Niniejszym dziekuję Pani Małgorzacie Kidawie-Błońskiej za wyjaśnienie mi mojego statusu. Otóż nie jestem, jak dotąd myślałem, obibokiem i leniem, ani ćwierć kaleką, któremu stan zdrowia z jednej strony nie pozwala podjąć żadnej uczciwej pracy, za to jest zbyt dobry, by utrzymywały go miliony podatników. O nie! Jestem osobowością tworzacą nowe trendy, tudzież jedyną nadzieją naszej klasy politycznej na europejski poziom ekologii w naszym kraju!
Co prawda jestem dalece w tyle za tymi, co dłubią po kubłach w wielkich miastach, jednakowoż własne puszki po piwie skrzętnie zbieram, skrycie chowając je w stodole na trudne czasy.
Z opieką społeczną mialem kontakt przed niemal 20 laty, ale nie sądzę by wiele sie w tej dziedzinie zmieniło, dlatego traktuję owe puszki jak polisę ubezpieczeniową. Polisę, która pozwoli mi nabycie one way ticket w krytycznej chwili. Choć naiwnie wciąż mam nadzieję, że owej chwili nie dożyję, a puszki pozostawię spadkobiercom, by oni również mieli szansę uciec z "demokratycznego państwa prawa"...


Komentarze
Pokaż komentarze (8)