Nauczycielka angielskiego w średniej szkole im. Gustave Flauberta w Rouen zarządziła minutę ciszy ku czci salafickiego bańdziora z Tuluzy. Tego by najbardziej szalony kabareciarz polityczny nie wymyślił; kolejny dowód, iż nadrzeczywistość XXI w. przerasta najśmielsze oczekiwania
Rouen figurować będzie odtąd nie tylko, jako miejsce, gdzie spalono Joannę d'Arc, urodził się autor "Madame Bovary" i stoi katedra z witrażami, z których jeden posłużył Flaubertowi, jako kanwa do wspaniałego opowiadania pt. "Legenda o św. Julianie Szpitalniku".
Czepiam się nie bez powodu - od dawna interesują mnie miejsca, które związane są z ekstremalnymi przypadkami działalności człowieka: mądrości i głupoty; zaawansowanego kiczu i najwyższego artyzmu; dobra i zła; męstwa i tchórzostwa... Jednym słowem skrajnych sprzeczności.
Uskrzydlające zenity cywilizacyjne i zarazem radośnie ustanawiane wciąż na nowo rekordy schamienia, tępoty i barbarzyństwa. Takich miejsc, jak się na tym zastanowić i z lekka pogrzebać w źródłach jest dużo więcej niż by się wydawało - także w naszych średnio ciekawych CV.




Komentarze
Pokaż komentarze (17)