Ja rozumiem, że państwo ma prawo być niezadowolone ze swoich obywateli. Przyznaję, jesteśmy bandą niewdzięcznych matołów, która nijak nie może zrozumieć, że wszystko co Rząd robi, robi wyłącznie dla naszego dobra. Bo po cóż miałby rano wstawać z łóżka? No chyba nie po to, by zarobić te kilka nędznych tysięcy na waciki, czy zakręcić się wokół przyszłych lukratywnych posadek. Bo mnie by się nie chciało, a nie sądzę, by ludzie tak światli i o niebo lepiej ode mnie wykształceni byli głupsi niż ja. Ale ostatnio mam wrażenie że przeginają w tym utrzymywaniu nas w dobrym samopoczuciu.
Bo skoro już o niebie wspomniałem, to przyznam, chciałem obejrzeć to zaćmienie księżyca. Z ufnością i prawdą moralną w okolicach wątroby o godzinie pierwszej spoglądałem w rozgwiażdżone niebo nade mną. Następnie nastawiłem budzik na czwartą i spocząłem w pieleszach, tudzież pościeli.
O czwartej nic nie świeciło, z nieba kapało coś na kształt kropel, a niebo zasnute było chmurami. Zasmuciłem się nieco, ot tak, po ludzku, bo skoro następne takie zaćmienie odbyć ma się za 32 lata, to sorry, Winetou, już nie dla mnie.
Ale gdy o siódmej rano obudziły mnie ptaszki na błękicie jasnego nieba, zrozumiałem, że coś nie helloł!
To była zwykła, bezczelna cenzura. Pani Premier widocznie uznała, że w ramach walki z hejtem, nie można dopuścić do tego, by miliony Polaków zobaczyły krwawy półksiężyc wiszący nad Polską! I kazała go zasłonić...
Intencje może miałą dobre. Ale kto nam teraz zaręczy, że następny rząd nie nałoży areszt na Słońce? Lub choćby Słoneczko? Peru?
213
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (3)