guardian guardian
368
BLOG

O Nowickiej i Grodzkiej czyli doktryna wspólnego koryta

guardian guardian Polityka Obserwuj notkę 3

Doczekaliśmy nieciekawych czasów, polskie partie wespół ze swoimi kumplami dziennikarzami mogą robić i mówić wszystko, a ludzie i tak nie reagują.

1. W momencie w którym większość opinii publicznej była zbulwersowana przyznaniem sobie przez prezydium Sejmu i Senatu nagród, politycy wszystkich partii poza Ruchem Palikota wszem i wobec ogłaszają, że jakiekolwiek formy ukarania polityków, którzy te nagrody przyjęli jest hipokryzją. Żadna partia ani myśli pójść w ślady Palikota wobec swoich, a żądna z przeciwnych nie widzi powodu, żeby wystąpić przeciwko wrogom za to, że wsadzili gęby do koryta po szyję. Ponadto wspólnie ze sporą częścią swoich kolegów - "dziennikarzy" powtarzają, że premie były przyznane zgodnie z prawem a poza tym posłowie zarabiają niewiele. Dopiero po kilku dniach zachowując dotychczasową argumentację, jednak z udawanym przekonaniem, mówią, że może teraz wobec kryzysu te premie to przesada, ale niech ktoś powie, że zobaczył w oczach mówiących to szczerość, szczere natomiast ewidentnie były zachowania Grabarczyka i Wenderlicha, a w nagraniu przestraszonego Kuchcińskiego wręcz dopatrywałem się wymierzonego w niego pistoletu, z takim trudem słowa przechodziły mu przez gardło. Nikt nie zaproponował jednak zmiany prawa, która wykluczałaby przyznawanie samym sobie nagród gdy polityk sam siebie oceni jako zapracowanego, zwłaszcza, że prezydium i Sejmu i Senatu otrzymuje dodatki funkcyjne. Nawet Palikot, który wyczuł, że może zrobić na wyłamaniu się dobry interes nie wpadł na pomysł aby prawo w tym zakresie zmienić. Nie zna polskie prawo innej takiej sytuacji, przecież od szeregowych pracowników po zarządy spółek przyznanie premii nie zależy od uznania tej samej osoby, która premię otrzymuje.

2. Żadna partia po ewidentnym skandalu jakim jest przyznawanie sobie samym przez polityków premii nie zgłosiła wniosku o odwołanie Ewy Kopacz, szczególnie znaczące jest to, że nie zrobił tego PiS, który przecież właściwie składa wszelkie wnioski o odwołanie gdy tylko ma czas sklecić jakikolwiek wniosek, w tej sytuacji akurat zachował dużo mówiące milczenie.

3. Ruch Palikota w związku z nadmuchaniem sprawy premii i jako ten, który wyłamał się, z tak naprawdę jedynego sejmowego wspólnego frontu - "wspólnego koryta", zostanie ukarany poprzez ubezwłasnowolnienie w zakresie wicemarszałka. Chociaż nie wiadomo do końca gdyż już Palikot zaczyna się bronić przed ostracyzmem ze wszystkich stron i gdy tylko może powtarza, że "jest za wysokimi pensjami dla posłów, żeby nie kradli". Ładne to uzasadnienie, zrzućmy się na pensję dla złodzieja, aby nie musiał pracować.

4. Wszystkie partie (może poza PiS) obawiają się nagłego wzrostu popularności Ruchu Palikota i Anny Grodzkiej jako wicemarszałka, co może zacząć powoli wywracać platformę. Jak widać wszystkim jest na rękę stan obecny i ustalona kolejność dziobania. Widać równiez wyraźnie, jak trudną do przełknięcia jest odmiennośc Anny Grodzkiej dla PO, PSL, SP, PiSu i SLD. Moim zdaniem odmienność ta polega również  na tym, że co by o niej nie powiedzieć Anna Grodzka mówi językiem spokojnym, argumentuje i nie sprawia wrażenia osoby, która jest w stanie z siebie wydalić tylko takie zdania jakie rano otrzymała od rzecznika partii w biuletynie. Zdecydowana większość tych partii ma takie samo kołtuńskie zdanie na temat Grodzkiej jak PiS, ale tylko PiS nie boi się tej opinii wygłosić, czym u mnie paradoksalnie zyskuje, gdyż chociaż głupi to przynajmniej nie jest obłudny.

Obłudę widać natomiast po niesłychanie pozytywnych opiniach o Wandzie Nowickiej, wśród których są takie perełki jak chwalenie jej za działanie w organizacjach proaborcyjnych przez Jacka Kurskiego, czy wypowiedzi posłów Pe eZ eLu o tym, że PSL nie poprze Grodzkiej bo w Partii Palikota są lepsi kandydaci na wice niż Anna Grodzka, gdyż inny poseł z Ruchu Palikota zna trzy języki obce (mówi to partia, której wicemarszałek nie zna żadnego języka obcego). Fascynujące są zachowania posłów SLD i PO, którzy nagle układając usta w dziubek zaczynają opowiadać, że "nie widzą powodu do odwołania Wandy Nowickiej", a Miller wręcz wprost mówi, że Palikot musi ponieść konsekwencje tego, że takich decyzji wcześniej ze wszystkimi nie konsultuje (czytaj: wyszedłeś przed szereg w sprawie premii - dostaniesz po gębie).

Kiedyś w notce "Kolejny rok polskiej wojny domowej" napisałem, że wojny PiSu i PO są na rękę całej "klasie politycznej", gdyż nikt nie patrzy już politykom na ręce. Duża część wyborców zarówno PO jak i PiSu stała się wyznawcami, która nie przyjmuje krytyki swoich wielbicieli.

IDĘ O ZAKŁAD, ŻE JUŻ NIKT PROBLEMU PREMII NIE PORUSZY I PRAWA NIE ZMIENI, A DO GŁOSOWANIA NAD GRODZKĄ NIE DOJDZIE GDYŻ BYŁOBY TO NIE NA RĘKĘ MIŁOŚCIWIE NAM PANUJĄCEJ PARTII.

Szczególnie żenujące jest wobec powyższego uczepianie się Olusia, że zarabia setki tysięcy u Kulczyka i w Kazachstanie, wyraźnie widać zatem jedyną przyczynę tej krytyki - zazdrość. A poza tym Oluś przynajmniej uczepił się kazachskiego budżetu.

guardian
O mnie guardian

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Polityka