0 obserwujących
15 notek
24k odsłony
  3122   0

Miraże Międzymorza

Prezydent Andrzej Duda od początku swojego urzędowania mocno podkreśla konieczność zacieśniania współpracy w ramach państw regionu Europy Środkowej i Wschodniej. Jest to nic innego jak wpisywanie się w wielowiekową tradycję, w której Polska postrzegała siebie jako lokalnego lidera, skupiającego inne państwa tego obszaru.

Książę Adam Jerzy Czartoryski, nawiązując do czasów świetności Polski Jagiellonów i I Rzeczpospolitej, wysuwał ideę budowy ścisłego sojuszu środkowoeuropejskiego skupionego wokół Polski będącego przeciwwagą dla zagrożenia rosyjskiego i niemieckiego. Pomysł ten nazwany potem koncepcją Międzymorza podjął Józef Piłsudski, starając oprzeć na niej swoją politykę zagraniczną. W czasach II wojny światowej idee federacji bądź konfederacji środkowoeuropejskiej znajdowały się także w programach Władysława Sikorskiego, Obozu Narodowego, a nawet części polskich komunistów. Natomiast po wojnie echa tego pomysłu były dostrzegalne w środowisku paryskiej Kultury, a w kraju w szczególności w antykomunistycznej Konfederacji Polski Niepodległej.

Dziś w obliczu rosyjskiego neoimperializmu idea Międzymorza przeżywa swój renesans. Jednakże form w jakich miałaby się ona zrealizować jest już co najmniej kilka, a problemów z tym związanych dosyć sporo.

 

Międzymorze amerykańskie, chińskie, a może Mitteleuropa?

Jedynym z popularniejszych pomysłów jest tzw. „amerykańskie Międzymorze”. W 2009 r. analityk, dyrektor generalny Stratfor George Friedman w swojej książce „Następne 100 lat” przewidywał utworzenie przez Polskę sojuszu środkowoeuropejskiego bardzo silnie związanego ze Stanami Zjednoczonymi. Ta amerykańska wersja Międzymorza miałaby być przedmurzem NATO przed rosyjskim zagrożeniem. Coraz bardziej angażujące się na Dalekim Wschodzie USA zostawiłby tutaj swojego „strażnika” i tym samym postawiłyby tamę rosyjskiemu parciu na Zachód. Ponadto Waszyngton miałby nie tylko wysłać do Europy Środkowej swój sprzęt i żołnierzy, lecz także utworzyć sieć zależności gospodarczych oraz dokonać wielkiego transferu zaawansowanych technologii. Jest to zresztą kalka modelu, który Stany Zjednoczone zastosowały w wypadku Izraela i Korei Południowej – tworzenie proamerykańskich potęg w newralgicznych regionach.

Obecnie obserwowane wzmocnienie flanki wschodniej NATO nie jest jednak na tyle silne, aby konstruować na tej podstawie szeroki geopolityczny plan. Za wysłaniem do Polski i innych krajów regionu grupy czołgów oraz rotacyjnej obecności wojsk nie idą, jak na razie, wielkie projekty umacniające środkowoeuropejski sojusz ze Stanami. Zapowiedziane przez prezydenta Obamę 4 czerwca 2014 r., w czasie szczytu USA - Europa Środkowa w Warszawie, wzmocnienie obecności Stanów w regionie okazało się dalekie od oczekiwań. Co więcej, polityka Białego Domu wskazywałaby na to, że w sprawach nie tylko stosunków z Rosją, ale też ogólnoeuropejskich, Waszyngton pozostawił sporo swobody dla Niemiec, a to przeczyłoby intencją „stawiania” przez Amerykanów na Europę Środkową.

Zwolennicy utworzenia amerykańskiego Międzymorza powołują się na fakt, że narastanie kryzysu na linii Zachód-Rosja powoduje, że zaangażowanie Stanów systematycznie wzrasta, zatem w pewnym momencie może osiągnąć stan postulowany przez Polskę. Na razie jednak – wbrew temu co wieszczył George Friedman – z Waszyngtonu nie idzie żadne silne wsparcie w budowie nowego Międzymorza.

W ostatnich latach spore zainteresowanie Europą Środkową wykazują także Chiny. W 2011 r. w czasie szczytu Chiny – Europa Środkowa w Warszawie zapoczątkowano powstanie formatu 16+1 (16 państw Europy Środkowej – od Estonii po Albanię - i Chiny). Wtedy też Polska jako jedno z niewielu europejskich państw podpisało partnerstwo strategiczne z Chinami. Jednak sama inicjatywa 16+1 wciąż rozwija się w sposób niezadowalający. Jedną z przyczyny są zbyt duże rozbieżności między poszczególnymi państwami regionu, wobec których ciężko ustanowić jedną strategię. Dotychczas format ten przyczyniał się przede wszystkim do wzrostu poziomu relacji Chin z państwami, które były gospodarzami szczytów (Polska, Rumunia, Serbia), a to jest daleko poniżej chińskich oczekiwań. Nie oznacza to jednak, że współpraca ta będzie zarzucona.

Dla Chin region Europy Środkowej pełni kluczową rolę w budowanym przez nich projekcie tzw. Nowego Jedwabnego Szlaku - sieci połączeń infrastrukturalnych między Europą a Azją, która ma na celu wzmocnić chińską ekspansję gospodarczą. Projekt ten jest dla Pekinu na tyle ważny, że inicjatywy gospodarczo - infrastrukturalne powinny nadal być realizowane. Polska w tym planie, b ędąc na skrzyżowaniu głównych szlaków, odgrywa niebagatelną rolę, a prócz tego Pekin proponuje nam także szeroką współpracę od kwestii gospodarczych np. przy wydobyciu gazu łupkowego po sprawy wojskowe. Warszawa w tym wszystkim jest jednak stroną bardziej pasywną. Na wyraźny plus należy zapisać niedawną wizytę prezydenta Dudy, która została bardzo dobrze odebrana w Chinach i daje nadzieję na zidentyfikowanie polsko-chińskiego dialogu. Nie zmienia to jednak faktu, że współpraca z Państwem Środka jest czynnikiem ciągle zbyt słabym aby integrować równocześnie takie kraje jak Polska, Serbia czy Łotwa.

Lubię to! Skomentuj53 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale