53 obserwujących
68 notek
210k odsłon
239 odsłon

Kto ma, niech da

Wykop Skomentuj3

Niedawno napisałam o tym, jak żarnowieckie benedyktynki w tych trudnych dniach służą świeckim radą, jak można sobie poradzić z przymusową klauzurą narzuconą prawie całemu światu przez wielką zarazę wywołaną przez mały zarazek [I ty możesz zostać mniszką, czyli świat w kleszczach klauzury].

Po napisaniu tamtej notki dowiedziałam się, że jej bohaterki - mniszki żarnowieckie - znalazły się w podobnej potrzebie jak niejeden człowiek, rodzina, dom czy instytucja w kraju i na świecie. Opactwo położone jest we wsi, a więc od zawsze Siostry prowadziły przyklasztorne – kiedyś większe, obecnie mniejsze – gospodarstwo rolne, które jednak nie zapewnia środków na pełne utrzymanie dużego zabytkowego obiektu oraz mieszkającej w nim niewielkiej wspólnoty mniszek oddanych codziennemu wielbieniu Boga.

Realizując benedyktyński charyzmat modlitwy, pracy i gościnności, Siostry od zawsze przyjmowały gości na krótsze i dłuższe pobyty, na przykład w ramach rekolekcji indywidualnych lub grupowych. Od paru lat organizują cykliczne rekolekcje w ciszy, opracowane i prowadzone przez jedną z żarnowieckich mniszek – s. Małgorzatę Borkowską OSB.

Wraz z ogłoszeniem stanu epidemii oraz związanych z nim obostrzeń klasztor z konieczności przerwał przyjmowanie gości, którzy na ogół zasilali budżet Opactwa pozostawianymi ofiarami. Z tego co wiem, Siostry nigdy nie stosowały cennika pobytów, licząc głównie na ewentualne możliwości, dobrą wolę i ofiarność osób odwiedzających ich dom. W zaistniałej sytuacji epidemiologicznej, podobnie jak wiele instytucji przyjmujących gości – znalazły się w trudnej sytuacji finansowej.

Tak więc żarnowieckie mniszki benedyktynki tradycyjnie radzą sobie z pozostawaniem w klauzurze, ale zmuszone są szukać  na zewnątrz wsparcia w sprawach bytowych. Jeśli ktoś ma takie możliwości, być może zechce finansowo wesprzeć Opactwo w Żarnowcu na Pomorzu [kontakt]. A jeśli ktoś podczas kwarantanny z powodu epidemii zakosztował życia w klauzurze, być może kiedyś trafi do prawdziwej klauzury klasztornej, tym razem z powodu – powołania. Co się przecież zdarza. Tu czy tam.

Na koniec: zdaję sobie sprawę, że zaproponowany tytuł notki brzmi nieco obcesowo, a jest tak dlatego, że te dwa słówka – ma i da – ładnie się rymują, czego nie mogłam nie wykorzystać. A mówiąc już całkiem łagodnie: kto ma oczy do czytania, niech czyta. Kto ma uszy do słuchania, niech słucha - co mówi Duch do Kościoła (por. Ap 2,7).

 Amen.



.

Wykop Skomentuj3
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo