Jak możemy zaobserwować ostatnimi czasy w mediach im kryzys staje się zjawiskiem o coraz szerszym zasięgu tym krytyka wolnego rynku, ale również szeroko rozumianego poglądu liberalnego wzrasta coraz bardziej.
Jednak obserwując debatę publiczną i wypowiedzi, jakie liberałowie prezentują w niej obawiam się o przyszłość naszego ruchu. O ile obserwując w TV wypowiedzi prof. L. Balcerowicza, czy specjalistów z Centrum im. A. Smitha odnoszę wrażenie rzeczowej argumentacji, o tyle słuchając, czy czytając działaczy polskich organizacji wolnościowych mam już co do tego wątpliwości. Bardzo często wychodzą oni z założenia, że liberalizm jest doktryną daną nam z góry, że w zasadzie nie mamy obowiązku go w żaden sposób bronić, a jakakolwiek argumentacja merytoryczna, znajomość twierdzeń naszych ideowych patronów nie jest potrzebna. Uważam to za poważny grzech zaniechania z naszej strony.
Drugą sprawą, która utrudnia nam jako liberałom jest nasze wewnętrzne skłócenie i brak organizacji. Bardzo częstym motywem, który pojawia się w dyskusjach na naszych forach, portalach etc. jest wzajemne oskarżanie się o odstępstwa od liberalnej „ortodoksji”.
Innym mankamentem naszego środowiska jest niski poziom instytucjonalizacji i organizacji.
Nie potrafimy tak, jak chociażby środowiska katolickie, czy lewicowe zorganizować wielotysięcznej demonstracji w obronie niskich podatków czy jako wyraz poparcia dla reform np. w zakresie proponowanej ostatnio przez PO zmiany wcześniejszych emerytur. Nie wiem czy wynika to z powodu tego iż nasze środowisko jest na tyle silnie zindywidualizowane że skrzykniecie większej liczby osób graniczy z cudem, czy może dlatego że obecny system rynkowy, która panować miał z założenia uczynił nas „grupą w sobie”, a nie „grupą dla siebie”, a więc taką która nie posiada świadomości potrzeby walki o swój własny interes.
Samokształcenie to jeden z aspektów działalności politycznej, który zawsze w historii towarzyszył ruchom zakładanym przez młodych ludzi, bądź takich które dążyły do zmiany otaczającego ich świata, że wspomnę tutaj tajne, liberalne koła dyskusyjne tworzone w XIX wieku, czy inicjatywy w rodzaju Uniwersytetu Latającego w PRLu.
Głównym celem takiego działania jest nie tyle upowszechnianie wśród jego uczestników myśli klasyków liberalizmu – gdy obserwuje to w jak merytoryczny sposób, odwołując się do współczesnych i klasycznych myślicieli lewicy dyskusje potrafi prowadzić młody lewicowiec, to muszę przyznać że większość z nas liberałów ma wiele do nadrobienia -, ale przede wszystkim wymianę poglądów, naukę merytorycznego dyskutowania, jak również integracje środowiska.
Wyzwania dla Polski
Czasy się zmieniają, zmienia się Polska. O ile celem krótkoterminowym działań prze zemnie proponowanych jest wzmocnienie naszego środowiska w argumenty potrzebne przy obronienie systemu liberalnego w czasach kryzysu, o tyle celem długoterminowym powinno być zwiększenie kapitału ludzkiego naszego środowiska. Zadajmy sobie pytanie o to jak będzie wyglądać nasz kraj, nasze społeczeństwo za lat 10-20, dokonajmy swoistego foresight'u. Polska jest krajem o jednej największej liczbie studentów na świecie, za kilka lat będzie krajem o jednym z największym odsetku ludzi z wyższym wykształceniem.
W mojej opinii sytuacja ta będzie musiała zmienić obraz polskiej polityki, przestanie się liczyć głównej mierze, jak obecnie PR – w naszym kraju błędnie PR utożsamia się jedynie z jednym z jego aspektów tzn. kreowaniem wizerunku, tymczasem obejmuje on znacznie szerszy zakres „publicznych relacji” min. budowanie stałych grup poparcia, wspieranie bliskich sobie ideowo grup interesów w działalności politycznej -, a coraz większe znaczenia mieć będzie argumentacja za swoimi pomysłami. Społeczeństwo ludzi wykształconych nie będzie podejmowało decyzji na podstawie tego czy ktoś ładnie wygląda, ma żonę lub dzieci, ale na podstawie tego czy jest wyrazicielem ich interesów i jak swoje racje potrafi uargumentować.
Porozmawiajmy...
Proponuje wobec tego, wzorem Krytyki Politycznej, powołać Kluby Myśli Liberalnej ( nazwa robocza), na których organizować będziemy spotkania dyskusyjne dotyczące tekstów współczesnych myślicieli i klasyków liberalnych – proponuje formę spotkań co dwa tygodnie, przy materiale na max. 50-60 stron, żeby dla nikogo nie było to problemem -, jak również spotkania z naukowcami, ludźmi kultury, czy politykami. W Warszawie ten Klub powstanie w najbliższym czasie – wszystkich chętnych zapraszam do uczestnictwa w nim.
Przykładowy program trzech pierwszych spotkań ( dobór tematów i tekstów roboczy):
I spotkanie Demokracja - uświadomiona konieczność?
L. Kołakowski Demokracja jest sprzeczna z natura
Tukidydes Mowa pogrzebowa Peryklesa
II spotkanie Wolność i odpowiedzialność – współzależność, czy sprzeczność?
A. Hayek fragment Konstytucji Wolności
M. Friedman fragment Wolnego Wyboru
Kolejnym ważnym punktem mojego programu pozytywnych działań jest dążenie do przezwyciężenia wewnętrznych sporów i dążenia do zwiększenia poziomu samoorganizacji naszego środowiska.
W sytuacji spadku poparcia społecznego dla liberałów, nie możemy toczyć ze sobą dalszych „wojen podjazdowych”.Trzeba skończyć z bezsensownymi sporami o to kto jest bliżej „liberalnej ortodoksji”. Spróbujmy się porozumieć, znaleźć to co nas łączy, a nie akcentować jedynie różnice. Ze względu na to, iż na płaszczyźnie obyczajowej mogą pojawić się istotne różnice, proponuje podjęcie współpracy głównie na płaszczyźnie ekonomicznej. Proponuje wydawanie wspólnych oświadczeń, być może publikacji, jak również organizacje wszelakiego rodzaju eventów.
Oprócz podjęcia próby przezwyciężenia podziałów, musimy również sami sobie zadać pytanie o to co i gdzie robimy. Liberałowie są świetni w działaniu internetowym, dyskusjach na niezliczonych portalach i forach, ale praktycznie zupełnie nieobecni w działalności w realnym świecie. Każdy kto kiedykolwiek w naszym środowisku organizował pikietę, happening, czy inną akcje uliczną wie, że nasze środowisko na tego typu akcjach nie grzeszy frekwencją. W najbliższych miesiącach lewica i związki zawodowe zapowiadają akcje protestacyjne przeciw polityce cięć, jaką prowadzi rząd.
Na pewno w ich trakcie pojawią się pomysły dotyczące podwyżki podatków, czy zwiększania deficytu budżetowego. Poprzez to, iż pokażą protest w telewizji ich przekaz dotrze do prawie wszystkich Polaków – zasięg TV to ponad 95% populacji - nasz hipotetyczny protest w Internecie dotrze w maksymalnym stopniu do 40 % Polaków – taki mniej więcej jest zasięg sieci w naszym kraju.
Jednak obserwując debatę publiczną i wypowiedzi, jakie liberałowie prezentują w niej obawiam się o przyszłość naszego ruchu. O ile obserwując w TV wypowiedzi prof. L. Balcerowicza, czy specjalistów z Centrum im. A. Smitha odnoszę wrażenie rzeczowej argumentacji, o tyle słuchając, czy czytając działaczy polskich organizacji wolnościowych mam już co do tego wątpliwości. Bardzo często wychodzą oni z założenia, że liberalizm jest doktryną daną nam z góry, że w zasadzie nie mamy obowiązku go w żaden sposób bronić, a jakakolwiek argumentacja merytoryczna, znajomość twierdzeń naszych ideowych patronów nie jest potrzebna. Uważam to za poważny grzech zaniechania z naszej strony.
Drugą sprawą, która utrudnia nam jako liberałom jest nasze wewnętrzne skłócenie i brak organizacji. Bardzo częstym motywem, który pojawia się w dyskusjach na naszych forach, portalach etc. jest wzajemne oskarżanie się o odstępstwa od liberalnej „ortodoksji”.
Innym mankamentem naszego środowiska jest niski poziom instytucjonalizacji i organizacji.
Nie potrafimy tak, jak chociażby środowiska katolickie, czy lewicowe zorganizować wielotysięcznej demonstracji w obronie niskich podatków czy jako wyraz poparcia dla reform np. w zakresie proponowanej ostatnio przez PO zmiany wcześniejszych emerytur. Nie wiem czy wynika to z powodu tego iż nasze środowisko jest na tyle silnie zindywidualizowane że skrzykniecie większej liczby osób graniczy z cudem, czy może dlatego że obecny system rynkowy, która panować miał z założenia uczynił nas „grupą w sobie”, a nie „grupą dla siebie”, a więc taką która nie posiada świadomości potrzeby walki o swój własny interes.
Samokształcenie to jeden z aspektów działalności politycznej, który zawsze w historii towarzyszył ruchom zakładanym przez młodych ludzi, bądź takich które dążyły do zmiany otaczającego ich świata, że wspomnę tutaj tajne, liberalne koła dyskusyjne tworzone w XIX wieku, czy inicjatywy w rodzaju Uniwersytetu Latającego w PRLu.
Głównym celem takiego działania jest nie tyle upowszechnianie wśród jego uczestników myśli klasyków liberalizmu – gdy obserwuje to w jak merytoryczny sposób, odwołując się do współczesnych i klasycznych myślicieli lewicy dyskusje potrafi prowadzić młody lewicowiec, to muszę przyznać że większość z nas liberałów ma wiele do nadrobienia -, ale przede wszystkim wymianę poglądów, naukę merytorycznego dyskutowania, jak również integracje środowiska.
Wyzwania dla Polski
Czasy się zmieniają, zmienia się Polska. O ile celem krótkoterminowym działań prze zemnie proponowanych jest wzmocnienie naszego środowiska w argumenty potrzebne przy obronienie systemu liberalnego w czasach kryzysu, o tyle celem długoterminowym powinno być zwiększenie kapitału ludzkiego naszego środowiska. Zadajmy sobie pytanie o to jak będzie wyglądać nasz kraj, nasze społeczeństwo za lat 10-20, dokonajmy swoistego foresight'u. Polska jest krajem o jednej największej liczbie studentów na świecie, za kilka lat będzie krajem o jednym z największym odsetku ludzi z wyższym wykształceniem.
W mojej opinii sytuacja ta będzie musiała zmienić obraz polskiej polityki, przestanie się liczyć głównej mierze, jak obecnie PR – w naszym kraju błędnie PR utożsamia się jedynie z jednym z jego aspektów tzn. kreowaniem wizerunku, tymczasem obejmuje on znacznie szerszy zakres „publicznych relacji” min. budowanie stałych grup poparcia, wspieranie bliskich sobie ideowo grup interesów w działalności politycznej -, a coraz większe znaczenia mieć będzie argumentacja za swoimi pomysłami. Społeczeństwo ludzi wykształconych nie będzie podejmowało decyzji na podstawie tego czy ktoś ładnie wygląda, ma żonę lub dzieci, ale na podstawie tego czy jest wyrazicielem ich interesów i jak swoje racje potrafi uargumentować.
Porozmawiajmy...
Proponuje wobec tego, wzorem Krytyki Politycznej, powołać Kluby Myśli Liberalnej ( nazwa robocza), na których organizować będziemy spotkania dyskusyjne dotyczące tekstów współczesnych myślicieli i klasyków liberalnych – proponuje formę spotkań co dwa tygodnie, przy materiale na max. 50-60 stron, żeby dla nikogo nie było to problemem -, jak również spotkania z naukowcami, ludźmi kultury, czy politykami. W Warszawie ten Klub powstanie w najbliższym czasie – wszystkich chętnych zapraszam do uczestnictwa w nim.
Przykładowy program trzech pierwszych spotkań ( dobór tematów i tekstów roboczy):
I spotkanie Demokracja - uświadomiona konieczność?
L. Kołakowski Demokracja jest sprzeczna z natura
Tukidydes Mowa pogrzebowa Peryklesa
II spotkanie Wolność i odpowiedzialność – współzależność, czy sprzeczność?
A. Hayek fragment Konstytucji Wolności
M. Friedman fragment Wolnego Wyboru
Kolejnym ważnym punktem mojego programu pozytywnych działań jest dążenie do przezwyciężenia wewnętrznych sporów i dążenia do zwiększenia poziomu samoorganizacji naszego środowiska.
W sytuacji spadku poparcia społecznego dla liberałów, nie możemy toczyć ze sobą dalszych „wojen podjazdowych”.Trzeba skończyć z bezsensownymi sporami o to kto jest bliżej „liberalnej ortodoksji”. Spróbujmy się porozumieć, znaleźć to co nas łączy, a nie akcentować jedynie różnice. Ze względu na to, iż na płaszczyźnie obyczajowej mogą pojawić się istotne różnice, proponuje podjęcie współpracy głównie na płaszczyźnie ekonomicznej. Proponuje wydawanie wspólnych oświadczeń, być może publikacji, jak również organizacje wszelakiego rodzaju eventów.
Oprócz podjęcia próby przezwyciężenia podziałów, musimy również sami sobie zadać pytanie o to co i gdzie robimy. Liberałowie są świetni w działaniu internetowym, dyskusjach na niezliczonych portalach i forach, ale praktycznie zupełnie nieobecni w działalności w realnym świecie. Każdy kto kiedykolwiek w naszym środowisku organizował pikietę, happening, czy inną akcje uliczną wie, że nasze środowisko na tego typu akcjach nie grzeszy frekwencją. W najbliższych miesiącach lewica i związki zawodowe zapowiadają akcje protestacyjne przeciw polityce cięć, jaką prowadzi rząd.
Na pewno w ich trakcie pojawią się pomysły dotyczące podwyżki podatków, czy zwiększania deficytu budżetowego. Poprzez to, iż pokażą protest w telewizji ich przekaz dotrze do prawie wszystkich Polaków – zasięg TV to ponad 95% populacji - nasz hipotetyczny protest w Internecie dotrze w maksymalnym stopniu do 40 % Polaków – taki mniej więcej jest zasięg sieci w naszym kraju.
Wyjdźmy na ulice!
Dlatego uważam, iż w obecnej sytuacji liberałowie powinni zorganizować wielką demonstracje w obronie niskich podatków, wolności gospodarczej i niskiego deficytu budżetowego. Powinniśmy pokazać że potrafimy działać nie tylko w świecie wirtualnym, ale również w realnym. W obecnych czasach świat realny staje się ponownie głównym obszarem, w którym toczy się realna debata publiczna. Kto w nim istnieje, ten również jest w niej obecny, kto w nim nie gości nie ma szans na przebicie się ze swoim przekazem.
Podsumowując liberałowie w obecnych czasach powinni postawić z jednej strony na rozwój intelektualny, a z drugiej na próbę znalezienie porozumienia pomiędzy naszymi środowiskami i polepszenie naszej samoorganizacji. Czasy, które nadchodzą będą czasami trudnymi, czyli takimi w którym przychodzi zmierzenie się wyobrażeń o sobie, swoim środowisku z rzeczywistością. To jak wyjdziemy z tej konfrontacji, jako środowisko określi naszą pozycję na najbliższe lata. Pamiętajmy również o starej maksymie, która mówi o tym że czasy rodzą bohaterów i o tym że nigdy nie można mówić o tym iż obrona tzw. „przegranych spraw” - jak różni populiści określają kierunek rynkowy – jest bezsensowna.



Komentarze
Pokaż komentarze (1)