycofanie się ze ślepej uliczki, w którą wprowadził ich sprytny wodzirej Donald Tusk.
Tak, ale tylko ludzie szlachetni są zdolni głośno przyznać się do błędów.
Tekst pochodzi z: http://www.pis.org.pl/akcja.php?id=8



Komentarze
Pokaż komentarze (16)