Seawolfa dodałem do ulubionych blogerów już po miesiącu bytności na Salonie24. Zapewne przyczyną, prócz błyskotliwości, była jego niesamowita płodność oraz lekkość pióra. Bo nieczęsto zdarza mi się czytać autorów, z którymi mogę się nie zgadzać, równocześnie wciąż niecierpliwie oczekujac na ich nowy tekst. A Wilk tak miał.
Fascynowała mnie jego umiejętność pisania "na czysto". Bo tylko tym mogłem sobie wytłumaczyć jego niemal idealne pod każdym względem teksty. On miał w głowie całą rzeczywistość, gdy było mu to potrzebne po prostu otwierał potrzebną szufladkę i przepisywał ze swej fiszki komentarz. Zazwyczaj dowcipnie zlośliwy, co dla mnie jest wymiernym wskaźnikiem inteligencji.
Nie powiem, że nikt go mi juz nie zastąpi. Bo pewnie zastapi. Ale zapewne jeszcze jakiś czas na to poczekam. I nawet wówczas nie zapomnę o Seawolfie, moim kluczu do furtki prowadzącej na ścieżkę zrozumienia świata...


Komentarze
Pokaż komentarze (4)