Nazwałem mój blog dywagacjami ponieważ nie jestem ani intelektualistą ani żadnym ekspertem w sprawach o których piszę więc choć staram się sprawdzać co pisze z pewnością nie unikam błędów. Są to raczej moje przemyślenia w których staram się głównie zachować zdrowy rozsądek. Ot tak sobie dywaguję.
Podobnie z dzisiejszymi rozważaniami.
Kilka dni temu przetoczyła się przez Salon dyskusja na temat wyroku w sprawie francuska lesbijka versus Francja. Różne były interpretacje wyroku ale nie nim samym chcę dziś pisać a o czymś nieco szerszym niż jednostkowy wyrok. Natchnął mnie do rozważań artykuł Pana Adama Bodnara „Najbardziej kontrowersyjny wyrok 2008”a dokładniej komentarz Trystero zamieszczony pod artykułem.
No ma człowiek (Trystero) rację! Jeżeli do prawa zastosujemy reguły matematyczne to oczywiście że powinna móc adoptować dziecko. 2+3=5 czyli 5-2=3. Proste? Proste. Kiedyś ktoś w demokratyczny sposób przegłosował że homoseksualizm to nie choroba. No i co z tego że nie wszyscy byli za, większość ma rację a większość była za. Skutkiem tego głosowania było wykreślenie homoseksualizmu z listy chorób. I od tego dnia homoseksualiści są normalnymi obywatelami, więc niby dlaczego nie mieliby jako tacy adoptować dzieci?
Proste? Proste jak powyższe równanie. A dziecko powinno być szczęśliwe bo to wynikło z równania matematycznego.
No i tu dochodzimy do sedna problemu. Czy stosowanie prawa to proste równania matematyczne. Czy ktokolwiek zastanawia się nad skutkami stosowania narzędzi demokratycznych w tym wypadku w kwestiach zdrowia ale przecież nie tylko. Może jakieś lobby potrafi zdobyć wystarczającą ilość głosów poparcia dla jeszcze większych głupot. Jakie są mechanizmy zabezpieczające?
Wraz z „postępem”, pogonią za byciem nowoczesnymi zapomnieliśmy chyba że w prawie liczy się duch a litera jest jedynie ułomnym sposobem wyrażenia ducha. My tymczasem z litery prawa zrobiliśmy fetysz nowoczesności całkowicie zapominając o duchu. To pozwala na wykorzystywanie prawa w sposób niegodny. Sędziowie którym powierzono pieczę nad duchem też wolą odnosić się do litery. Prostsze to i nie trzeba się z tego tłumaczyć. A że prowadzi to na manowce to już nie problem sędziów. Takie jest prawo i niech się martwią ci, którzy je tworzą a tworzą je politycy, Politycy do tworzenia prawa dobierają sobie pomocników, prawników o takich poglądach jak ich własne. A potem okazuje się że Temida jest nie tylko ślepa, ale i głucha a wagę zamieniła na kalkulator. I zamiast ważyć racje rozwiązuje równania.
Zachłyśnięci postępem technologicznym uważamy że intelekt też musi za nim nadążyć. Proszę mi powiedzieć czym różni się człowiek z wieku dziewiętnastego od człowieka z wieku dwudziestego pierwszego. Czas ucieka więc niedawno jeszcze słyszałem że to czy tamto jest przestarzałe czy niesłuszne bo przecież mamy dwudziesty wiek a to zobowiązuje. Dziś w podobnych sytuacjach słyszę że mamy dwudziesty pierwszy wiek i nie wypada być zacofanym. A ja zastanawiam się do jakich głupot będziemy musieli się przyzwyczaić i konsekwencji z nich wynikających w imię postępu. Dlaczego nikt nie mówi że są rzeczy które powinny zaczekać, że wolniej nie znaczy gorzej, a szybciej lepiej. Dlaczego zdanie wątpiących jest wyrazem wstecznictwa a nie troski, czy uzasadnionych obaw. Nie mamy czasu na wątpliwości?
No to nie dziwmy się później że żyjemy w świecie absurdów takich jak wyrok o którym we wspomnianym artykule.




Komentarze
Pokaż komentarze (6)