Czytając sobie do poduszki pewną książkę, natrafiłem na fragment idealnie pasujący do obecnej sytuacji i potwierdzajacy moje obawy.
Książka ta to "Inteligencja psów" Stanleya Corena. Pozwolę sobie przytoczyć fragment podrozdziału dotyczący psów zaprzęgowych, niegdyś używanych masowo do transportu drobniejszych towarów:
"W Anglii (...) w 1824 roku powstało Towarzystwo Zapobiegania Okrucieństwu Wobec Zwierząt, a jego członkowie prowadzili i nadal prowadzą kampanię przeciwko okrutnemu traktowaniu psów.Pośród innych zachowań wymienionych w statucie towarzystwa znajduje się także używanie ich jako zwierząt pociagowych. Mimo iż przyznawano, że psy zaprzęgowe traktowano dobrze i że stanowią jedyny dostępny środek transportu dla ubogich warstw społecznych, które nie mogły sobie pozwolić na konia czy osła, towarzystwo zbierało wszelkie najdrobniejsze świadectwa okrucieństwa wobec tych zwierząt, prowadząc na tej podstawie szeroko zakrojona kampanię prasową i tworząc lobby w parlamencie. W połowie ubiegłego (XIX . przyp. mój) wieku towarzystwo zdołało przeforsować ustawę zakazującą używania psów do transportu. Ponieważ równocześnie wprowadzono także podatek od posiadania psów, łatwo sobie wyobrazić, że wszystko to okazało się klęską dla zwierząt. W całej Anglii dokonywano masakry psów, skoro nie mozna ich było wykorzystywać do zaprzęgów, a na dobitkę trzeba było płacić podatek. W Birmingham zabito ponad tysiąc psów, tyle samo zginęło w Liverpoolu. W Cambridge psie zwłoki walały się na ulicach..."
Stanley Coren "Psia inteligencja" KiW, Warszawa 1997r. tłum. Grażyna Gasparska , skróty i podkreslenia moje.
Czy nie brzmi to Państwu znajomo? A historia niestety lubi się powtarzać.
Psy łańcuchowe to nie jest fanaberia zdziczałych mas, to niekiedy jedyny sposób ochrony ludzi i mienia. Nie wszystkich stać na dozór firmy ochroniarskiej i monitoring. Nie każdy mieszka na strzeżonym osiedlu w centrum wielkiego miasta. Ale o tym posłowie pewnie nie wiedzą. Dawno już oderwali się od rzeczywistości...


Komentarze
Pokaż komentarze (1)