Zbliża się pierwsze posiedzenie Sejmu. Na nim powinny być zgłoszone kandydatury do Prezydium Sejmu i być może do innych organów tej śmiesznej instytucji, ale one mnie nie interesują.
Na tym posiedzeniu Kłamacz złoży dymisję z bezprawnie zajmowanego urzędu, a więc Sejm będzie zmuszony wysunąć kandydaturę nowego premiera.
Wszystko wskazuje na to, że tego samego dnia odbędzie się posiedzenie Rady Europy, udział w którym weźmie Prezydent RP Andrzej Duda, gdyż nie może wyręczyć się Premierem, którego jeszcze nie będzie.
A gdy Prezydent udaje się w podróż zagraniczną, to w kraju pozostaje osoba, która jest drugą w hierarchi następstw – czyli Marszałek Sejmu.
Byłoby absolutną nierozważnością ze strony Prezydenta RP, gdyby wyleciał do Brukseli przed wyborem nowego marszałka Sejmu.
W obecnym układzie politycznym, gdy PiS dostał szansę na samodzielne rządzenie, a jego jedynym poważnym przeciwnikiem są media, Jarosław Kaczyński powinien rozegrać jedyną wygraną kartę – zgodzić się na pełnienie funkcji Marszałka Sejmu.
Jeden ruch, a od razu porządkuje scenę polityczną i ucina szereg spekulacji:
1. Pokazuje, że Szydło będzie samodzielnym Premierem
2. Czyni z Kaczyńskiego drugą osobę w RP
3. Pozostawia w rękach Prezesa PiS pełną kontrolę nad Dudą i Szydło.
A co ze składem Prezydium Sejmu?
Prezydium ma liczyć 3 członków stałych (Marszałek + 2 wice) oraz tyle członków zmiennych ile klubów liczy Sejm.
Głosują tylko członkowie stali. Członkowie zmienni mają głos doraczy i mogą wpływać na formowanie porządku prac Prezydium.
P.S.: Posiedzenie Sejmu powinno odbyć się w takich godzinach, żeby Prezydent zdążył na posiedzenie Rady Europy.



Komentarze
Pokaż komentarze