molasy molasy
266
BLOG

Abolicja dla nielegalnych imigrantów

molasy molasy Polityka Obserwuj notkę 3

W niektórych warszawskich autobusach miejskich można przeczytać broszury informujące o abolicji dla cudzoziemców przebywających nielegalnie w Polsce. Są one umieszczone z tyłu kabiny kierowców. Tekst z informacją o możliwości zalegalizowania przez nielegalnych imigrantów pobytu w naszym kraju zamieszczony jest w 4 językach: polskim, angielskim, rosyjskim i wietnamskim. Broszury są umieszczane w autobusach w ramach kampanii informacyjnej na temat abolicji prowadzonej przez Urząd ds. Cudzoziemców.

Uchwalona przez sejm w sierpniu ustawa daje możliwość legalizacji pobytu tym cudzoziemcom, którzy przebywają nieprzerwanie na terytorium Polski co najmniej od 20 grudnia 2007 r. O zgodę na legalny pobyt w naszym kraju będą mogli się także ubiegać ci przybysze z innych krajów, którym przed 1 stycznia 2010 r. wydano ostateczną decyzję o odmowie nadania statusu uchodźcy i orzeczono o ich wydaleniu, jeśli po tej dacie nadal przebywają bez przerwy w Polsce. Również ci nielegalni imgranci, wobec których 1 stycznia 2010 r. toczyło się postępowanie o nadanie statusu uchodźcy, będą mogli składać wnioski legalizacyjne. Będą mogli to robić w okresie od 1 stycznia do 2 lipca 2012 r.

Cudzoziemcy legalizujący swój pobyt uzyskają prawo do zamieszkania w Polsce przez 2 lata. W tym czasie będą mogli podejmować pracę bez zezwolenia.

Jest to to trzecia abolicja w Polsce. W 2003 r. zalegalizowało swój pobyt 3,5 tys. nielegalnych imigrantów, a w 2007 r. - 1,1 tys. Byli to głównie Ukraińcy, Ormianie, Czeczeni oraz Wietnamczycy. Ponieważ wymogi stawiane nielegalnym imigrantom w tegorocznej ustawie o abolicji są bardziej liberalne niż w poprzednich, to prawdopodobnie swój pobyt w naszym kraju zalegalizuje więcej osób. Urząd ds. Cudzoziemców szacuje, że będzie ich ponad 5 tys. Będzie to jednak w dalszym ciągu mała część wszystkich cudzoziemców przebywających nielegalnie w Polsce. W trakcie prac nad ustawą poseł Miron Sycz (PO) szacował ich liczbę na 300-500 tys. Według danych Urzędu ds. Cudzoziemców są to jednak szacunki znacznie przesadzone, bo jest ich 50-70 tys. Legalnie przebywa w Polsce 97 tys. obywateli innych krajów. 

Kwestia imigrantów, zarówno legalnych jak i nielegalnych, nie wzbudza jeszcze w Polsce wielkich emocji społecznych. Jest ich po prostu zbyt mało, żeby był to istotny problem polityczny. Jednak jeśli sprawdzą się pesymistyczne prognozy demograficzne przewidujące spadek liczby Polaków, to za kilkanaście lat nasz kraj znajdzie się w takiej samej sytuacji, w jakiej 20-30 lat temu były Niemcy i Japonia, dwa najdynamiczniej rozwijające się po II wojnie światowej kraje. Nasz zachodni sąsiad otworzył wówczas szeroko swe granice dla siły roboczej z zagranicy, natomiast Kraj Kwitnącej Wiśni wybrał politykę izolacjonistyczną. Skutek tych rozbieżnych decyzji był taki, że Niemcy utrzymały wysoką dynamikę wzrostu gospodarczego, natomiast gospodarka japońska weszła w okres trwałej stagnacji i od 1990 r. główny indeks tokijskiej giełdy spadł o ok. 80 proc. 

Zatem jeśli Polska będzie chciała w dalszym ciągu szybko rozwijać się  gospodarczo, to będzie musiała szerzej otworzyć się na imigrację. Jednak jak widać na przykładzie krajów zachodnioeuropejskich, może to nieść także za sobą negatywne skutki w sferze społecznej. Zbyt szerokie otwarcie granic doprowadziło do tego, że osiedliło się w nich wielu imigrantów, którzy są tym państwom niepotrzebni. Zamiast pracować, utrzymują z zasiłków. Imigranci z Afryki i Azji żyją we własnych gettach i nie integrują się z zachodnioeuropejskimi społeczeństwami. Są zapleczem dla terrorystów islamskich. Ta sytuacja wywołuje niezadowolenie rdzennych Europejczyków, którego efektem jest pojawienie się antyimigranckich ruchów nacjonalistycznych. Nic w tym dziwnego, skoro istnieje niebezpieczeństwo, że za kilkadziesiąt lat wyznawcy islamu staną się większością w Europie Zachodniej. 

Polska powinna zatem zawczasu przygotować sie do przyjęcia imigranckiej fali. Należy zrobić wszystko, żeby uniknąć błędów popełnionych przez kraje zachodnioeuropejskie. Warto się przy tym odwołać do naszych własnych doświadczeń historycznych. W średniowieczu i w okresie istnienia I Rzeczypospolitej osiedliło się u nas wielu cudzoziemców. Byli to Niemcy, Żydzi, Szkoci, Holendrzy, Ormianie, Włosi, Węgrzy, Tatarzy, Karaimi. Ich przybycie przyczyniło się do rozwoju gospodarczego naszego kraju. Jednak w przypadku dwóch najliczniejszych grup narodowościowych, czyli niemieckiej i żydowskiej, spowodowało także znaczne perturbacje społeczne i polityczne. Przypomnieć tu można choćby bunt niemieckich mieszczan krakowskich pod wodzą wójta Alberta w okresie panowania króla Władysława Łokietka czy polsko-żydowską rywalizację ekonomiczną w handlu, która oprócz różnic religijnych była przyczyną rozruchów antysemickich. O ile Niemcy z czasem spolszczyli się (to dlatego do najpopularniejszych nazwisk w Polsce należą Miller czy Hofman), to Żydzi w ogóle się nie asymilowali, żyjąc obok Polaków. Negatywne skutki tej sytuacji ciążą na stosunkach polsko-żydowskich do dzisiaj.

Warto z tego wyciągnąć wnioski na przyszłość. Za kilkanaście lat Polska powinna otworzyć się na imigrantów z krajów chrześcijańskich, natomiast powinna zatrzasnąć drzwi przed przybyszami z państw o innych tradycjach kulturowych. 

molasy
O mnie molasy

"JEDYNIE PRAWDA JEST CIEKAWA" - Józef Mackiewicz

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Polityka