Jakaś taka jesień sie zrobiła tej jesieni. Słońce jesienne świeci już od spodu, rzucając cienie za jesienne wangogi. I wiatr jakoś taki jesienny, niby sosny trą koronami jak w lecie, pojękują identycznie, ale igliwie się sypie na świeży dywanik klonowych liści. Chodzę po lesie i patrzę, o! jesień. Ale to i tak lepsze, niż niemożliwość wejścia do lasu, bo o! zima, o! zaspy, o! nie widać lasu, nie widać, bo zamieć taka... To już wolę tę o!jesień. O...


Komentarze
Pokaż komentarze