Sytuacja w której jak głosi ostatni sondaż GFK Polonia, ponad 80 proc. Polaków nie akceptuje rządu, a jednocześnie ponad połowa z tej grupy deklaruje głosowanie na partię rządzącą jest nienaturalna. Jeżeli w najbliższym czasie nie wyklaruje się jasna propozycja polityczna, będąca alternatywą (lub supportem) dla drużyny Tuska, powstanie zagrożenie niezwykle niskiej frekwencji w wyborach parlamentarnych w 2011 roku. Kto mógłby taką alternatywę stworzyć. Pretendentów jest wielu. Kaczyńscy po raz drugi?
Cały czas według wszystkich sondaży największą partią opozycyjną jest Prawo i Sprawiedliwość Jarosława Kaczyńskiego. Również prezydent, siłą rzeczy kojarzony z PIS-em raczej uniknie kompromitacji i wejdzie do drugiej tury. Tym bardziej, że jego notowania wyraźnie się poprawiają o czym świadczy choćby sondaż przeprowadzony wśród Polaków z pytaniem "Kogo zaprosiliby na Wigilię". Jednak PIS ma dwie wady, które wykluczają szansę walki o elektorat Platformy. Dla głosujących na PO rządy PIS-u jawiły się jako czas wprowadzania Leppera i Giertycha na salony, obniżania standardów demokracji i elementów państwa policyjnego. Na przełamanie tego wizerunku PIS wyraźnie szuka recept. Udanym zabiegiem było postawienie na gospodarkę i prezentacja trzech merytorycznie silnych kobiet jako tzw. aniołków Kaczyńskiego. Co z tego, skoro obok tego w mediach bryluje również Ziobro, który gromadzi tylko elektorat wiejski i małomiasteczkowy, jednocześnie jest postrzegany jako polityk agresywny i słaby merytorycznie. Drugim problemem PIS-u jest brak zdolności koalicyjnej. Czym innym sojusz z postkomunistami w mediach (wybaczalny dla PIS-owskiego elektoratu zawieszonego na dychotomii my-oni), czym innym zbudowanie koalicji rządowej. No chyba że PSL zapragnąłby zmiany partnera. SLD: wybierzmy przeszłość Nowy wizerunek Sojuszu Lewicy Demokratycznej jest anachroniczny. Odwołuje się do złotych czasów Leszka Millera gdy SLD osiągał w wyborach 40 proc. Na czoło partii wysuwają się również czołowi politycy tamtego okresu: wraca Miller i Oleksy, a koalicję w mediach negocjowali Kwiatkowski z Czarzastym. Grzegorz Napieralski zapomina jednak, że ówczesne gwiazdy lewicy nie tylko są odpowiedzialne za jej spektakularny sukces (choć tu można się kłócić czy przyczyną tego nie była nieudolność wizerunkowa rządu Jerzego Buzka) ale również za porażki i spadek notowań. Wtedy młody Wojciech Olejniczak, przepraszający za błędy starszych kolegów uratował 10 proc. głosów odsuwając w cień zagrożenie parlamentarnego bytu. Najtwardszy elektorat SLD, mentalnie tkwiący w PRL, stracił również swoją tubę medialną. "Trybuna" od lat ledwo zipiała, ale teraz grupa dawnych czytelników, weteranów ZSMP i PZPR, straciła swoją gazetę. Jednocześnie młody elektorat zainteresowany zmianami w sferze obyczajowej na SLD nie głosuje, bo nie wystarczająco głośno akcentuje te sprawy. Choć SLD ma zdolność koalicyjną może być tylko przystawką Platformy.
Nowe inicjatywy na scenie politycznej WYpalenie się starych, siermiężnych machin partyjnych każe szukać alternatywy wśród nowych inicjatyw. Mimo iż stoją za nimi starzy ludzie to pojawia się w nich świeży pomysł na Polskę. Wejście Ludwika Dorna do gry, przekształcające tracący rozpęd projekt Polska XXI w Polskę Plus pokazało, że na prawicy są jeszcze poważni gracze, chcący rzucić wyzwanie Polsce Kaczyńskiego i Tuska, a zarazem gotowi postawić własne pieniądze, aby zrealizować swój ambitny projekt polityczny. Dorn chce zmienić wizerunek polskiej demokracji, z medialnej na programową. Zabiera głos w sprawach bezpieczeństwa narodowego, zmian w konstytucji, broni służby zdrowia przed prywatyzacją. Jednocześnie widać, że tu o coś chodzi. Alternatywą dla PO-PIS-u chce się stać też Stronnictwo Demokratyczne. Choć sama partia w sondażach dołuje, to już poparcie dla jej kandydata w wyborach prezydenckich, Andrzeja Olechowskiego sięga 16 proc. To pokaźna zaliczka na starcie kampanii. Do tego SD nie próżnuje programowo i przyciąga polityków z prawa i lewa. Toczą się rozmowy z SKL-em, w kręgu sympatyków partii jest wielu byłych polityków SLD, SDPL , PD i PO. SD i Olechowski jawią się przede wszystkim jako liberałowie. Po pewnych etatystycznych posunięciach obecnego rządu i populistycznych wypowiedziach samego premiera, Olechowski daje do zrozumienia, że chce budować obóz sił postępowych. Podobnie deklarują Tomasz Nałęcz z PD i SDPL, odwołujący się do spuźcizny Jacka Kuronia. Jednak ewidentne jest, że inicjatywy dwóch partii, które miały już swój nie przyciągają uwagi mediów. Tym bardziej, że ostatnio nie zabiera głosu najbardziej medialna postać tej drużyny, prof. Dariusz Rosati. Ostatnie sondaże wyraźnie wskazują, że Polacy potrzebują alternatywy. Ci, którzy zaproponują najlepsze (i najlepiej podane zarazem) rozwiązanie, będą mogli powalczyć o kawałek z niechętnemu rządowi elektoratu Platformy Obywatelskiej.
41
BLOG



Komentarze
Pokaż komentarze (1)