W piątek wieczorem Marcin Szyndler z Komendy Stołecznej Policji poinformował, że
Szef Samoobrony, były wicepremier, poseł IV i V kadencji Sejmu, Andrzej Lepper popełnił samobójstwo. Lekarz stwierdził „powieszenie samobójcze”. Lepper miał 57 lat. Był żonaty, miał syna i dwie córki.
Po „wypadkach”, pladze powieszeń, zaistniałym w procesie dotyczącym sprawy porwania Olewnika, rodzi się pytanie, czy szefowi Samoobrony „ktoś” nie pomógł?
Wystarczy człowieka uśpić lub odpowiednio odurzyć, zawiązać mu pętlę na szyi i powiesić. Wygląda na samobójstwo, ale takim nie jest. Rzetelne badania toksykologiczne powinny być przeprowadzone błyskawicznie.
Dlaczego zatem lekarz stwierdził brak działania osób trzecich, a priori, bez odpowiedniej ekspertyzy zakładu medycyny sądowej?


Komentarze
Pokaż komentarze (6)