To referendum jest przedwczesne. Najpierw trzeba uregulować kwestię zasad zarządzania referendów czyli określić wielkość "grupy inicjatywnej" wymuszającej takie referendum. Trzeba określić sprawy które nie podlegają referendom. Trzeba określić wpływ wyniku referendów na działania sejmu i rządu. Czy będzie to tylko sygnał dla polityków do przemyślenia sprawy i ewentualnego podjęcia działań, czy będzie obligował polityków do podjęcia działań.
W kwestii JOWów powinna się odbyć narodowa debata trwająca przynajmniej rok a nie na jakimś Forum Debaty Publicznej pana Prezydenta gdzie nad tematem JOWów podobno debatują jacyś samorządowcy. Czyli jakaś niszowa grupa wypracowuje coś o czym decydować mają wszyscy.
Skoro społeczeństwo ma decydować to społeczeństwo musi wiedzieć o czym decyduje.
Dopiero tak przygotowany grunt pozwoli przeprowadzić prawdziwe referendum.
To referendum Prezydenta to taki pic na wodę. Jego wpływ na losy JOWów jest taki sobie. Niepewny. A jeszcze bardziej niepewny będzie wynik tego referendum (frekwencja).
Co wie przecietny obywatel o JOWach? Wie że Kukiz tego chce, PO udaje że tego chce a PiS prawdopodobnie nie chce a jemu (wyborcy) to wisi bo nie wie z czym to się je czyli jaki realny wpływ na jego życie ma taki czy inny system.
Ja mam wiele wątpliwości jeśli chodzi o JOWy. Wątpliwości, których nie potrafił rozwiać śp. prof. Postawa ani żaden z salonowych JOWowych agitatorów. Ale to zupełnie inna sprawa.
Drugie pytanie budzi mój stanowczy sprzeciw. Pieniądze publiczne jakie otrzymują partię są pieniędzmi kontolowalnymi. W ten sposób możemy kontrolować jak partie nimi dysponują. To nam wiele mówi o partiach. Nie chcę żeby Rycho czy inny Zbycho spotykali się na cmentarzach czy przy śmietnikach ze swoimi sponsorami i brali pieniądze na działalność partii. Pieniędzy nikt nie daje za darmo. Korupcja jest w Polsce zbyt rozbudowana a nasza demokracja zbyt młoda żebyśmy mogli świadomie podjąć takie ryzyko że rządzić nami będą politycy sterowani przez sponsorów.
Ostatnie pytanie referendum to jakieś kuriozum.
Pytają mnie czy chcę być traktowany uczciwie przez fiskusa.
Noż kurczę pieczone to jak jest teraz? Państwo przyznaje się że fiskus może zrobić z nami co chce? A gdzie powszechna zasada o rozstrzyganiu wątpliwości na korzyść obywatela?
I jeszcze jedno.
Jaką będziemy mieli gwarancję że to prawo będzie działało. Przecież fiskus zawsze może powiedzieć że dla niego ta czy inna kwestia nie budzi wątpliwości.
Jednym słowem to referendum jest nieprzygotowane z powodu pierwszego pytania.
Populistyczne z powodu drugiego pytania
Kuriozalne z powodu trzeciego pytania.
Wystarczające powody żeby je zlekceważyć.




Komentarze
Pokaż komentarze (4)