Może powinienem dziś podobnie jak inni pisać o tragedii w Norwegii, o tym że moim zdaniem to nie dzieło żadnej skrajnej, antyislamskiej prawicy, a kolejna zbrodnia muzułmanów albo masakra dokonana przez szaleńca/szaleńców, a całą tragedię Salon wykorzystuje się do walki z prawicą. Może powinienem dzis pisac o tym, ale nie mogę. Zrobię to kiedy indziej.
Dziś po południu odeszła z tego świata wspaniała, utalentowana i niezastąpiona wokalistka Amy Winehouse. Miała 27 lat, tak jak Jim Morrison, Janis Joplin, Jimi Hendrix, Kurt Cobain, Brian Jones. Ich nikt nie zdołał zastąpić. I nie zastąpi. Choć koniec artystki był do przewidzenia od dłuższego czasu, choć przeczuwałem to (i wielu innych pewnie też), to śmierć Amy jest dla mnie szokiem. I nie ma dla mnie znaczenia czy Amy się przećpała czy nie. Była jedyną w swoim rodzaju wokalistka z prawdziwego zdarzenia, która sama pisała swoje teksty, mająca niesamowity głos, wyczucie rytmu i talent. Potrafiąca oczarować publiczność. Na scenie była jakby żywcem wyjęta z lat 60. Niesamowita. Miała to coś. I wbrew modom była sobą, sama promowała swój styl. Była przy tym zawsze autentyczna, nawet gdy piła, robiła ekscesy, ściągała na siebie kolejne problemy. Była jedyną i największ wg mnie artystką swojego pokolenia, która wnosiła coś wartościowego i twórczego. Oryginalność i bycie sobą było dla niej ważniejsze niż show biznes, forsa, uznanie czy sława. W ostatnim czasie jej dokonania muzyczne zostały przyćmione przez tę ciemna stronę. Niestety, pod tym względem Amy Winehouse także kontynuowała tradycję wielkich gwiazd muzyki lat 60. i 70. Sława, presja ze strony otoczenia, media, złe otoczenie, brukowce zrobiły swoje i dziś widzimy tego skutki. Jej śmierć to wielka strata dla wartościowej muzyki, luka, której jak w przypadku Janis Joplin nigdy nie uda się zapełnić.Pamiętajmy, że Amy napisała takie utwory jak „Back to black”, „You know I’m no good”, „In my Bed”, „Tears dry on their own”, „Put it In the box” i wiele innych. Dała wiele niezapomnianych koncertów, wystąpiła na niejednym festiwalu. I mimo ciemnej strony jej osobowości (narkotyków, alkoholizmu, depresji, zrujnowanego zdrowia, autodestrukcji), to właśnie za jej wyjątkowość, talent i dokonania muzyczne będzie zapamiętana przez fanów i znawców muzyki.
Kochana Amy, odeszłaś za wcześnie. Zawsze będziemy za Toba tęsknić. Będzie nam brakowało Ciebie, Twojego głosu, muzyki, płyt, Twojego poczucia humoru. Odpoczywaj w pokoju razem z Janis Joplin i innymi wielkimi. Żegnaj.
polish_allied


Komentarze
Pokaż komentarze (22)