Już od jakiegoś czasu miałem dość szukania wzruszeń na siłę, i nie mówię tu o wspominaniu ofiar tylko o powtarzanymw kółko w TVP "zostaliśmy sierotami po śmierci Lecha Kaczyńskiego" i powtarzania, że teraz widać, jak Naród czci wielkiego prezydenta.
Na litość Boską! Nawet osoby z jego najbliższego otoczenia mówiły, że źle się czuje jako prezydent i, że w kancelarii bałagan etc. Nic nie osiągnął był fatalnym prezydentem, a teraz na Wawelu zostanie pochowany w 'Panteonie Narodowym". Jestem po prostu zły !!! Jak w imię partyjnych kalkulacji i megalomanii rodziny Kaczyńskich, która ponoć obca była akurat zmarłym Lechowi i Marii Kaczyńskim ośmiesza się i deprecjonuje najważniejsze miejsce pochówku zarezerwowane dla osób najważniejszych w historii Polski. Historia Lecha Kaczyńskiego będzie wspominać tak : "Lech Kaczyński 2005-2010, Prezydent RP. Jako prezydent Warszawy był współtwórcą Muzeum Powstania Warszawskiego. Jako prezydent nie cieszył się społecznym zaufaniem, przez 70 procent Polaków postrzegany był jako zbyt mocno przywiązany do swojej macierzystej partii - PiS. Przez ówczesnych postrzegany jako najgorszy prezydent po 1989 roku. Tragicznie zmarły (wraz z małżonką i przeszło 90 osobami ważnymi dla życia publicznego) podczas lotu na uroczystości żałobne w Katyniu. Pochowany wbrew opinii większości społeczeństwa na Wawelu obok Józefa Piłsudskiego".
Nie będę już swoich dzieci prowadził na Wawel do grobów królewskich, co im powiem ? Że babcia była dobrą kobietą, ale niestety akurat zabrakło tu dla niej miejsca ?



Komentarze
Pokaż komentarze (9)