Na ciemnym strychu, w starym pianinie,
Któremu strun od wieków brak,
Grał raz Pan Pająk na pajęczynie,
Trącając struny swej nici wspak.
Rondo odnorem stało się więc,
Aria airą, opus supoem.
A Pająk raźnie grał swoją pieśń
Nicując nuty z wielkim mozołem.
I może nocą dzień by się stał,
Gdyby we wsteczne dźwięki się wsłuchał,
A pająk nadal wstecz dźwięk by grał,
Lecz do pianina wleciała mucha.
W nici pajęczej lepkie witraże
Wpadła glissandem po kres istnienia...
Pan Pająk rzucił precz swe pasaże
I raźno zabrał się do jedzenia.
A zwykłym rytmem szczęk jego szczęk
Brzmiał pośród kurzu, co tańczył w słońcu.
Niósł po kolei sztućców się brzęk -
Skrzydełka, nóżki, brzuszek na końcu...


Komentarze
Pokaż komentarze (2)