wienczyslaw66 wienczyslaw66
322
BLOG

Parę dobrych rad dla dziennikarzy niepokornych

wienczyslaw66 wienczyslaw66 Polityka Obserwuj notkę 2

Powstanie pisma "W sieci" , a także nowa inicjatywa Pawła Lisickiego to pozytywne zwiastuny zmian na naszym rynku prasy. Prawicowi dziennikarze powinni przełamać monopol jaki do tej pory miały popierające rząd tytuły typu "Wyborcza, "Wprost", "Newsweek" itp. Tworzenie drugiego patriotycznego obiegu wolnej myśli jest ich powinnością i obowiązkiem.

Martwi mnie jednak zupełny brak dbałości prawicowych żurnalistów o względy bezpieczeństwa. Przecież poszerzanie strefy wolności musi nieść poważne zagrożenia ze strony rządu i jego tajnych służb. Tymczasem dziennikarze ci jakby nie zdawali sobie sprawy co ich może spotkać, jeśli nie podejmą odpowiednich kroków.

Przede wszystkim : koniec z pisaniem i wystawianiem się na cel służbom Tuska pod własnym nazwiskiem. Każdy z dziennikarzy niepokornych musi przyjąć pseudonim, pod którym będzie pisał niepokorne teksty. Pseudonim powinien być "trudny", to znaczy taki, który nie pozwoli agentom ABW, MSW, CBA itp domyślić się na jego podstawie, kto się za nim kryje. Jednocześnie powienien być prosty do zapamiętania, aby nie sprawiać samym dziennikarzom kłopotów w porozumiewaniu się i identyfikacji.

I tak, redaktor Lisicki mógłby nosić pseudonim "Lisek", redaktor Ziemkiewicz : "Ziemek", redaktor Semka : "Semek", redaktor Mazurek : "Mazur" itp, itd. Przy trudniejszych nazwiskach typu Wildstein pseudonim można utworzyć posługując się imieniem jako materiałem wyjściowym, np. Bronisław Wildstein : "Bronek" , Cezary Gmyz : "Czarek" itp. itd.

Drugą bardzo ważną sprawą jest wygląd. Wygląd redaktorów niepokornych musi ulec zasadniczej zmianie tak aby tajne służby nie mogły rozpoznać dziennikarzy na podstawie ich fizjonomii. Mając to na uwadze radaktorowi "Liskowi" radziłbym zapuścić brodę, a redaktorowi "Ziemkowi" ogolić się.

Ważną sprawą jest zachowanie się niepokornego dziennikarza na ulicy. Jego umiejętność rozpoznawania tajnych agentów Tuska. Agenci Tuska wycwanili się, nie noszą czarnych prochowców i ciemnych okularów, na pierwszy rzut oka trudno odróżnić ich od zwykłych przechodniów. Ale wprawne oko niepokornego dziennnikarza na pewno zanotuje różnice. Po czym zatem rozpoznać służby Tuska ? Służby Tuska, a także mówiąc ogólnie, wszystkich peowców poznać po zgniliźnie moralnej, która rozlewa się na ich twarzach i  po smrodzie. Typowy peowiec jest zgniły od wewnątrz i ta zgnilizna wydostaje się z niego wszystkimi porami i okropnie cuchnie. Kiedy czujemy, że jesteśmy śledzeni, możemy zatrzymać się na chwilę pod pretekstem zawiązania sznurowadła, przyklęknąć i rozejrzeć się dookoła w celu namierzenia agenta i zgubienia go.

A teraz najważniejsza rzecz : JAK ZACHOWAĆ SIĘ PODCZAS REWIZJI ?

Każdy niepokorny dziennikarz narażony jest prędzej czy poźniej na wizytę smutnych panów z Wydziału Śledczego.

Kiedy załomoczą do drzwi nie drzyj bibuły "W sieci" na drobne kawałki, nie wyrzucaj do muszli i nie spuszczaj wody. To nic nie da. Wszystkie ścieki sa monitorowane przez juntę Tuska, wszystkie treści zapisane na papierze są odcedzane, przesiewane i suszone, a następnie sklejane z powrotem w jedną całość przez zastępy analityków w tajnych laboratoriach. Wyrzucanie bibuły nic nie pomoże. Zakazane treści nalezy ukryć, np w zamrażalniku lodówki, a wobec facetów z Wydziału Śledczego należy posłużyć się kamuflarzem, który wywoła u nich dezorientację.

Aby wywołać dezorientację u facetów z Wydziału Śledczego trzymamy we wszystkich szufladach jakie mamy w domu, pasztet. Pasztet kupujemy odpowiednio wcześniej i wypełniami nim szuflady po brzegi. Nie chodzi tu o puszki z pasztetem, tylko o sam pasztet. Odpowiednio długo zalegający w szufladach pasztet zacznie cuchnąć i zdezorientuje agentów przeprowadzających rewizję. Nawet gdyby znaleźli bibułę w lodówce, możemy się jej wyprzeć i powiedzieć, że wcale nie trzymamy bibuły, tylko pasztet, i nie w lodówce, tylko w szufladach. Gdyby to nie pomogło, powinniśmy na wszelki wypadek trzymać w łazience worek pełen zdechłych kotów. Worek pełen zdechłych kotów powinien zdezorientować facetów z Wydziału Śledczego i wprowadzić w konfuzję, i nawet gdyby udało im się znaleźć bibułę w lodówce w kuchni, moglibyśmy się jej wyprzeć i powiedzieć, że nie mamy żadnej bibuły, tylko zdechłe koty, i nie w lodówce, tylko w worku, i nie w kuchni, tylko w łazience.

Trzymając się tych paru prostych wytycznych dziennikarze niepokorni mogą uniknąć przykrości i niebezpieczeństw związanych ze swą niepokorną działalnością. Chciałem zaznaczyć, że dzielę się tutaj na tym forum dobrymi radami zupełnie za darmo. Nie chcę za to ani grosza.

Dlaczego ?

To proste. Robię to dla Ojczyzny. Dla sprawy.

 

jestem jasnowidzem. potrafię przewidzieć stan dowolnego licznika gazowego na pół roku wprzód

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka