ARTYKUŁ O TYM CO DZIENNIKARZE NAZYWAJĄ AFERĄ, O TYM, ŻE DZIENNIKARZE NIE POTRAFIĄ FORMUŁOWAĆ PYTAŃ, PRZYGOTOWAĆ SIĘ DO KLUCZOWEJ KONFERENCJI, A POTRAFIĄ PRODUKOWAĆ WYŁĄCZNIE PRZEDRUKI ZE SŁUZB I POLITYCZNE MATERIAŁY A LA "MISJA SPECJALNA".
Trochę lat temu gdy wybierałem kierunek studiów i chciałem rozpocząć studia dziennikarskie mój ojciec - dziennikarz, powiedział do mnie "Synu dziennikarzem mozesz zostać, po kazdym kierunku, a najgorsi dziennikarze są po dziennikarstwie, tacy co na niczym się nie znają, a o wszystkim gadają". Czy dziennikarze, którzy w największych dziennikach i telewizjach zajmują się "aferą hazardową" skończyli dziennikarstwo nie wiem, ale na pewno na niczym się nie znają.
Po pierwsze jestem ciekawy co dziennikarze i zwykli ludzie w wyniku populizmu tych pierwszych rozumieją pod pojęciem "AFERA HAZARDOWA". Ja bowiem do końca nie wiem czym ona jest. Ale pojęcie afera czyli - nieuczciwe bądź niezgodne z prawem działanie na szeroką skalę moim zdaniem nie pasuje do tego z czym mamy do czynienia. Jak dotychczas mamy notatki (podobno nawet nie stenogramy) z rozmów Chlebowskiego z biznesmenem w której mówi mu, ze walczy o korzystne dla niego zapisy, a wszyscy inni mają go gdzieś i niestety nie wychodzi. Bieg projektu jest w pełni zabezpieczony przez uczciwe ministerstwo finansów oraz osobiście premiera oraz służby. Ani literka nie zmieniła się w ustawie w wyniku lobbingu umoczonego polityka. Mamy tu doczynienia więc jedynie z "zakulisowym" lobbowaniem na rzecz danych zapisów przez osoby zainteresowane, bez przekupstwa, bez zadnych korzyści a jedynie "po znajomości". Jestem ciekawy jakie ustawy przechodzą bez rozmów polityków z osobami zainteresowanymi. I czy gdyby SLD zaproponowało opodatkowanie kościoła Brudziński nie rozmawiał by prywatnie przez telefon z jakimś biskupem mówiąc, ze "razem z Girzyńskim walczymy z tą ch... komuną i będzie sukces". W moim przekonaniu Chlebowski się skompromitował, ale obłudne jest opowiadanie, ze to czarna owca.
Gorzej, ze bardziej obłudni i niekompetentni, a tak samo upolitycznieni są dziennikarze w "warszawce". Czyli czwarta najwyższa władza - kontrolująca. Szczytowym przykładem niekompetencji i upolitycznienia był dla mnie wczorajszy materiał "Wiadomości" na temat afery hazardowej. Mimo iz cały materiał pełny jest autorskich sądów i komentarzy, często nie popartych faktami to najwazniejszy jest dla mnie moment w którym opisuje się działania w sprawie ustawy wiceministra gospodarki Adama Szejnfelda (PO). Co do reszty no to cóz PiS i SLD rządzą od kilku dni TVP więc trzeba przywyknąć, albo nie oglądać.
W materiale o Szejnfeldzie zatytuowanym 'KOLEJNY PODEJRZANY" mówi się, ze Szejnfeld wielokrotnie wnioskował o usunięcie zapisów o dopłatach z ustawy. Pojawia się stwierdzenie, ze "rola ministerstwa gospodarki w sprawie ustawy hazardowej jest wątpliwa". Na podstawie notatek ministra Kapicy stwierdzono, ze Szejnfeld wielokrotnie wnosił o usunięcie dodatkowych dopłat z ustawy oraz twierdził, ze ustawę trzeba notyfikowac w KE co opóźni jej wejście w zycie o rok. Później jako dziwny przejaw działalności Szejnfelda podaje się ... wniesienia pisma z poprawkami do ustawy. Oczywiście w między czasie przewijają się poseł PiS - Błaszczyk i SLD - Szmajdzinski, zgodnie z obowiązującym parytetem. No i na koniec wisieńka - lekko przyciemniony i zwolniony obraz pokazujący ministra Szejnfelda i pytanie - czy podejmował on swoje działania za zgodą Pawlaka ? Nie wiem... chcecie, zeby Wam tlumaczyć co moim zdaniem jest nie tak z tym materiałem? Okej no to mówię - nie ma w ani jednym miejscu jakiegokolwiek śladu, który miałby świadczyć o tym,ze Szejnfeld podjął te działania z inspiracji lobbystów a nie ze względu na własne przekonania, poglądy czy wyliczenia ministerstwa gospodarki. Bo oczywiście po co docierać do pisma z MG do Kapicy skoro można zrobić taki świetnie widziany w redakcji materiał i nie sprawdzać niczego. Czy działanie wiceministra polegające na składaniu uwag do projektów ustaw jest przestępstwem, a co tam przestępstwem - czy to jest naganne ?! ... A "interesowanie się procesem legislacyjnym" ?
Krótko mówiąc jeśli Adam Szejnfeld jest w stanie w stanie wygrać c.a. 100 tys. zł odszkodowania od nowego szefuńcia wiadomości.
Najbardziej jednak żałosna w całej aferze była konferencja ministra sportu Mirosława "Mira" Drzewieckiego przy akompaniamencie tępych dziennikarzyn. Kwestię pracy dla córki Sobiesiaka przemilczmy z litości dla Drzewieckiego. Minister sportu, moim zdaniem w miarę składnie wytłumaczył dlaczego MS zmieniało zdanie w sprawie dopłat. Najpierw chciało ich wydłużenia do 2015 r. by z dodatkowych dopłat wybudować II etap Narodowego Centrum Sportu. Następnie okazało się, ze nie będzie tej budowy więc zaproponowano zrezygnowanie z dopłat, później z kolei okazało się, ze brakuje pieniędzy w budzecie więc wyciągnie sie te pieniadze na inne cele. Cóz, powiecie - HA! PeOwski pismaku - przeciez minister podpisał pismo o usunięcie całych dopłat a chciał tylko aby MS nie korzystało z pieniędzy więc pewnie chciał to ugrać dla Sobiesiaka. Otóż minister sam nie wie czego chciał, a juz na pewno źle mu podpowiedzieli niekompetentni dziennikarze.
Drzewiecki opowiadał jakieś brednie, ze MS (dokładnie Fundusz Rozwoju Kultury Fizycznej) miał dostać tylko jakieś 8 proc. tych dopłat czyli ok. 30 mln zł. Otóz wszystko jemu i dziennikarzom się pomieszało.
Fundusz Rozwoju Kultury Fizycznej zgodnie z obecnym i proponowanym brzmieniem ustawy otrzymuje 80 procent dopłat a 20 proc. podobny fundusz na rzecz kultury. Brednią jest więc rozpowiadanie, ze pieniądze te dostaje minister finansów. Izby Celne pobierają dopłaty i przekazują je w całości funduszom. Liczby Drzewieckiemu wzięły się prawdopodobnie stąd, ze dodatkowe dopłaty czyli te, które mają być wprowadzone w wyniku nowelizacji przyniosą w sumie 30mln zł co stanowi około 8 proc. dotychczasowych wpływów z dopłat czyli 450 mln zł. Obecnie bowiem obowiązują już 25 proc. dopłaty m.in. do gier losowych (totolotek). W uzasadnieniu ustawy właśnie zwiększenie wpływów na te fundusze oraz sfinansowanie zadania funduszu czyli II etapu NCS podaje się jako powód rozszerzenia katalogu gier objętych dopłatami, nawet czas obowiązywania dopłat (do 2015 r.) jest tozsamy z czasem w jakim miała powstać hala NCS. Innego więc znaczenia (i duzo większej wiarygodności) nabiera zatem dokument przesłany 30. czerwca do ministerstwa finansów w którym wnosi się o nie wprowadzanie dopłat. Gdyz beneficjent (80 procentowy) tej zmiany nie potrzebuje juz tych pieniędzy.
NO TO NA KONIEC KILKA PYTAŃ
- CO ZA GŁUPEK OPOWIADAŁ, ŻE W WYNIKU AFERY SKARB PAŃSTWA MÓGŁ STRACIĆ 500 MLN ZŁ ? KTOŚ ZAPROPONOWAŁ CAŁKOWITE ZNIENIENIE DOPŁAT DO WSZYSTKICH GIER W TYM TOTOLOTKA ?
- CO ZA NIEKOMPETENTNY FACET JEST MINISTREM
- DLACZEGO DZIENNIKARZE UCZEPILI SIĘ URZĘDNIKÓW W MINISTERSTWIE SPORTU SKORO ONI JAKO JEDYNI WYKAZALI SIĘ KOMPETENCJAMI
- DLACZEGO NIKT Z DZIENNIKARZY, KTÓRZY PRZECZYTALI ART. 47a USTAWY NIE PRZECZYTAŁ KOLEJNEGO ARTYKUŁU - 47d
Chyba po to, zebym się wkurzał, ze po 20 minutach lektury ustaw wiem o tej sprawie najwięcej w calutkiej Polszy.



Komentarze
Pokaż komentarze (7)