Uwagę brytyjskich komentatorów skupia wyborczy sukces skrajnie prawicowej Brytyjskiej Partii Narodowej (BNP) w wyborach do Parlamentu Europejskiego oraz większa od spodziewanej porażka rządzącej Partii Pracy
Brytyjska Partia Narodowa to kontrowersyjna partia która za wszelką cenę pragnie zdobyć jak największe poparcie. Głównym celem tej partii jest nałożenie limitów na imigrację ( szczególnie z krajów azjatyckich oraz wschodniej Europy ). Jej lider, Nick Griffin jest zajadłym eurosceptykiem głoszącym "wyższość" rasy białej.
Brytyjska Partia Narodowa to oczywiście zagrożenie dla demokracji i wolności, ale warto zwrócić uwagę, ze partia ta zdobyła głosy głównie w okolicach North West. Jest to prawdopodobnie najbiedniejszy region w Anglii. Poziom wykształcenia jest tam o wiele niższy niż w innych regionach. Jak powszechnie wiadomo, brak wykształcenia oraz bieda to warunki sprzyjające ekstremistom, zarówno tym reprezentującym skrajną lewicę jak i prawicę. Przemyślana i podstępna akcja propagandowa przeprowadzona przez miłośników BNP spowodowała wzrost poparcia którego efektem są dwa miejsca w Parlamencie Europejskim. Oczywiście fakt zajmowania dwóch miejsc w Parlamencie Europejskim nie spowoduje radykalnych zmian w pracy posłów innych partii. Zatrważające wydaje się jednak to, że ekstremiści, wykorzystując kryzys potrafią wpłynąć na obywateli, zdobyć ich zaufanie a co najważniejsze miejsce w Parlamencie Europejskim.
Myślałem, że faszyzm i rasizm zginęły wraz z Adolfem Hitlerem oraz upadkiem apartheidu w Republice Afryki Południowej. Niestety w 2009 roku, w centrum demokratycznego świata nadal istnieją ludzie którzy propagują wzajemną nienawiść wynikającą z "różnic" rasowych. Oczywiście są to tylko pojedyncze jednostki skupione w marginalne ugrupowania oraz partie. Przykładem takiego ugrupowania jest właśnie Brytyjska Partia Narodowa.
Należy jednak zwrócić uwagę na fakt, że większość obywateli angielskich oraz wszystkie większe ugrupowania wspólnie opowiadają się przeciwko polityce BNP. Ewidentnym przykładem braku akceptacji dla tego ugrupowania było opuszczenie budynku w którym ogłoszono wyniki wyborów przez przedstawicieli wszystkich partii w momencie wejścia do niego przedstawicieli Brytyjskiej Partii Narodowej. Był to widoczny znak protestu. Nie należy również zapominać o demonstrantach wykrzykujących antyfaszystowskie hasła w kierunku Griffina i jego współpracowników.
Większość normalnych ludzi nie głosuje na tę nacjonalistyczno-rasitowsko-ksenofobiczną partię. Jak już wspomniałem, fakt zdobycia przez nią tylu głosów jest wynikiem nieświadomości obywateli i wykorzystania przez BNP trudnej sytuacji ekonomicznej w której znalazła się Wielka Brytania. Warto jednak zwrócić uwagę na fakt, że partia ta i tak nigdy nie zdobędzie w Anglii większej liczby miejsc w Parlamencie z powodu systemu wyborczego "First-Past-The-Post", który jest stworzony specjalnie dla dwóch partii ( dlatego Liberal-Democrats nie mogą stworzyć silnej konkurencji dla Partii Pracy i Partii Konserwatywnej ). System ten stworzony został ponad 150 lat temu i pozostał w swojej nienaruszonej formie do dnia dzisiejszego. Powodem takiej sytuacji jest niechęć partii do jego zmiany ponieważ to właśnie dzięki temu systemowi partią rządząca przejęła władzę.
Żeby dostać jedno miejsce lub więcej, w zależności od wielkości danego okręgu i liczby mieszkańców tam zamieszkujących ) w Parlamencie trzeba wygrać w całym okręgu, zupełnie jak podczas wyborów prezydenckich w Stanach Zjednoczonych. Zwolennicy partii takich jak BNP rozsiani są po całej Anglii. W każdym z okręgów partia otrzymuje przykładowo 0.1, 1, 2.3% głosów. Tak małe poparcie wynika z niechęci wobec ekstremistów. Jednak w Anglii glosy z całego kraju nie sumują się w całość.
W sytuacji gdy Partia Pracy zdobędzie w Londynie 48% a Partia Konserwatywna 52% to wtedy wszystko zgarnia partia Konserwatywna. Dlatego mówi się tutaj o tzw. "zmarnowanych glosach" ponieważ dana partia może dostać 40% poparcia i 200 miejsc natomiast druga 35% i 45 miejsc, dlatego że wygrała tylko w 45 okręgach a glosy z innych w których przegrała, nie liczą się. Przykładowo w 1997 Partia Pracy otrzymała 43.21% głosów natomiast Partia Konserwatywna otrzymała 30.69%. Dla wielu niezrozumiałym pozostaje więc fakt, dlaczego Partia Pracy zajęła 63.43% miejsc w Parlamencie a Partia Konserwatywna tylko 25.04%. Nie będę już wspominał o Liberal-Democrats którzy otrzymawszy 16% poparcie, w Parlamencie zasiedli na 6% miejsc. Głównym celem BNP jest więc wygrana przynajmniej w jednym okręgu żeby dostać się do Parlamentu. Można więc wywnioskować, że jedyną szansą BNP było by skupienie wszystkich jej zwolenników w jednym mieście, co jest fizycznie niemożliwe. Największą zaletą systemu "First-Past-The-Post" jest więc niemożność dostania się do Parlamentu tzw. "ekstremistów", czyli ludzi o skrajnie lewicowych bądź prawicowych poglądach których działalność przynosi szkodę demokracji. Bardzo często odwołują się oni do patriotyzmu, ale nie należy im ufać.
Celem takich ludzi jest eliminacja "odmiennych" osób, dyskryminacja religijna oraz narodowościowa, zupełnie jak to miało miejsce w latach 30' w III Rzeszy. Kolejnym argumentem "za" tym systemem wydaje się brak kłótni w Parlamencie. Istnieje silny, większościowy rząd oraz silna opozycja. Niestety dużym minusem tego systemu jest eliminacja tzw. "trzecich partii". Najlepszym przykładem jest tutaj Partia Liberal-Democrats ( którą gorąco popieram ). W Anglii traktuje się ją jako "trzecią siłę", ale niestety z powodu niesprawiedliwego podziału głosów, partia ta nie potrafi nawiązać równorzędnej walki o władzę z Partią Pracy i Partią Konserwatywna.
Nie bójmy się więc BNP oraz innych partii nacjonalistycznych. Ich poparcie jest wynikiem ostrej propagandy a nie zmianą poglądów obywateli. Głównym slogan BNP głosi "British Jobs for British Workers". Dla wielu niewykształconych, ubogich obywateli takie hasło daje wiele do myślenia. Warte uwagi jest jednak to, że BNP nigdy podczas wyborów nie mówi o swojej polityce rasowej. Istnieje tylko jeden powód dla takiego zachowania. Partia ukrywa swoją faszystowską propagandę z obawy przed wyborcami i ewentualnym zerowym poparciem.
Nie należy jednak pozostać obojętnym. Wszyscy razem musimy walczyć przeciwko nacjonalistom, ich poglądom, metodach zdobywania poparcia. Należy ludzi uświadamiać i uczyć wzajemnej tolerancji, szacunku i zrozumienia. To co udało nam się zbudować przez długie lata ciężkiej pracy, partie takie jak BNP chcą zniszczyć z premedytacja. Pokonaliśmy apartheid, daliśmy równe szanse innym ludziom, szanujemy religie i odmienność seksualna. Niestety są ludzie którzy ciągle jeszcze "nie dorośli" i odwołują się do prymitywnych "średniowiecznych" doktryn.Tacy ludzie są bardzo niebezpieczni ponieważ pod demokratycznym płaszczykiem ukrywają niczym nie poparta i pozbawiona sensu nienawiść, rasizm i ksenofobie. Graja oni na najniższych instynktach. Przypomina mi to Hitlera i NSDAP. To jest bardzo niebezpieczne. Musimy wszyscy razem działać przeciwko takim organizacja, partia i wszystkim co z tym związane. Nie ma żadnych argumentów lub podstaw do twierdzenia, że inne nacje bądź religie trzeba tępić i niszczyć. Dlaczego niektórzy nie potrafią dostrzec piękna w każdym człowieku ? Odpowiedz nasuwa się sama, bo są bardzo ubodzy emocjonalnie. Tacy ludzie to niebezpieczeństwo dla demokracji i wolności.
Powinniśmy szanować się nawzajem i razem myśleć o przyszłości. Nie można tez traktować takich ugrupowań na równi z innymi, ich trzeba zwalczać bo to nie jest odmienność poglądów, a zwykły rasizm i faszyzm. Historia pokazała czym kończy się poparcie dla nacjonalistów i czym jest ich pseudo-patriotyczne hasła oraz odwoływanie się do symboli narodowych.



Komentarze
Pokaż komentarze (10)