Polskaliberalna.net - Merkuriusz Polski Polskaliberalna.net - Merkuriusz Polski
40
BLOG

Beniuszys o Steinbach: Bez stołka, bez maski

Polskaliberalna.net - Merkuriusz Polski Polskaliberalna.net - Merkuriusz Polski Polityka Obserwuj notkę 1

 

Steinbach w zamian za rezygnację z ubiegania się o miejsce w radzie znaku chce, aby placówka utworzona przez tą fundację była niezależna od rządu federalnego, także w zakresie decyzji personalnych. Ponadto żąda, w zamian za swoje jedno miejsce i jeden głos, większej ilości miejsc oraz głosów dla innych przedstawicieli BdV, bez wątpienia jej klonów w zakresie poglądów i marionetek w zakresie podejmowanych działań.

Bez stołka, bez maski

 


Tuż po nowym roku upłynęło „ultimatum”, które Erika Steinbach bezczelnie postawiła rządowi Niemiec w sprawie stołka dla swojej osoby w radzie zarządzającej „widocznym znakiem”, mającym upamiętniajać losy Niemców deportowanych przez ZSRR z terenów m. in. dzisiejszej Polski. W związku z jednoznacznie odmowną postawą FDP i jej lidera, szefa dyplomacji Guido Westerwelle, wobec pomysłu aby psuć stosunki z Polską tylko po to, by marzenia o stanowiskach i osobistej karierze jednego, trzeciorzędnego polityka CDU zostały zaspokojone, Steinbach zrezygnowała z ubiegania się o to stanowisko. Wydawać by się mogło, że rzuciła ręcznik i poddała się. Nie do końca. „W zamian” zażądała bowiem zmian w funkcjonowaniu znaku, które są nie do przyjęcia. Steinbach myślała, że manewr ten będzie przejawem sprytu. Jednak rzucając ręcznik nieopacznie zrzuciła maskę, którą dotąd nosiła, gdy powtarzała, że jej działania i aktywność Związku Wypędzonych BdV oczywiście w żaden sposób nie dążą w kierunku relatywizacji winy za II wojnę światową czy subtelnego przesunięcia akcentów w dyskusji o jej ofiarach. Oto dlaczego.


Steinbach w zamian za rezygnację z ubiegania się o miejsce w radzie znaku chce, aby placówka utworzona przez tą fundację była niezależna od rządu federalnego, także w zakresie decyzji personalnych. Ponadto żąda, w zamian za swoje jedno miejsce i jeden głos, większej ilości miejsc oraz głosów dla innych przedstawicieli BdV, bez wątpienia jej klonów w zakresie poglądów i marionetek w zakresie podejmowanych działań. Te dwa postulaty można jeszcze sobie wyjaśnić wyłącznie walką o wpływy. Obawiający się z naturalnych powodów o swoją przyszłość związek chce odzyskać inicjatywę w tej instytucji i coś po sobie pozostawić. Chce liczebnie zdominować radę fundacji. Jednak trzeci postulat powoduje, że pojawiają się znaki zapytania.


Steinbach chce uwolnić znak od podporządkowania programowej kurateli szacownego Niemieckiego Muzeum Historycznego. W przypadku tej instytucji mamy do czynienia z wielką międzynarodową renomą i obawy o interpretację kontrowersyjnych zdarzeń historycznych, takich jak „wypędzenia”, dzięki jej pieczy są żadne. Muzeum jest gwarantem tego, że „wypędzenia” zostaną ujęte w rzeczywisty kontekst i ukazane jako bezpośrednia konsekwencja agresji Hitlera na sąsiednie kraje oraz popełnionych na ich obywatelach przez jego armie i służby zbrodni. Uwolnienie znaku od pieczy Muzeum otwiera teoretycznie drogę do innego przedstawienia tej problematyki, takiego na jaki ze strony polskiej racji stanu zgody być nie może. Jeśli prawdą byłoby to, o czym Steinbach i jej ludzie próbują nas przekonać od lat, iż BdV w żaden sposób nie dąży do relatywizacji jakichkolwiek win czy modyfikacji spojrzenia na historię, to postulat oddzielenia się od Niemieckiego Muzeum Historycznego z jego zapleczem eksperckim, doświadczeniem, światową renomą, zaufaniem i posiadanymi materiałami byłby bez sensu. Sens postulat ma ten tylko w takiej sytuacji, gdy interpretacja zdarzeń według historyków Muzeum ludziom BdV nie odpowiada i w znaku chcą zaprezentować inną. I tylko tak można rozumieć ów ostatni, zgłoszony właśnie postulat. Erika Steinbach zrzuca maskę. Oddaję sprawiedliwość tym wszystkim, którzy przestrzegali przed jej działalnością.


Propozycje Steinbach oznaczają de facto wielki krok w tył, jeśli chodzi o niemiecką dyskusję nad sposobem upamiętnienia losów rodaków deportowanych ze wschodu pod koniec wojny. Oparty na tych trzech postulatach model znaku jest powrotem do punktu wyjścia w debacie o ówczesnym projekcie Centrum przeciw Wypędzeniom ZgV. Steinbach żąda wycofania się ze wszystkich ustaleń, poczynionych w czasie negocjacji umowy koalicyjnej między chadekami a SPD w roku 2005, które miały na celu uspokojenie opinii publicznej w krajach sąsiednich, szczególnie u nas, w kontekście planów stworzenia tej instytucji. Niestety, otwarcie trzeba rzec, że polskie demonizowanie osoby jednej Eriki Steinbach i niepotrzebna koncentracja naszych wystąpień na tej jednej osobie, dziś umożliwiają jej wystąpienie z tymi postulatami. Ich przyjęcie oznaczałoby sytuację o wiele gorszą niż ustalony i obowiązujący model znaku ze Steinbach w radzie fundacji. Jednak z powodu fiksacji polskiego przekazu na aspekcie personalnym, dziś oferta rezygnacji przez samą Steinbach staje się dla celów BdV doskonałym i mocnym argumentem przetargowym w grze o dużo większą świeczkę. Politycy CDU, tacy jak bliski ucha pani kanclerz Ronald Pofalla, już ogłosili, że są gotowi poprzeć „kompromisową” propozycję Steinbach. Prawdopodobnie poprze ją cała CDU/CSU. Liberałowie zaś, którzy bohatersko postawili Steinbach tamę w ostatnich tygodniach, staną przed trudniejszym wyzwaniem. W oczach opinii publicznej, znów z naszej winy, to osoba Steinbach jest postrzegana jako zasadniczy, albo wręcz i jedyny problem zgłaszany wobec projektu znaku z Polski. Wielu wyborców w Niemczech teraz uzna, że problem się rozwiązał i zapewne nie będzie się interesować niuansami nowych postulatów BdV. Liberałom może być trudno wytłumaczyć odrzucenie tych propozycji, ryzykują tym, że staną się postrzegani jako „troublemakerzy” w całej sprawie. A należy pamiętać, że ciągle przed nimi negocjacje z koalicjantem o kształt dużo dla wszystkich w Niemczech ważniejszych problemów, jak kształt i wielkość obniżki podatków w 2011 roku, przebudowa funduszu zdrowia czy ograniczenie obciążeń dla przedsiębiorców wynikających z prawa pracy.


Czy się ugną? Westerwelle na razie odpowiedział dyplomatycznie, iż FDP „konstruktywnie przeanalizuje” propozycje BdV. Artykuły w prasie krytykujące żądania Steinbach jako cofnięcie debaty o 5 lat do tyłu i ewentualne wsparcie opozycji (SPD musi przecież te postulaty postrzegać jako atak na swoje własne pozycje) mogą mu pomóc podjąć właściwą decyzję. A jest nią odpowiedź odmowna. Od Eriki Steinbach wszyscy oczekujemy bowiem kapitulacji. Kapitulacji bezwarunkowej.


polskaliberalna.net merkuryusz.pl REDAKTOR NACZELNY: Bogumił Kolmasiak REDAKTOR NACZELNY WYDANIA ZAGRANICZNEGO: Agnieszka Gmiter WYDAWCA: STOWARZYSZENIE DEMOKRATYCZNA FRAKCJA MŁODYCH ZAST. REDAKTORA NACZELNEGO: ADAM FULARZ OBECNI I BYLI WSPÓŁPRACOWNICY Paweł Krężołek, Janusz Wdzięczak, prof. Marek Rocki, dr Robert Gwiazdowski, dr Robert Suski, Wojciech Popiela, Piotr Beniuszys, Andrzej Potocki, Aviv Steinmetz, Marek Tomsia, Marcin Kotowski,Marcin Kwaśniewski,M. Kosek, B. Wasilewski,Flanky, Gigabyte, MAC, Marcin Celiński, Sławomir Potapowicz, Witek Mossakowski, Piotr Dwojacki, S.Sipowicz,Maciej Iwanicki,,Michał Musur, Jędrzej Kulig       WERSJA WORLD:

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka