molasy molasy
687
BLOG

Ryzykowna gra Kaczyńskiego w sprawie bojkotu Euro 2012

molasy molasy Polityka Obserwuj notkę 20

Przyłączając się do bojkotu politycznego ukraińskiej części Euro 2012, Jarosław Kaczyński podjął bardzo ryzykowną grę. Nie ulega dla mnie wątpliwości, że implikacje do wykonania takiego kroku są wewnątrzpolskie, a nie międzynarodowe. Kaczyński skorzystał z okazji, żeby utrudnić Donaldowi Tuskowi propagandowe wykorzystanie tej wielkiej sportowej imprezy w celu wzmocnienia jego pozycji politycznej. Jednak prezes PiS-u musi dryblować bardzo inteligentnie, bo drużynie, której jest kapitanem, grozi porażka po golu samobójczym.

Ruch Kaczyńskiego zaskoczył znaczną część, może nawet większość, polityków PiS-u, czego dowodzi zamieszczona na portalu Salon 24 notka Ryszarda Czarneckiego. Europoseł bardzo krytycznie odniósł się w niej do wezwań zachodnich polityków, w szczególności niemieckich, żeby zbojkotować ukraińską część Euro. Na swoje nieszczęście zamieścił ją mniej więcej godzinę przed ogłoszeniem przez Kaczyńskiego decyzji o poparciu bojkotu.  Powstał fatalny dysonans, który będzie z pewnością wykorzystywany do końca świata, a nawet jeszcze dzień dłużej, do ataków na PiS przez jego przeciwników politycznych. Jeśli zastosować tu porównanie z meczem piłkarskim, to można powiedzieć, że już w 1 minucie gry PiS przegrywa 0:1 po golu samobójczym.

Co gorsza niemal natychmiast rozpoczęła się medialna kanonada na bramkę PiS-u. Wśród strzelających znalazł się Igor Janke, obwieszczając, że Kaczyński wpycha Ukrainę w ręce Rosji. To jest strzał zupełnie niecelny, bo decyzja prezesa PiS-u o poparciu bojkotu żadnego wpływu na sytuację międzynarodową państwa rządzonego przez Wiktora Janukowycza nie ma. Kaczyński nie sprawuje żadnej funkcji państwowej. Nie ma żadnej realnej władzy. Jako politykowi opozycyjnemu wolno mu krytykować polityką zagraniczną rządu polskiego. Ta wypowiedź nic nie rokuje na przyszłość, gdyby Kaczyński przejął władzę w Polsce. Jako premier nie musiałby on respektować tego, co powiedział jako szef opozycji. Przypomnę tutaj bardzo niefortunne wypowiedzi Bronisława Komorowskiego na temat Gruzji, wygłaszane z pozycji czołowego polityka opozycyjnej Platformy Obywatelskiej. Nie przeszkodziło mu to jednak po zwycięstwie w wyborach prezydenckich, żeby pojechać do Tbilisi i zapewniać o kontynuacji linii politycznej jego poprzednika w stosunku do tego kraju. Taka jest polityka.

Sądzę, że jedną z głównych przesłanek w podjęciu przez Kaczyńskiego decyzji o przyłączeniu się do bojkotu ukraińskiej części Euro 2012 jest próba pozbycia się przez niego maski polityka antyniemieckiego. Przypomnę. że porażka PiS-u w ostatnich wyborach parlamentarnych spowodowana była w bardzo znacznym stopniu nagonką medialną na Kaczyńskiego po jego wypowiedzi na temat Angeli Merkel. Antykaczystowscy propagandziści zarzucili mu, że dąży do wywołania wojny z Niemcami (pod jedną z moich notek dotyczących tej wypowiedzi ktoś zamieścił reprodukcję plakatu, na którym Kaczyński wzywa do marszu na Berlin). Jan Filip Libicki przyznał się na swoim blogu, że też korzystał z tego motywu propagandowego podczas swojej kampanii wyborczej. Z wielką satysfakcją chwalił się swoją skutecznością, pisząc o dwóch starszych paniach, które powiedziały mu, że będą na niego głosować, bo nie chcą wojny z Niemcami.

W tej chwili powstała zaskakująca sytuacja, że Kaczyński mówi tak jak politycy niemieccy, a Tusk znalazł się po drugiej stronie barykady. To jest równie wielkie zaskoczenie dla antypisowskich propagandzistów, jak i dla najwierniejszych zwolenników PiS-u. Kaczyński bardzo zaryzykował, wykonując tę woltę, bo nie wiadomo, czy uda mu się przekonać te dwie panie z opowieści Libickiego, głosujące dotychczas przeciwko niemu, że jako premier nie tylko nie wywoła wojny z Niemcami, ale będzie umiał z tym mocarstwem współpracować i w kolejnych wyborach pozyska ich głosy. Grozi mu natomiast, że odwróci się od niego część jego najzagorzalszych zwolenników, którzy uznają, że i on zaczął ulegać niemieckiemu dyktatowi.

Kaczyński będzie się też musiał tłumaczyć z tego, że to jego rząd podjął polityczną decyzję o ubieganiu się o Euro 2012 wspólnie z Ukrainą. Gdyby odciął się on od tego pomysłu, to dzisiaj Polska nie znajdowałaby się w bardzo niekomfortowej sytuacji międzynarodowej, w której każda podjęta przez polski rząd decyzja przyniesie naszemu krajowi więcej szkody niż pożytku. Kaczyński może jednak łatwo odpierać te zarzuty, przypominając, że wówczas rządził na Ukrainie postrzegany jako reformator Wiktor Juszczenko.

Przypuszczam, że decyzja Kaczyńskiego w sprawie bojkotu ukraińskiej części Euro jest wstępem do zmasowanego ataku PiS-u na przygotowania i przebieg polskiej części tej imprezy. A krytykować jest co. Wybudowano stadion narodowy, ale policja nie zgadza się, żeby odbywały sie na nim mecze piłkarskie. Obiecywano, że kibice będą mogli jeździć na mecze autostradami, a tymczasem żadna z nich nie będzie ukończona na czas. Do tego dojdzie pewnie bałagan organizacyjny podczas imprezy.

PiS zajmował dotychczas bardzo niezdecydowaną postawę w stosunku do Euro. Politykom tej partii było bardzo niezręcznie krytykować tę imprezę, bo to przecież rząd sformowany przez tę partię o nią zabiegał. Ale chwalić jej też nie mogli, bo cały splendor spłynąłby na rządzącą Platformę Obywatelską. W tej chwili tego dylematu już w PiS-ie nie ma. Zielone światło do bezpardonowego ataku na Euro dostali blogerzy typu Eski, która już kilka tygodni temu pisała w opublikowanej na S24 notce, że wydając 95 mld zł na Euro 2012, rząd Tuska okradł polskich emerytów. I żeby spłacić zaciągnięte na organizację tej imprezy długi, zdecydował się przedłużyć wiek przechodzenia Polaków na emeryturę.

Atakowanie przez PiS Euro 2012 wymagać będzie jednak znacznej finezji, bo przecież jego skutkiem może być zerwanie współpracy ze środowiskiem kibiców, których ta partia chciała ostatnio reprezentować. Zatem Kaczyński wszedł ze swym zespołem na boisko z bardzo grząską murawą. Polskie zespoły bardzo rzadko wygrywały takie rozgrywane w trudnych warunkach mecze. Najboleśniejszą porażkę biało-czerwoni ponieśli w meczu z Niemcami na Mistrzostwach Świata w 1974 r. Kaczyński musi bardzo uważać, żeby jego drużyny nie spotkał taki sam los Mistrzostwach Eurtopy w 2012 r.

molasy
O mnie molasy

"JEDYNIE PRAWDA JEST CIEKAWA" - Józef Mackiewicz

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (20)

Inne tematy w dziale Polityka