molasy molasy
1116
BLOG

TVN daje zarobić bohaterce naszych czasów Weronice Marczuk

molasy molasy Polityka Obserwuj notkę 20

Recepta na sukces medialny, a co za tym idzie również finansowy, jest w III RP bardzo prosta: Trzeba stać się symbolem sprzeciwu wobec programu naprawy państwa proponowanego przez Prawo i Sprawiedliwość. Przykładem może być Weronika Marczuk. Niewiasta ta zasłynęła w mediach najpierw jako żona Cezarego Pazury, a później jako niefortunna aferzystka, która przystojnemu biznesmenowi o imieniu Tomasz obiecywała pomoc w ustawieniu prywatyzacji Wydawnictwa Naukowo-Technicznego. Za tę "przysługę" wzięła pierwszą ratę łapówki w wysokości 100 tys. zł. Resztę, czyli 300 tys. zł, miała otrzymać po dopięciu "interesu". Na jej nieszczęście biznesmen Tomasz okazał się agentem Tomkiem z CBA, służby stworzonej przez PiS w celu walki z korupcją, i łapówkarka trafiła do aresztu. Szybko wyszła jednak na wolność, a prokuratura umorzyła śledztwo przeciwko niej "z braku przesłanek czynu zabronionego", z czego wynika, że w III RP łapówkarstwo nie jest przestępstwem.

W innych krajach jest inaczej i osoba próbująca wziąć łapówkę byłaby z pewnością ukarana. Spotkałby ją także towarzyski ostracyzm, ale w III RP normalne zasady moralne nie obowiązują. Marczuk zaczęła robić medialną karierę jako rzekoma ofiara pisowskiej nagonki. Jednak łapówkarski incydent podważył jej wiarygodność biznesową jako producentki filmowej i, tak jak inny słynny skorumpowany filmowiec Lew Rywin, nie mogła znaleźć chętnych do współpracy. Ale jej kłopoty już się skończyły, bo znalazła już partnerów rozumiejących zasady robienia lewych interesów. Łasa na łapówki celebrytka dogadała się z szefami TVN. Najpierw, żeby ją wspomóc finansowo, zaprosili ją oni do udziału w "Tańcu z gwiazdami". A teraz ta telewizja postanowiła nakręcić film o rzekomej krzywdzie, jaką Marczuk wyrządził przystojny agent CBA. Producentką będzie sama "pokrzywdzona". Dzięki temu w sposób legalny zarobi o wiele więcej niż straciła, nie biorąc drugiej raty łapówki od rzekomego biznesmena Tomasza. 

Jest szczytem bezczelności ze strony Marczuk, że na swoim moralnym upadku buduje swój dobrobyt finansowy oraz medialną popularność. Nie tylko nie czuje się winna tego, że chciała w nielegalny sposób wpływać na prywatyzację państwowego przedsiębiorstwa, lecz się tym szczyci! O tempora, o mores! Cóż to za czasy, co za obyczaje! Cóż to za kraj!

Dyskomfortu moralnego nie odczuwają także właściciele i szefowie TVN, bez żadnych skrupułów kreujący Marczuk na bohaterkę III RP, którą rzekomo próbował skrzywdzić podły, wygwizdany w sejmie, agent IV RP. Ale to mnie akurat wcale nie dziwi, bo sami doszli do swych majątków dzięki szemranym interesom. I zapewne z tego powodu uważają, że łapówkarstwo i podobnego typu nielegalne metody prowadzenia biznesu w Polsce współczesnej to "normalka". Nie tylko nie trzeba dążyć do ich ukrócenia, ale powinno się je promować.

Najsmutniejsze jest to, że ich opinię podzielają zwykli Polacy, czego dowiedli, biegnąc w 2007 r. do urn wyborczych, żeby głosować przeciwko PiS-owi, rzekomemu krzywdzicielowi takich "niewiniątek" jak dr. G., posłanka Beata Sawicka czy rzeczona Weronika Marczuk. Na pewno zatem z wypiekami na twarzy będą teraz na ekranach telewizorów śledzić perypetie tej ostatniej, krzywdzonej przez agenta Tomka. Zaiste, pani Marczuk zasługuje na miano bohaterki naszych czasów. Jest taka sama jak większość Polaków.

molasy
O mnie molasy

"JEDYNIE PRAWDA JEST CIEKAWA" - Józef Mackiewicz

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (20)

Inne tematy w dziale Polityka