0 obserwujących
69 notek
45k odsłon
  2036   0

Sucho w gniazdkach coraz suszej.

Patrząc na to co się dzieje w polskiej energetyce można się tylko gorzko uśmiechnąć. Obecnie mamy zapotrzebowanie na prąd rzędu 22GW i poważny problem skąd ten prąd wziąć. Cóż patrząc na to historycznie obecne stare bloki energetyczne nie dadzą rady przez dłuższy czas pracować w takich warunkach należy raczej liczyć się z większymi problemami. Informacje które otrzymujemy o problemach w elektrowniach Bełchatów, Turów, Łagisza, Opole, Pątnów i Kozienice pokazują tylko jak słabo jesteśmy przygotowani na takie sytuacje. Nie chodzi szczególnie o to że mamy stare bloki tylko o to, że mamy bardzo mierny tzw. mix-energetyczny. W Polsce prawie cały prąd jest produkowany przez elektrownie węglowe do których chłodzenia wykorzystywana jest woda z rzek i jezior (w tym zbiorników zaporowych). Mści się to na nas ponieważ sprawność bloków zależy od różnicy temperatur pomiędzy parą dostarczaną do turbiny, a wodą chłodzącą blok. Bardzo obrazowo można to policzyć korzystając z sprawności silnika parowego w cyklu Carnota [1-T2/T1] jeśli temperatura pary wynosi około 500oC, a temperatura wody używanej do chłodzenia zmienia się od 10oC do 30oC, to sprawność takiej turbiny zmienia się od 65% do 62,5%, co w przeliczeniu na moc daje około 550MW. Czyli potrzebowalibyśmy w taką pogodę jak dziś jeden dodatkowy blok energetyczny.
Kolejnym poważnym problemem jest występowanie strat w sieci przesyłającej energię elektryczną. Tutaj upały powodują podwójny efekt, po pierwsze nagrzewają się przewody co powoduje wzrost ich oporu i przez to wzrost mocy wydzielanej na nich, po drugie rozgrzane przewody rozszerzają się przez co droga prądu jest większa i przez to strata na linii rośnie. W Polsce straty na liniach przesyłowych średnioroczne wynoszą około 5%, można spokojnie przyjąć, że ze względu na gorącą pogodę mogą się one nawet podwoić co powoduje, iż potrzebna dodatkowa moc może wynosić nawet 1000MW.
Problemy te oczywiście można by rozwiązać budując trzy dodatkowe bloki 500MW włączane w sytuacjach kryzysowych. To jest najprostszy ale i najkosztowniejszy sposób tym bardziej, że utrzymywanie tej dodatkowej infrastruktury oczywiście kosztuję.
Oczywiście można by ten problem rozwiązać inteligentniej. Jeśli spojrzymy na mapę zauważymy, że większość elektrowni oddalona jest od dużych miast o przynajmniej 100km. Dotyczy to zwłaszcza polskiego wybrzeża i północno-wschodniej części kraju. Między innymi dla tego miała być budowana kiedyś elektrownia atomowa w Żarnowcu. Obecnie widać, że dużą część tych problemów faktycznie rozwiązały by nowe inwestycje w elektrownie na północy Polski. Bynajmniej nie mówimy tu o odnawialnych źródłach energii. Jeśli jeszcze raz spojrzymy na mapę zauważymy, że spokojnie można by było w okolicach Szczecina zbudować elektrownię o mocy 500-600MW zasilaną węglem spławianym Odrą lub gazem z gazoportu w Świnoujściu, to z pewnością pomogło by w ustabilizowaniu sytuacji w Polsce zachodniej. Dla polski wschodniej pozostaje jedynie powrót do elektrowni atomowej w okolicach Żarnowca. To co na pewno należy zauważyć to konieczność rezygnacji z wody rzecznej lub jeziornej do chłodzenia bloków elektrowni. Istnieje możliwość wykorzystania do tego celu wody morskiej której temperaura nie rośnie tak szybko latem. Warunki ku temu mamy szczególnie sprzyjające szczególnie, że Bałtyk jest morzem o niskim zasoleniu.
Zwrócić tu jeszcze należy uwagę na elektrownie wiatrowe. Obecnie moc „wiatraków” zainstalowanych w Polsce to około 4000MW, wydaje się, że to powinno wystarczyć. Niestety klimat w jakim się znajdujemy powoduje, że momenty w których jest szczególnie duże zapotrzebowanie na prąd, czyli duże mrozy lub upały, związane jest z zaleganiem nad Polską głębokich wyżów, a wtedy mało wieje. Elektrownie wiatrowe są więc wtedy kompletnie nieprzydatne.
Jest jeszcze trzeci sposób który mógłby zadowolić zarówno ekologów jak i energetyków. W każdej oczyszczalni ścieków w Polsce powstają biogazy, powstają one także w procesie hodowli zwierząt. Istnieją technologie pozwalające na pozyskiwanie gazu z tych procesów i produkcję z nich prądu. Oczywiście gaz ten można magazynować do pewnego stopnia i spalać wtedy gdy będzie zapotrzebowanie. Ekologicznie i moc na zapotrzebowanie.
Widać, że problem mamy trochę na własne życzenie i rozwiązać można go na kilka sposobów, a w zasadzie dobrze by było zastosować jakiś miks tych rozwiązań. Zapewniło by to stabilność całego systemu.
Jeśli natomiast analizować obecną sytuację, to niestety nie ma dobrych wiadomości. Wprawdzie PGE udało się ograniczyć zapotrzebowanie o 3,5GW dzięki wprowadzeniu 20 stopnia zasilania, ale komunikat o utrzymaniu ograniczeń nawet do końca miesiąca nie wróży dobrze. Z doniesień prasowych można wnioskować, że możliwości polskich elektrowni i systemu elektroenergetycznego już się wyczerpały i raczej nie ma pomysłu co dalej. Większa awaria lub dłużej utrzymujące się upały powoduje, że scenariusz blackoutu staje się raczej pewny. Pytanie jakie powinni usłyszeć polscy politycy i energetycy brzmi a co będzie jeśli upały się skończą ale nie susza? Czy m będziemy chłodzić bloki elektrowni gdy niskie stany rzek utrzymają się dłużej niż do końca miesiąca? Miejmy nadzieję, że w ciągu najbliższego tygodnia wszystkim nam będzie chłodniej, a w rzekach zamiast piasku pojawi się znowu woda.

http://klimada.mos.gov.pl/blog/2013/04/15/energetyka/

http://www.elektro.info.pl/artykul/id5644,straty-energii-elektrycznej-w-krajowym-systemie-elektroenergetycznym

http://wyborcza.biz/biznes/1,100896,18534475,stan-wyjatkowy-w-energetyce-kolejne-raporty-o-ograniczeniu.html?biznes=krakow#BoxBizImg

Lubię to! Skomentuj51 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale