Leszek Miller dzisiaj po godzinie 16 zostanie złożony przez Kwaśniewskiego i Palikota do politycznego grobu. Miller osiągnął poziom samouwielbienia obcy nawet Marianowi Krzaklewskiemu. Od wielu miesięcy tylko mizdrzył się do kamery i silił się na bon moty, z paskudnym półuśmieszkiem. Oczywiście partię ma dosyć ułożoną, ale głównie dzięki temu, że nowy młody aparat SLDowski to miernoty tkwiące mentalnie w latach 80-tych, a stary aparat do którego w przeciwieństwie do młodego pasuje określenie "zdolny" myśli tylko i wyłącznie o emeryturze w Parlamencie Europejskim. Zresztą ważnych i opiniotwórczych postaci w SLD zostało bardzo niewiele. Poza tym jeśli SLD zostanie wydziedziczone przez Kwacha co zdolniejsi i myślący pójdą za nim, gdyż tylko taka marka jak Kwaśniewski jest im w stanie zagwarantować pewny socjal na państwowej lub unijnej fusze.
Miller patrzył się wyłącznie na swój prywatny i źle rozumiany partyjny interes. Pewnie jest coś w tym, że jemu już o nic nie chodzi tylko o to, żeby jeszcze raz zostać chocażby wicepremierem. Gdyby nie był takim egocentrykiem, spojrzałby obiektywnie na całkowicie pozbawiony energii i sparszały aparat partyjny, to zauważyłby, że jedynie sojusz z Palikotami może dać lewicy tchnienie życia. Swoją lewicową wrażliwość pokazywał ostatnio przy okazji premii, a szczytem sprytu i umiejętności dzisiejszego Millera jest przeciągnięcie jakiegoś marnego posła od Palikota co wyglądało naprawdę żenująco. Zresztą sam Palikot jest pewnie zdania, że gdyby Miller przejął z 25 z 40 posłów Palikota - bardzo by Ruchowi ulżył.
Znając z opowieści funkcjonowanie obydwu partii muszę powiedzieć, że aparat Palikotowski jest zdecydowanie bardziej świeży, ideowy i skłonny do działania. Oczywiście nie cały, ani nie w większości, ale generalnie tak. Ruch Palikota żyje a SLD jest martwe. Wpływ na to ma tez oczywiście to, że pewnie średnia wieku u Palikota to może 30 lat, a w SLD - 74.
Olek dogadując się z Palikotem wie co robi, Olek ma to do siebie, że nic do niego się nie przykleja, a jego światło jest w stanie bardzo zmienić spojrzenie jakim Polacy darzą Palikotową partię, a przede wszystkim przydać jej wiarygodności.
Niewątpliwie jest wiele osób w SLD, których byłoby szkoda, jednak ich znaczenie zawdzięczają swojej inteligencji, podejrzewam więc, że jeśli Olek zwiąże się z RP i w samym Ruchu zacznie się poważna polityka, to takie osoby jak Zemke, Liberadzki czy Kalisz z Olejniczakiem chętnie przepłyną na stronę Kwacha. Drugim scenariuszem jest poparcie przez Kwacha Palikotów wyciągnięcie z SLD kilku osób na listy, klęska SLD w wyborach do PE i przejęcie władzy w sojuszu przez Kalisza i wtedy fuzja z Palikotem.
Tak czy owak mojej młodzieńczej politycznej miłości - SLD, jeśli szczeźnie - w obecnym kształcie nie będzie mi żal.
Z góry proszę o komentarze tylko te osoby, które interesują się w ogóle sytuacją na lewicy, albo się nie interesują ale chciałyby coś konstruktywnego dodać albo skrytykować. Za teksty w stylu "a kogo to obchodzi" , "Miller to KGB, a Palikot GRU" "liczy się Smoleńsk a nie Kwaśniewski" itp. serdecznie dziękuję



Komentarze
Pokaż komentarze (19)