W polityce chodzi jedynie o to, żeby zdobyć i utrzymać stołek, bo Pensja Jest Najważniejsza - taki przerażający cynizmem wniosek wynika z notki opublikowanej na S24 przez Jana Filipa Libickiego "Jak to z PJNem było". Jest ona poświęcona obronie Joanny Kluzik-Rostkowskiej przed zarzutami nielojalności wobec koleżanek i kolegów z PJN. Dobrze, że nowy senator PO ją napisał, bo pokazuje ona sposób myślenia polityków rządzących obecnie Polską oraz zakulisowe mechanizmy polskiej polityki.
W notce Libickiego nie ma słowa o programach politycznych, o celach do osiągnięcia w działalności publicznej, o politycznych ideałach. Takie myślenie jest temu człowiekowi zupełnie obce. Jego interesuje jedynie zdobycie i utrzymanie stołka. Nieważne pod jakim szyldem. Do niedawna był to PiS, dzięki któremu Libicki został posłem. Teraz jest to PO, która mianowała go senatorem. Szyld PJN nie dawał gwarancji mandatu, więc go bez wahania porzucił. Libickiego bardzo dziwi, że inni politycy tej partii mieli skrupuły w skorzystaniu z propozycji PO, która dawała im na swych listach miejsca gwarantujące dostanie się do sejmu lub senatu. "Trzeba jasno powiedzieć - oferta wejścia na parlamentarne listy Platformy była złożona całemu PJNowi" - chwali swych nowych chlebodawców z PO Libicki, zaznaczając, że wynegocjowała ją z nimi Kluzik-Rostkowska. W innym miejscu senator PO pisze: "Że była to propozycja dobra i rozsądna, świadczy wynik wyborów. Ci, co z niej skorzystali są dziś w parlamencie w komplecie. Ci, którzy nie potrafili odciąć pępowiny łączącej ich z PiSem są dziś w pozaparlamentarnej opozycji. Joanna Kluzik-Rostkowska uratowała tych, którzy pozwolili jej dać się uratować. Nie uratowała natomiast tych, którzy nie tylko uporczywie odrzucali polityczne propozycje dobrego rozwiązania, ale też uczestniczyli w spektaklu uczynienia z byłej szefowej symbolu politycznej nielojalności".
Ostatnie zdanie powyższego cytatu, świadczy o tym, że jego autor zgubił całkowicie logikę wywodu, gdyż sugeruje, iż "odrzucenie propozycji dobrego rozwiązania" i "spektakl" odbywały się w tym samym czasie, co nie jest oczywiście zgodne z prawdą. Najpierw "propozycje" zostały odrzucone, a dopiero później rozpoczął się "spektakl". Ale to drobiazg, bo brak logiki wywodu zawsze cechuje notki Libickiego.
O wiele bardziej interesująca jest sugerowana przez poznańskiego senatora łatwość przejścia ze stronnictwa opozycyjnego do rządzącej Platformy. Partia Donalda Tuska otwarta jest dla wszystkich chętnych. Nieważne są poglądy, nieważna dotychczasowa droga polityczna, nieważna zwykła przyzwoitość. Trzeba tylko zadeklarować lojalność wobec nowego mocodawcy. Czyż to nie jest, wypisz wymaluj, obraz partii Jedna Rosja Władymira Putina?
No może odrobinę przesadziłem, że wszyscy mogą przejść do PO. Libicki pisze, nie wymieniając nazwiska, że szansy na to nie miała Elżbieta Jakubiak. Uzasadnienie? Jakubiak "w przesadny sposób odwoływała się do swoich związków z Lechem Kaczyńskim". No tak, tej politycznej "zbrodni" Tusk wybaczyć jej nie mógł. Jednak dobre z niego panisko. Nie jest znowu taki mściwy. Libicki sugeruje, że Jakubiak mogła zostać senatorem bez szyldu PO, bo w okręgu, który jej proponowano, rządząca partia nie wystawiłaby swego kandydata. Dzięki takiemu manewrowi mandat zdobył na przykład Marek Borowski.
Libicki wyraża Kluzik-Rostkowskiej "słowa najwyższego uznania", bo "to co tak wielu nazywa polityczną nielojalnością było po prostu profesjonalnym wywiązywaniem się z zadania i funkcji lidera". Zatem mamy do czynienia z wzrocowym, podręcznikowym przykładem politycznego lidera, który zapewnia wszystkim swoim ludziom wygodne stołki. Taki lider nie musi mieć żadnej politycznej wizji. A po co to komu? Kluzik-Rostkowska przez kilka lat świetnie czuła się w PiS-ie, partii prawicowej, chociaż sama ma poglądy liberalno-lewackie. I cóż ona z tymi poglądami mogłaby zaproponować członkom PJN, skoro miała to być rzekomo partia konserwatywna?
Notka Libickiego pozwoliła mi lepiej zrozumieć, dlaczego Kluzik-Rostkowska uważa Jarosława Kaczyńskiego za polityka "oderwanego od życia" (pisałem o tym w opublikowanej wczoraj notce "Podłość Jest Najważniejsza - dewiza Joanny Kluzik-Rostkowskiej"). Otóż, jej zdaniem, lider PiS nie zdobędzie w Polsce władzy, ponieważ ma polityczne ideały. Jej zdaniem takie myślenie nie przystaje do polityki XXI wieku. Dlatego uważa Kaczyńskiego za polityka myślącego w stylu anachronicznym. Wyśmiewa go za odwoływanie się do "przestarzałych" idei, wyznawanych przez polskie XIX-wieczne i międzywojenne elity. Według Kluzik-Rostkowskiej polityka polega jedynie na zdobyciu i utrzymaniu władzy. Polityka to czysta technika.
To wszystko, co napisałem o Kluzik-Rostkowskiej odnosi się również oczywiście do Libickiego. Łączy ich przede wszystkim wielkie przywiązanie do diety poselskiej lub senatorskiej. Jan Filip jest w tym godnym kontynuatorem swego ojca Marcina Libickiego, który domaga się w sądzie ponad 4 mln zł odszkodawania od gazety "Polska Głos Wielkopolski" za to, że wskutek serii artykułów na jego temat nie został europosłem (pisałem o tym w notce "Utracone dochody Marcina Libickiego"). No cóż niedaleko zazwyczaj pada jabłko od jabłoni. Tak jak dla Kluzik-Rostkowskiej dla Libickich liczy się w polityce tylko kasa. Bo Pensja Jest Najważniejsza!



Komentarze
Pokaż komentarze (7)