Blog
Pod Grzybem // Administracjo itd...
GadajacyGrzyb
76 obserwujących 263 notki 205071 odsłon
GadajacyGrzyb, 24 sierpnia 2009 r.

Kindersztuba vs. antypedagogika postępu.

przyczynek do Antycywilizacji Postępu (A.P.)Dawanie klapsa

1) Kindersztuba.

Niegdyś, pewne sprawy załatwiało dobre wychowanie, zwane kindersztubą. Kindersztuba oznacza zasady. Zbiór wpojonych i niezachwianych, nieusuwalnych przekonań, które człowiekowi wpaja się od pacholęctwa i którymi winien kierować się do końca życia.

Gdybym miał określić kindersztubę jednym słowem, byłoby nim: szacunek. Szacunek wobec rodziców i, generalnie, osób starszych. Szacunek dla otoczenia, czyli uprzejmość (nie mylić z kelnerską uniżonością). Szacunek dla ułomności (nie poniżać i nie pastwić się nad niepełnosprawnymi, głupszymi, słabszymi, zacofanymi kulturowo). Szacunek względem środowiska (nie dręczyć zwierząt, dbać o higienę, nie śmiecić itd.). Szacunek dla prochów przodków, wiary, Ojczyzny, spuścizny pokoleń, języka, słowem – szacunek dla cywilizacji, która cię ukształtowała i dzięki której funkcjonujesz w tym świecie.

Oczywiście, powyższy wykaz jest pewnym bytem idealnym. W praktyce, ludziska postępowali różnie. Niemniej, jeżeli postępowali wbrew powyższym wskazówkom, było wiadome zarówno im, jak i otoczeniu, iż czynią źle. Tu był kulturowo akceptowalny kanon zachowań (z niezbędnym marginesem hipokryzji – owego hołdu składanego przez występek cnocie), poza pewną granicą – już nie. Jeżeli świadomie łamiesz zasady i mimo napomnień, tudzież oferowanej pomocy, nie zawracasz ze złej drogi, sam pozbawiasz się szacunku, a co za tym idzie – inni są zwolnieni od okazywania szacunku wobec ciebie. Stajesz się wyrzutkiem.

2) O wyrzutkach.

Wyrzutkowie, generalnie, dzielą się na dwie odmiany: twórczych i destrukcyjnych.

Ci pierwsi, wprowadzają życiodajny ferment, wybudzając cywilizację z zastoju i godząc się z ewentualnymi szykanami, orzą, zepchnięci na margines – ale dla jej dobra! Noszą w sercu cywilizację, zaś po pewnym czasie (często po śmierci) okazuje się, iż mieli rację. W ten sposób dokonuje się postęp i warto pochylić łby przed tymi autentycznymi nonkonformistami (kłania się tu przede wszystkim szereg niedocenianych początkowo naukowców, wynalazców, artystów itp.).

Wyrzutkowie drugiego typu, destrukcyjni, są zapatrzonymi w siebie egoistami, którzy uznali, iż to świat powinien dostosować się do nich, nie oni do świata. Co więcej, w miarę postępującej alienacji uznają, że właśnie oni i ich idee powinny panować nad globem i ludzkością po wsze czasy. Dla dobra ogółu, oczywiście, który to ogół jest podobnie jak oni ciemiężony, tylko nie zdaje sobie z tego sprawy.

Różnica pomiędzy jednymi a drugimi jest z grubsza taka, jak różnica między pokorą a pychą.

Portrety destrukcyjnych wyrzutków znakomicie opisał Paul Johnson w swej książce „Intelektualiści”. Polecam zwłaszcza zaznajomienie się podejściem do dzieci J.J. Rousseau. (Wiem, że to banalne, niby wszyscy znają, ale czasem warto się odnieść).

3) Holocaust kindersztuby.

Ale, co mają zrobić biedne misie, destrukcyjni wyrzutkowie, skoro otoczenie zostało ukształtowane przez kindersztubę? Charakteryzującą się zbiorem zasad, które to właśnie ich, oświeconych marzycieli zepchnęły na margines i nie pozwoliły rozwinąć skrzydeł? Należy wroga unicestwić. Zdemolować kindersztubę w każdym jej aspekcie, zwłaszcza cywilizacyjnym. Tradycyjne wychowanie stanowiło podstawową tamę; barierę, którą należało usunąć, by otworzyć szeroko podwoje dla antycywilizacji postępu.

I zrobiono to. Skutecznie suflowane, antywychowawcze trendy proroków nowej pedagogiki w rodzaju doktora Benjamina Spocka zaowocowały bezstresowym wychowaniem, którego prostą konsekwencją była kontrkulturowa rewolucja porąbańców (pokolenie ’68) spod hasła „zabrania się zabraniać”, sterowana przez parnasiarskie gremia, dyskretnie wspierane przez mocodawców z Kremla.

Nowa pedagogika trafiła na podatny grunt. Rodzice obarczeni traumą dwóch wojen światowych, pragnęli zapewnić swym dzieciom wszystko co najlepsze i w ten sposób odreagować to, czego sami nie mieli, z poczuciem bezpieczeństwa, brakiem trosk i pokojem na czele. W efekcie, ukształtowali stado rozpieszczonych dobrobytem neo-barbarzyńców, pożytecznych idiotów z dobrych domów, którzy ochoczo rzucili się z siekierami, by rąbać w drzazgi zachodnią (łacińską) cywilizację.

4) Miejsce dla political correctness!

I porąbańcy porąbali. Suworowowskie „gawnojedy”, dokonały wraz z innymi cywilizacyjnymi aspektami, holocaustu tradycyjnego wychowania. W tej podstawowej z punktu widzenia każdej cywilizacji materii z dziesięciolecia na dziesięciolecie powstawała ziejąca pustka.

Do czego potrzebna była pustka? Ano, do tego, by można było ją wypełnić odpowiednią treścią - skrojonym na miarę aktualnych potrzeb ersatzem kindersztuby – polityczną poprawnością, którą sukcesywnie wmontowywano w kolejne obszary odebrane łacińskiej cywilizacji.

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

PAMIĘTAM

Krzyż Smoleński=P

Tu bloguję:

image

A tego warto posłuchać:

image
image image image image
Witaj przybyszu:

Moje IP

Ściągnij i posłuchaj:

Towarzysz Szmaciak, Janusz Szpotański - czyta Gadający GrzybZapiski oficera Armii Czerwonej, Sergiusz Piasecki - czyta Gadający Grzyb

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Ostatnie komentarze

  • Dzięks :)))) pozdr. GG
  • @detoxic Tu nie chodzi o Osieckiego - tu chodzi o zachowanie Administracji, która go promuje, a...
  • @wawa Każdy ma swoją indywidualną wytrzymałość. Ja po prostu mam dosyć, tym bardziej, że...

Tematy w dziale