guardian guardian
531
BLOG

Co SN powiedział w sprawie związków i w jakiej formie

guardian guardian Polityka Obserwuj notkę 0

Kolejny raz w tak zwanej debacie publicznej pojawia się twór podobny do YETI - wszyscy o nim gadają, ale nikt nie widział - chodzi o opracowanie SN w sprawie projektów ustaw o związkach partnerskich. Z jednej strony pojawiła się opinia, że jest to "wiążąca" opinia SN, z drugiej dzisiaj premier W.Cimoszewicz powiedział, że jest to "prywatna opinia Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego Stanisława Dąbrowskiego".

Jak to w końcu jest ?

Najpierw link - http://orka.sejm.gov.pl/Druki7ka.nsf/0/313EBB097F909446C1257AA8004A5EF0/%24File/825-001.pdf

Nie jest ani tak ani tak. Jest to opinia Biura Studiów i Analiz SN, którą Pierwszy Prezes SN wraz z podpisanym przez siebie pismem przewodnim przesłał do Kancelarii Sejmu. Ustawa o Sądzie Najwyższym przyznaje Sądowi Najwyższemu prawo do opiniowania projeków aktów w prawnych "w zakresie w jakim uzna to za celowe". A z kolei Regulamin SN stwierdza, że takie opracowania przygotowuje wspomniane Biuro Studiów i Analiz SN (dalej BSiA-SN).  Nie jest więc ani tak, że jest to opinia wydana przez Sąd Najwyższy jako organ wymiaru sprawiedliwości to jest ma to charakter orzeczenia czy uchwały SN, nie uczestniczą również w jej przygotowaniu Sędziowe SN, z drugiej strony również nie jest tak, że jest to prywatna opinia Stanisława Dąbrowskiego ani też opinia wydana wbrew prawu.

Dyskusyjne jest jednak czy Biuro Studiów i Analiz SN powinno wydawać opinie w sprawie zgodności projektów aktów prawnych z konstytucją, szczególnie gdy dane polityczne rozstrzygnięcie nie ma absolutnie żadnego związku z orzecznictwem SN, gdyż orzecznictwo SN dotyczące konkubinatu czy ustrojów majątkowych nie ma żadnego związku i w żaden sposób nie odnosi się do materii ustawowej będącej przedmiotem projektu. Również ustawowe uprawnienie dla SN do wydawania opinii wyraźnie zmierza do wyrażania przez SN opinii w kwestiach, które mają istotne znaczenie z punktu widzenia zagadnień prawnych, orzecznictwa sądów i orzecznictwa SN, a już szczególnie karygodne jest wypowiadanie kategorycznych stwierdzeń w sprawie zgodności z konstytucją projektów ustaw, szczególnie gdy w całej opinii nie ma żadnego odniesienia do orzecznictwa TK wydanego w związku z art. 18. Oczywiście formalnie nie dubluje to w żaden sposób uprawnień TK, gdyż TK ocenia wyłącznie istniejące akty prawne (wyjątek - prewencyjna ocena - gdy Prezydent RP kieruje taką uchwaloną już! ustawę do TK), no i oczywiście ocena TK ma charakter wiążący.

Opinia BSIA-SN po pierwsze jest batdzo lakoniczna, krótka, nieuporządkowana, ale z drugiej strony bardzo kategoryczna i bardzo tendencyjna. Po pierwsze nie prezentuje ona występujących w nauce prawa, doktrynie i piśmiennictwie poglądów odmiennych od przedstawionych w opinii (NAWET JEŚLI UWAŻA JE ZA NIESŁUSZNE BIURO ANALIZ SN POWINNO WSKAZAĆ NA ICH WYSTĘPOWANIE, RÓWNIEŻ DLATEGO, ŻE PREZENTUJE JE KILKU KIEROWNIKÓW KATEDR PRAWA KONSTYTUCYJNEGO), po drugie z samych opinii doktryny wyciąga BSIASN bardzo skrajne i niczym nie poparte wnioski. Opinia ta, co w mojej opinii bardzo mocno dyskredytuje BSIA-SN - ma charakter polityczny, ideologiczny i publicystyczny a nie prawny. Zapewniam, że podobną ocenę wyraziłbym gdyby miała wydźwięk kategorycznie liberalny i "pro-palikotowski".

Jak jednak inaczej niż jako ingerowanie w sferę polityczną i publicystyczną można ocenić ocenę w opinii, że 'poszerzanie regulacji prawnej dla osób we wspólnym pożyciu nie wydaje się potrzebne, gdyż mogą oni zawrzeć związek małżeński' ?! Co jest już szczególnie dramatyczne - jest to podane jako pierwszy argument dla uzasadnienia sprzeczności projektu ustawy z art. 18 Konstytucji !!! Ponadto kategryczne stwierdzenie "instytucjonalizacja heteroseksualnego konkubinatu jest niedopuszczalna w związku z brzmieniem art. 18 konstytucji" jest wręcz dyskwalifikująca dla osób je przedstawiających, gdyż czym innym jeśli nie instytucjonalizacją konkubinatu jest instytucja "osób pozostających we wspólnym pożyciu", która funkcjonuje w wielu ustawach i nie budzi on jakichkolwiek zastrzeżeń.

Profesor Andrzej Zoll, zdecydowany przeciwnik instytucji związków partnerskich, w wywiadzie dla "Rz" krytykował projekty ustaw, jednakże unikał on kategorycznej oceny w sprawie zgodności z konstytucją, gdyż potrafi on zwykle odróżnić swoje poglądy od oceny prawnej.

Podsumowując można powiedzieć, że Biuro Studiów i Analiz SN przygotowało bardzo słabą merytorycznie i tendencyjna opinię czym dopasowało się do poziomu dyskytującyh o projektach posłów. BSIA-SN stało się posłanką Pawłowicz środowiska prawniczego. I zapewniam, że moje oburzenie byłoby równie wielkie, gdyby okazało się posłem Biedroniem.

 

Na koniec podrzucając Wam ciekawy temat dotyczący wynagrodzeń twórców tego gniota

"Wynagrodzenie członków Biura Studiów i Analiz Sądu Najwyższego,

niebędących sędziami jest równe wynagrodzeniu zasadniczemu sędziego sądu

apelacyjnego w stawce podstawowej, z tym że wynagrodzenie to podwyższa

się o wartość składki obciążającej pracownika z tytułu podlegania

obowiązkowi ubezpieczenia społecznego."

mówiąc po ludzku od 15 tys. brutto w górę.

 

guardian
O mnie guardian

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka