61 obserwujących
48 notek
274k odsłony
  261   1

Da się słuchać. Coś na wieczór, po angielsku, z IV Rzeszą Niemiecką w tle

Słuchałam właśnie - na YouTube - czegoś swojego  na swoim kanale, nie wiedząc dlaczego między  teledyski wcinają mi się reklamy w języku niemieckim. Nie pierwszy raz. Czasami zdarza się, że jestem zasypywana reklamami w języku francuskim. Raz był to czeski. I chyba kiedyś włoski. Prowincjałką będąc, do tego już niemłodą, od paru lat prawie nie ruszam się z mojego rodzimego Pomorza, a nawet jeśli zdarzy mi się, to już bez laptopa. Więc nie wiem, jaką moją lokalizację wychwytuje Internet, że na YouTube podsyłają mi reklamy we wspomnianych językach.

Zawsze kiedy na swoim laptopie słyszę lub czytam reklamowy tekst w języku niemieckim, zastanawiam się, czy czasami kiedy spałam nie zostałam wraz z moim Pomorzem wcielona do Rzeszy. Miłe to nie jest, ale dzisiaj im daruję, gdyż kiedy skończyła się jedna z moich playlist, automat samoczynnie podesłał mi bardzo ciekawy koncert Brytyjczyka, Jamie Culluma (wokal i fortepian, nic więcej - szczerze polecam!), zamieszczony na kanale niemiecko-francuskiej bardzo kulturalnej telewizji Arte, której zresztą w ogóle nie oglądam, więc takiego śladu w Internecie też nie zostawiam.

Dodam, że w Salon24 również odbieram reklamy po niemiecku, i chyba kiedyś po czesku też. Teraz na przykład czytam tutaj to: "Das Tolle Online-Pferdespiel. Du möchtest dein eigenes Pferd? In Star Stable besitzt du so viele, wie du möchtest".  A już po opublikowaniu notki pojawiało się na ekranie po angielsku: "The Conference for CD, Microservices, Containers, Cloud & more". Reklama prawdę ci powie: teraz Google wcielił mnie do Korony Brytyjskiej, albo Polska jest już hipotetycznym 51 stanem USA. Dziwne to wszystko.



Lubię to! Skomentuj9 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura