W Sejmie odbyła się debata w sprawie in vitro i jest to dobra okazja, by zwrócić uwagę na logikę argumentacji. Chociaż zapewne bywa z tym niezbyt dobrze u obu stron sporu, chciałbym zwrócić uwagę na dwa argumenty zwolenników tej metody.
Pierwszy z nich brzmi mniej więcej tak: ponieważ żyjemy w państwie demokratycznym, powinniśmy ludziom pozwolić wybierać, nie może to być państwo nakazów i zakazów, nie wolno pokazywać palcem, co jest dobre, a co złe, nie możemy więc zakazywać in vitro.
Argument z pozoru jak najbardziej słuszny. Tylko dlaczego to samo państwo zakazuje jeżdżenia z dowolną prędkością i dowolną stroną drogi, dlaczego nie pozwala "pożyczyć" samochodu sąsiada, a gdyby się opierał, zdzielić go czymś ciężkim po głowie, nawet jeśli miałoby to doprowadzić do jego śmierci? Czy to nie jest wskazywanie palcem, co jest dobre, a co złe? Dlaczego w tych dziedzinach państwo nie pozwala na opieranie się na własnym sumieniu?
Drugi argument jest taki, że zarodek to w końcu nie człowiek, to tylko zlepek komórek. Zwolennicy tego argumentu stosują zabiegi podobne do tych, jakich używał grecki filozof Eubulides, znany z formułowania paradoksów logicznych, na przykład dotyczącego tego, kiedy zaczyna się łysina (jeśli stracisz jeden włos, nie jesteś łysy, jeśli dwa, też nie, jeśli trzy, też nie itd.). Jedna komórka to nie człowiek. A dwie? No też nie, bo to tylko dwie zlepione komórki, które pojedyńczo nie są człowiekiem. A w takim razie trzy? Też nie, podobnie jak cztery, pięć itd. W efekcie zwolennicy in vitro muszą wyznaczać sobie sztuczne granice, że za człowieka można uznać płód cztero-, ośmio- czy iluś tygodniowy. A dlaczego ktoś, kto ma trzy tygodnie i sześć dni nie jest tyle samo wart, ile ten, który ma o jeden dzień więcej? Pod tym względem przeciwnicy in vitro są dużo bardziej konsekwentni i logiczni: przyjmują, że życie ludzkie zaczyna się od połączenia komórek i nie muszą szukać sztucznych granic.
Temperatura sporu nie powinna wyłączać logiki i myślenia. I tego należałoby sobie życzyć w przypadku sporu o in vitro.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)