Wczoraj miałem już kompletnie dość polityki, postanowiłem więc odstawić internet i posprzątać w moim komputerze. 40 GB śmieci wystrzeliłem w kosmos. A przy okazji znalazłem stareńką (1998rok) grę Fallout2. I jak kilkanaście lat temu wsiąkłem. Do finału mam wciąż daleko, zatem odpocznę od serwisów i innych nośników wieści najnowszych. A przy okazji odświeżyłem jedną ze swych ulubionych piosenek (oglądam za każdym razem "Bezsenność w Seattle" niecierpliwie czekając do napisów, by ją usłyszeć).
P.S.: w wolnej chwili przetłumaczyłem sobie tekst, gdyby ktoś miał ochotę sobie w ludzkim języku ponucić ;)
Daj mi całusa bym mógł marzyć,
a w mojej wyobraźni rozwinie całus się.
Kotku, ja jeden tylko chcę
twój całus, bym mógł marzyć.
Daj mi całusa nim odejdziesz,
a w mojej wyobrażni nakarmi moje sny
Zostaw, nim znikniesz z oczu mi,
całusa bym mógł marzyć.
Gdy jestem sam, w mej fantazji
Ty jesteś obok mnie,
obłoki wyobraźni
już prawdą stają się.
Daj mi swe usta choć na chwilę,
a w mojej wyobraźni ta chwila będzie trwać.
Daj mi, co sama możesz dać,
całusa bym mógł marzyć!


Komentarze
Pokaż komentarze (3)