Mareczek Mareczek
577
BLOG

Współczuję żydom

Mareczek Mareczek Rozmaitości Obserwuj notkę 3

Współczuję żydom z całego serca. Są najpotężniejszą rasą na świecie, ale i najbardziej nieszczęśliwą. Śladem nędzy, krwi i piekła które czynią innym ludziom, podążają rzezie, pogromy, tragedie, ból i niewyobrażalne cierpienie. Wyobraźmy sobie człowieka, który rodzi się w tej wierze i tradycji. Powiedzmy że jest to czysta karta, którą rodzina i otoczenie wypełnia wierzeniami, przekonaniami, stwarzając po latach edukacji ukształtowanego człowieka. Z punktu widzenia psychologii wolna wola to niesmaczny żart; to co małemu dziecku się wmawia, tak będzie wierzyć i widzieć świat do końca życia. Gdyby człowiek kierował się logiką, wszystko by inaczej wyglądało; jednakże człowiek to istota logiczno - emocjonalna, przy czym to emocje grają pierwsze skrzypce przy podejmowaniu większości decyzji. Emocje są w większości nielogiczne, i zbyt często wikłają nas w ogromne problemy. Przypomnę Państwu mój ulubiony, chociaż drastyczny przykład. Mamy trzech ludzi którzy widzą drzewo, zwykłe drzewo. Wydaje się że widzą to samo, więc i reakcja powinna być podobna, identyczna - tak jednak nie jest. Jeśli na coś patrzysz, pierwsze co się dzieje to emocje - magazyn pamięci jest błyskawicznie przeszukiwany, to co widzisz jest kojarzone z czymś co kiedyś przeżyłeś, a Ty czujesz jakąś emocję związaną z tym na co patrzysz. Dopiero później przychodzi intelektualna, logiczna myśl. Ludzie przeważnie kierują się tą właśnie emocją, a nie logicznym faktem.

Ich trzech

A więc mamy trzech ludzi, z których jednemu na drzewie powiesił się ojciec. Chłopiec go znalazł w lasku, wiszącego i cuchnącego zawartością kiszek. Wiał ostry wiatr, siąpił nieprzyjemny, zimny deszcz, niebo było skąpane w brzydkiej szarości. Trzeszczy drzewo, poruszane bujającymi się bezwładnymi zwłokami. Chłopiec woła tatę, ale ten nie reaguje, wpada więc w szok, odrętwienie, gdzie zostaje przez kogoś znaleziony - wpatrujący się godzinami w sinego, wiszącego trupa. Drugi chłopiec, pod drzewem przeżył swą inicjację seksualną. To były niezwykle emocjonujące, wspaniałe chwile. Nauczycielska rosyjskiego, mężatka, kobieta stateczna i bogobojna, rozpuściwszy włosy i czarując swym zapachem, wprawiła w uniesienie chłopca swymi wielkimi, ciepłymi szczęściami. Nie żałowała mu też swej ambrozji, w której wodospadach chętnie pląsał zawstydzony młodzieniec. W trakcie wycieczki do krainy bujnego szczęścia, uczył się słówek które wraz z energicznymi pchnięciami wykrzykiwała rozochocona nauczycielka - profesjonalistka w pracy i poza nią. Trzeci chłopiec nigdy nic nie przeżył ważnego pod drzewem. Ot, drzewo staje się kolejnym elementem dekoracji nudnej, szarej, neoliberalnej rzeczywistości.

Różne emocje

Gdy ci dorośli już mężczyźni spojrzą na drzewo, pierwszy z nich poczuje potworny strach, nienawiść, złość, rozpacz. Ugną się pod nim kolana, zacznie cały drżeć. Wspomnienie, może zamazane, emocjonalnie do niego wróci z całą mocą, z całą siłą. Zaleje go fala silnych, negatywnych emocji. Drugi z meżczyzn poczuje rozkoszne dreszcze na plecach, przyjemność rozlewającą się po całym ciele, drżące z pożądania uda i wspaniały humor. Trzeci mężczyzna spojrzy na drzewo, i nie poczuje nic. Gdyby mu powiedzieć o tych dwóch facetach, z których jeden cierpi a drugi się cieszy, zdziwiłby się - bo jak niby można coś czuć patrząc na drzewo? on patrzy i nic, nic się nie dzieje. Drzewo to drzewo, nieprawdaż?

Mamy jedno drzewo, i trzy zupełnie inne reakcje emocjonalne. Pierwszy będzie chciał je ściąć w odruchu nienawiści (zabrało mu ojca, zniszczyło dzieciństwo), drugi chętnie je dotknie, rozmarzony w swych pięknych wspomnieniach, a trzeci się pod nim załatwi, w ogóle o tym nie myśląc.

System wczesnego ostrzegania

I teraz najciekawsze. Dziecko by coś do końca życia nienawidziło bądź uwielbiało, nie musi czegoś przeżyć. Dziecko ma tak plastyczną wyobraźnię, że można mu to wmówić, słowami, opowieściami, nawet bajkami. Zostało to dokładnie udowodnione, w bestialskim eksperymencie dr Johnsona. Zdrowym dzieciom wmawiano że się jąkają, i faktycznie - zaczęły się jąkać. Wiele z nich nie mogło się do końca życia pozbyć jąkania. Zwieńczeniem eksperymentu było odszkodowanie dla jego ofiar, które miały całkowicie nieudane życie, ponieważ wraz z jąkaniem silnie obniżyła się samoocena. Dziecko ma tak chłonny umysł, że wszystko wręcz zasysa i tworzy z tego swoją wizję rzeczywistości. Jeśli dziecko wchłonie jako jedyną prawdę że się jąka, będzie się jąkać. Jeśli wchłonie strach, będzie się bać. Jeśli odpowiednio mu się wmówi że jest kochane, szanowane i doceniane, takie właśnie będzie w życiu. Każdy z nas ma taki system kojarzenia, i jest to bezwzględnie konieczne. Widząc ogień po oparzeniu czujemy lęk, i dzięki temu się nie oparzymy. Widząc wzburzoną rzekę, wiemy że nie możemy do niej wejść bo się utopimy. Tak samo z prądem, bieganiem po lesie (patyk w oku, złamana noga w dziurze bądź zmiażdżona przez sidła) i masą innych, potencjalnie niebezpiecznych rzeczy. To wspaniały system - widząc coś co może dać Ci ból lub przyjemność, natychmiast zalewa Cię jakaś emocja. To system wczesnego ostrzegania, życiowy ABS dbający byś nie wpadł w śmiertelny poślizg. Jeśli zostałeś pobity przez dresiarzy, widząc na ulicy dres czujesz strach. To automatyczna reakcja mózgu, która jest przyczyną ciężkich fobii. Jeśli kolegowałeś się z dresiarzami i uważasz ich za fajnych chłopaków, widząc dres doświadczysz kumpelskich odczuć względem tej osoby. Zanim coś pomyślisz - pojawia się natychmiastowa reakcja emocjonalna. Dopiero później przychodzi czas na myślenie, analizowanie. Najpierw masz odskoczyć, uciec bądź walczyć - masz przeżyć. Rozum uruchamia się później. Tak właśnie działamy, a w dzieciństwie do lat czterech tworzy się osobowość dziecka - wtedy właśnie dziecku można powiedzieć wszystko, i dziecko w to uwierzy. Każdą, najbardziej nawet absurdalną tezę dziecko będzie mieć w sobie, i kierować się nią w życiu. Oczywiście, logiką gdy już dorośnie może w to nie wierzyć - ale i tak rządzą emocje. Pewnych rzeczy wcale nie musimy przeżyć, wystarczy że o nich zostaniemy poinformowani. Np. wiemy bez skakania pod pociąg, że czyn taki skutkuje w najlepszym wypadku amputacją kończyn. Podobnie ze skokami z wysoka i wieloma innymi czynnościami. A skąd o tym wiemy? ponieważ nam tak powiedziano w dzieciństwie. Oczywiście, uczenie dziecka (programowanie) jak już wspominałem, jest najlepsze do lat czterech. Ale i później można człowiekowi wiele wmówić, chociaż nie będze to już tak trwałe. Weźmy chociażby rozkułaczanie w Rosji bolszewickiej, gdzie cała wieś biła i kamieniowała kułaka, który stał się nim przez posiadanie dwóch krów. Podobnie było w Kambodży, gdzie mordowali za samo posiadanie okularów - znak inteligencji, której nienawidził Pol Pot. Ludzi można przekonać pięścią i marchewką do wielu rzeczy, ale gdy upada dyktator ludzie zmieniają poglądy - nie są tak trwałe, jak religijna (odwołująca się do najgłębszych marzeń i lęków człowieka) indoktrynacja.

Jest sposób

Każda organizacja chce się rozrastać, nabierać potęgi i mocy. Ona zaczyna istnieć jakby własnym życiem. By tak się stało, trzeba było wymyślić sposób by ludzie w tej organizacji chcieli być, służyć jej. Firma, nawet potężna musi płacić ludziom, ale oni mogą się zwolnić, odejść do konkurencji. Państwo zmienia co chwilę swoje granice, władców, a z czasem politykę i światopogląd. Firma więc i państwa są nietrwałe, są w zasadzie słabe biorąc pod uwagę dłuższy okres czasu. Jak więc sprawić by nie tylko nie trzeba było ludziom płacić, ale by to oni płacili organizacji, a także nie chcieli odejść i bylo wierni jej aż do śmierci?

Mądrzy ludzie już tysiące lat temu znali ten sposób. Wykorzystano ideę Boga - stwórcy świata, strach przed śmiercią i złymi, nadnaturalnymi istotami, a także, przede wszystkim, możliwość indoktrynacji dziecka. Idea stwórcy, jakiegoś prapoczątku, wydaje się że jest wpisana w ludzką naturę, podobnie jak wiara że po śmierci ciała coś po nim zostaje. Najpierw czczono siły przyrody, wszystko to co zagrażało życiu i je utrzymywało. Czczono więc drapieżniki, słońce, owady, błyskawice, a ilość przeróżnych bogów i duchów przodków była ograniczona tylko fantazją kapłana. Były dwie wielkie postacie świata - kapłan i władca. Obie na przemian współpracowały ze sobą i się zwalczały. Władca rządził państwem, klanem, plemieniem, a kapłan był pośrednikiem między bogami a ludźmi. W dawnych czasach gdy większość niemowląt umierała przy porodzie, warunkiem przetrwania dla grupy, jej władcy i kapłana, była ilość ludzi. Im więcej tym większa produkcja, większa armia, możliwość nie tylko obrony swojego terytorium, ale i zdobywania innych. W wypadku porażki, władcę i kapłana inna grupa bezwzględnie zarzynała. Stworzono więc z płodności bóstwo, zakazano onanizmu i homoseksualizmu - facet miał zapładniać kobiety by te rodziły wojowników dla władcy a wiernych dla kapłana, a nie zabawiać sie z kolegą w szałasie. Stworzono prawa i obwołano je wolą Boga, by społeczność mogła przetrwać. Wszystko co nie sprzyjało trwałości i potędze grupy, obwołano tabu a odstępców mordowano, przeklinano i zapewniano że nie wejdą do aktualnie wynawanej wersji pośmiertnego raju.


Obrzezanie - kontrola nad człowiekiem


Nie wiem czy Państwo wiedzą, skąd właściwie wzięło się obrzezanie? oczywiście, nakaz Boży i higiena, ale to nie do końca prawda. Mężczyzna który jest obrzezany, ma znacznie mniej wrażliwy członek. Ciągle obcierana i drażniona tkanka twardnieje, zmniejszając do minimum doznania seksualne. A pamiętajmy, że seks jest największą siłą napędową ludzkości. Mężczyzna nie znajdujący spełnienia w seksie, nie czerpiący z niej rozkoszy, staje się sfrustrowany i agresywny. Kochasz się, masz wytrysk, ale nie ma rozkoszy którą odczuwa człowiek nieobrzezany. I tę agresję doskonale się wykorzystywało w walce. Nakaz płodności był wspaniały dawniej, gdy ludzi było mało a niebezpieczeństw życia wiele. Ale teraz staje się powoli zabójstwem planety.

Władca dogadywał się z kapłanem; obiecywał mu łupy z wojen i nowe terytoria, które będzie nawracał (czyli nowi wierni, majątki) a w zamian za to kapłan podjudzał ludzi zmyślonymi bajkami - że za śmierć w walce idzie się do nieba, gdzie czekają na człowieka piękne kobiety i pyszne smakołyki. Sprzedajni wierszokleci i bardowie tworzyli patriotyczne wiersze, piosenki, tworzyło się idee patrioty - bohatera, któremu błogosławi jeden z wymyślonych bogów. W ten sposób "załatwiało" się mięso armatnie, by napadać inne klany - w których zresztą robiono dokładnie to samo. Oczywista oczywistość, nie wspominało się o kosztach wojny - kalectwie, nędzy, potwornie bolesnej śmierci we własnych ekskrementach. Najczęściej piewcy waleczności i honoru, byli schowani w bezpiecznym miejscu, a ci którzy w te bujdy uwierzyli, ginęli w walce bądź zostawali kalekami. W dzisiejszym świecie mamy identycznie to samo, kiedy to dziennikarze artyści i literaci, są prostytutkami na usługach bogatych i możnych tego świata. Dla pieniędzy, kariery - napiszą, wyśmieją czy zaśpiewają wszystko. A żeby nie być gołosłownym, zacytujmy kogoś kto wie naprawdę sporo o tej branży. Oto Pan John Swinton (1829 - 1901), redaktor naczelny głównej gazety establishmentu ''New York Times''. Żegnając w przeddzień przejścia na emeryturę swoich współpracowników podczas bankietu wydanego na jego cześć w American Press Association, powiedział:

 

"Każdy z obecnych tutaj wie, że niezależna prasa nie istnieje. Wy to wiecie i ja to wiem: żaden z was nie ośmieliłby się ogłosić [na łamach gazety] swoich własnych opinii; a gdyby nawet się ośmielił, zdajecie sobie sprawę z tego, że nie zostałyby one nigdy wydrukowane. Dostaję ileś dolarów tygodniowo za to, żebym powstrzymywał się od wyrażania własnych poglądów i opinii w gazecie, dla której pracuję. Wielu tu obecnych otrzymuje podobną zapłatę na identycznych zasadach. Gdyby ktoś z was był tak szalony, by uczciwie opisać sprawy, znalazłby się natychmiast na bruku. Gdybym dopuścił, by moje prawdziwe opinie zostały opublikowane w którym kolwiek numerze gazety, straciłbym pracę w niecałe 24 godziny. Praca dziennikarza polega na niszczeniu prawdy, łganiu na potęgę, deprawowaniu, zohydzaniu, czołganiu się u stóp mamony, sprzedawaniu siebie, sprzedawaniu swojego kraju i swojego Narodu w zamian za chleb swój powszedni, czy też - co sprowadza do tego samego - za swoją pensję. Wiecie to wy i wiem to ja. Cóż to więc szaleństwo, wznosić toast za niezależną prasę! Jesteśmy wasalami, instrumentami w rękach bogaczy, którzy sterują wszystkim zza kulis! My jesteśmy marionetkami! To oni pociągają za sznurki, a my tańczymy! Nasz czas, nasze talenty, nasz potencjał i nasze życie są w rękach tych ludzi. Jesteśmy intelektualnymi prostytutkami!

 

Gdy dziecko wyznawców przychodzi na świat, grupa religijna chce je w pełni przejąć dla siebie. Im więcej ma wiernych, zwolenników, tym staje się potężniejsza. Każdy lider takiej grupy chce władzy nad światem, co nazywa się zbożnym pragnieniem, by prawdziwa wiara odmieniła oblicze ziemi, tej ziemi. By tego dokonać, musi być dużo wiernych jego idei ludzi, a także ludzie ci muszą być bardzo lojalni - na tyle by płacić potężnej organizacji pieniądze, wspierać ją jak się tylko da, umierać dla niej. Wyznawcy muszą oddać dziecko organizacji religijnej, ponieważ bez ślubu w świątyni i chrztu, będzie uznawane za bękarta, wytykane palcami. Nikt tego nie chce, więc w imię dobra i moralności (i by rodzina i sąsiedzi nie gadali że satanisty) dziecko oddaje się wyspecjalizowanym kapłanom, celom zaprogramowania jego podświadomych reakcji na całe życie - czyli uczynienia z człowieka nieszczęśliwego niewolnika, związanego strachem i poczuciem winy z grupą. W tym celu grupa musi tak nastawić młody, nierozwinięty umysł, by był w tej grupie do końca życia i walczył o jej interesy - bo przecież nie o swoje własne. Człowiek przychodząc na świat w zasadzie nie jest czystą kartą. Na pewno ma pewne genetyczne ukierunkowanie przez naturę, swoje pasje i cele które odkryte, dadzą mu dużo satysfakcji i szczęścia w życiu. Jednak szczęśliwy człowiek jest nieprzydatny dla wielkich organizacji. Nie będzie chciał walczyć, umierać, iść na wojnę, oddawać majątku, i przede wszystkim nie będzie w pełni lojalny. Dlatego pod pozorem szczęścia i dobra, niszczy się człowieka wewnętrznie, deprawuje i sprawia by zagnieździł w nim się strach, negatywne emocje. Nazywa się je później czymś dobrym, ale to tylko lakierowanie powypadkowego auta. Nie liczą się słowa, tylko to co czujesz w sobie. Każdy oszust i handlarz z komisu ma pod ręką wiele pięknych słów, budzi zaufanie, chce dla Ciebie tylko dobrze a jego auto aż się błyszczy. A liczą się przecież efekty - spójrzmy więc na nie, uzbrojonym w mądrość okiem.

Różne metody, cel ten sam

Chrześcijaństwo postawiło na wzbudzanie poczucia winy, grzechu. Stworzono więc teorię o grzechu pierworodnym, i osobistej winie każdego człowieka za śmierć Jezusa na krzyżu. Poczucie winy rujnuje człowieka w straszny sposób, zabiera mu wszelką radość życia, czyni go niewolnikiem kościoła do końca życia - chyba że przestanie wierzyć w swoją rzekomą winę, ale wtedy jest ekskomunikowany, obrzucany klątwami. I właśnie po to od dziecka straszy się piekłem i diabłami, by człowiek się tego odrzucenia poza kościół panicznie bał. Człowiek sam z siebie, umysłem, często wie że to wszystko jest nieprawda. Ale to nie umysł rządzi, a jak jasno widać po przykładzie z drzewem, emocjonalna część człowieka nazywana podświadomością. Chcesz odejść z kościoła? natychmiast odzywają się emocje strachu, pogardy dla siebie, a Twoja wyobraźnia tworzy wizje diabłów, siarki i wiecznych mąk. Odzywa się też rodzina, znajomi i wszyscy których boli to, że przestajesz myśleć tak jak oni. Następuje silna presja z wewnątrz i zewnątrz, więc człowiek często porzuca "bluźniercze myśli", i wraca na łono kościoła. Czasem poczucie winy za odejście i strach przed Szatanem jest tak wielki, że ma się halucynacje, potworne, przerażające wizje. Każdy sen to horror, trupy, diabły i wizje przerażającego piekła. Tak właśnie objawia się programowanie umysłu, i aktywowany system obronny gdy jeden element systemu zwija manatki. Człowiek jest zniewolony i więziony od wewnątrz, czyli znacznie mocniej niż jakiekolwiek zewnętrzne więzienie. Państwa upadają, systemy się zmieniają, można wyjść z więzienia. Z wewnętrznego, jest to prawie niemożliwe. To właśnie jest matriks, hinduska maja, iluzja. Ten system jest identyczny w każdej religii, tylko słowa i obrazki się zmieniają, tak jak je zaprogramowano. Żyd od dziecka straszony jest bezlitosnym i surowym Jahwe, katolik Szatanem, muzułmanin Iblisem - każda organizacja ma swojego diabła, i rysunki go ilustrujące. Dużo się inwestuje w pisanie i rozprawianie o diable, bo to oczywisty naganiacz do płacenia pieniędzy. I jak się już Państwo zapewne domyślają, jedyną możliwością obronienia się przed nim w kościele jest (wklejam z wikipedii):

 

bliskie zjednoczenie z Bogiem


modlitwa - szczególnie do Najświętszej Maryi Panny i św. Michała Archanioła


post (wstrzemięźliwość od pokarmu)


sakramenty - głównie spowiedź i Eucharystia


sakramentalia ustanowione przez Kościół (Anioł Pański; różaniec; lektura i medytacja biblijna; droga krzyżowa; krucyfiks; obrazy Najświętszej Maryi Panny, Jezusa i świętych; medaliki poświęcone przez Kościół, zwłaszcza Cudowny Medalik św. Katarzyny Laboure oraz medalik św. Benedykta, w którego błogosławieństwie zawiera się egzorcyzm; egzorcyzmowana sól, olej i woda święcona)


Orężem nadzwyczajnym są egzorcyzmy.


Oczywista oczywistość, wszystko płatne. Wracając do ludzi doświadczających piekła na ziemi, po odejściu z organizacji religijnej - gdy wracają te syny marnotrawne, objawy opętania i choroby psychicznej mijają. Wtedy tacy ludzie występują publicznie, i ostrzegają przed diabłem - nazywa się to dawaniem świadectwa, które jest nagłaśniane. Tymczasem to nie był diabeł, a zwykłe, prostackie (jeśli można tak powiedzieć) programowanie umysłu - piszę że prostackie dlatego, że w bardzo podobny sposób reklamuje się proszki do prania. Zestawia pozytywne obrazy i muzykę z produktem, a Ty widząc go, odczuwasz znowu te pozytywne emocje. I oczywiście kupujesz. Dlatego zabierają się za dzieci, bo u starszych nie byłoby to już tak skuteczne. Dzieci są najważniejsze, gdyż tylko w nich, z racji na niezwykłą chłonność umysłu, da się zasiać tak duży, paraliżujacy całe życie strach i poczucie winy. Gdy zabrać organizacji dostęp do dzieci, ta zniknie w dwa, trzy pokolenia. Bez krzywdzenia i straszenia dzieci, żadna z religii nie utrzymałaby się na powierzchni. Być może właśnie te fakty miał na myśli Jezus, mówiąc "Kto by zaś zgorszył jednego z tych małych, którzy we mię wierzą, pożyteczniej by mu było, aby zawieszony był kamień młyński na szyi jego, a utopiony był w głębokości morskiej" (za biblią Gdańską). Każda organizacja religijna tak robi, bazuje na niszczeniu naturalnego piękna i niewinności dzieci. Z tego też względu religie nigdy nie prowadziły do Boga, tylko do powiększania ziemskiej potęgi organizacji.

Mafijna jedność


Poczucie winy spaja wspólnotę, i daje liderom kleru olbrzymią władzę nad ludźmi. Jednak żeby ta władza mogła zaistnieć, dziecko musi być po pierwsze mocno zastraszone, a po drugie ma święcie wierzyć, że jest winne męki Chrystusa. Dlatego co tydzień na mszy wyznaje swoje winy uderzając się trzykrotnie w serce, chodzi na droge krzyżową. Ogólnie grupa stara się, by człowiek nigdy nie zapomniał co zrobił dobremu Jezusowi, na jakie katusze go skazał swoją grzeszną naturą. Gdyby ludzie byli szczęśliwi i radośni, kościoły by natychmiast opustoszały, a cała organizacja się z hukiem rozpadła. To tak jak z lekami i firmami farmaceutycznymi; nie mogą człowieka wyleczyć z raka, bo wtedy skończą się olbrzymie pieniądze. Kto zrezygnuje z setek miliardów dolarów rocznie, jeśli ludzie dosłownie za grosze potrafią się mordować? Spoiwem kleru od zawsze był, jest i będzie - strach, poczucie winy. Nauki moralne, dekalog, mówienie o miłości i dobru to tylko parawan, którym się zasłania prawdziwe, diabelskie oblicze wszelkich religii. Bo jaka to dobra nowina, jak tak łatwo można iść do piekła, a tak ciężko dostać się do nieba? dlaczego nie uczy się prostych spraw - uczciwości, dobra, tylko większość czasu spędza na myśleniu o męce Jezusa, poczuciu winy? co to ma zmienić we wnętrzu człowieka? człowiek radosny jest zawsze dobry, a człowiek smutny przeważnie jest zły, sfrustrowany. Nie można być radosnym, ciągle myśląc że się skrzywdziło Boga, wspominając sztuczny obrazek męki Jezusa. W ogóle nie wiadomo czy Jezus w ogóle istniał, chociaż ja osobiście wierzę że tak. Był oświeconym mędrcem, przekazał ludziom mądrość o potędze wiary, sile miłości (do siebie a później do innych) wygonił obłudnych kapłanów ze świątyni - i zamiast to gloryfikować, zabawę, miłość, siłę wiary, piękne ideały - na ołtarzu położono cierpienie i poczucie winy. Przy czym wcale nie wiadomo, czy Jezus faktycznie umarł. Coraz więcej mówi się o Jezusie w Indiach, gdzie czczony jest jako Issa. Oczywiście każda taka hipoteza czy myśl, jest natychmiast obwoływana herezją i bluźnierstwem, a jej głosiciel ma nie dostać się do nieba, bo tak decyduje człowiek, którego inni ludzie musza odziać, nakarmić i napić. Ale dlaczego mam wierzyć w starą książkę, tyle razy zmienianą przez kler, a nie w opowieści o Issie który wcale nie umarł na krzyżu? Oczywiście, tu nie chodzi o Jezusa. Chodzi o to by człowiek, wierny, cierpiał i odczuwał poczucie winy. By był nieszczęśliwy. Tylko wtedy organizacja może być potężna i silna, spojona od wewnątrz. Bardzo możliwe że obydwie historie są wyssane z palca, w końcu nawet informacja sprzed tygodnia ulega znaczącej zmianie i przekłamaniu, a co dopiero sprzed dwóch tysięcy lat, przy barierze językowej (znaczenie słów, idiomy itd.)

Jakość, nie ilość


Żydzi postawili na inną technologię, poszli bardziej nie w kierunku ilości, a "jakości". Zamiast kontrolować masy, postawili na jednostki które osiągają kierownicze stanowiska w społeczeństwie, przez co nie mając wielu wiernych, można kontrolować cale narody - media, banki, politykę, religie. Dziecku się wmawia że NIE - żyd to bydlę bez duszy, udające tylko człowieka, nazywane gojem. Cały świat nienawidzi żydów, a wszystko co goje (czyli bydło bez duszy) posiadają jest tak naprawdę ich, i trzeba to odzyskać w każdy możliwy sposób. Czyli najczęściej oszustwem, zmową, skrytobójstwem. Oczywiście jest też Bóg i jego nauka moralna - najważniejsze jest bycie uczciwym i dobrym, problem w tym że uczciwym można być tylko do ludzi, a goj człowiekiem nie jest. Sprytne! podsumujmy programy, które umieszcza się w głowie małego dziecka, mającego wątpliwy zaszczyt urodzić się w rodzinie żydów:

 

1. Jesteśmy rasą Panów, najwspanialszą rasą na świecie, stworzoną do panowania nad bydlętami - gojami


2. Strach. Goj jest jak wściekły pies. Jest głupi, ale może ugryźć, więc trzeba się ukryć udając jego nację, wierzenia, zmieniając nazwisko.


3. Kult pieniądze i nauki. Gdy marzyciele czekają na mannę z nieba, żydzi sami organizują sobie rzeczywistość.

 

Mamy więc poczucie wyższości, megalomanię, strach i nienawiść. Musi istnieć strach, gdyż sama megalomania nie wystarczy, taki człowiek byłby od razu wyszydzony i wyśmiany. Dodatek strachu sprawia, że żydzi się ukrywają ze swoimi poglądami, zmieniają nazwisko i wtapiają w obcą społeczność, udając przyjaźń a tak naprawdę nienawidząc. To jak z drzewem. Gdy Żyd widzi goja, odczuwa uczucia które mu zaszczepiono w dzieciństwie, czyli wyższość, pogardę, nienawiść i często strach. Logika mówiąca że goj to też człowiek, kompletnie się wyłącza, a emocje wykształcone w dzieciństwie przejmują całkowicie władzę. Kult nauki od dzieciństwa sprawia, że żydzi faktycznie są najmądrzejsi. Żydowski prawnik czy lekarz, to mówi samo za siebie. Gdy dziecko goja bawi się w piaskownicy, dziecko żyda uczy się talmudu. W szkole dyskutują ze sobą na abstrakcyjne tematy, wskutek czego rozwijają w niezwykły sposób wyobraźnię. Nie dziwne że żyd prawnik, jest najlepszy. Poza tym system u żydów jest taki, że dzieci w czymś się wykazujące, są bardzo wspierane przez całą gminę - tego najbardziej zazdroszczę żydom. Gdy sam w podstawówce umiałem pisać i czytać, a inne dzieci dopiero się uczyły, nauczycielka mnie automatycznie usadziła. Nauczyłem się więc, by nigdy się nie wychylać że coś lepiej umiem. To gojowskie nauczanie, pełne mściwości, zazdrości i głupoty. U żydów byłbym natychmiast wyłuskany, i pracowano by nad moim talentem. Jako dorosły działałbym na rzecz moich braci, i pomagałbym nowym, młodym talentom. Tam się wspiera talent - u nas gnoi, w strachu że dziecko będzie lepsze od dorosłego. To właśnie ta różnica sprawia, że goj pracuje w fabryce zarządzanej przez żyda. A oto Pan Menachim, autorytet moralny:


Oddajmy głos laureatowi „Pokojowej Nagrody Nobla” (pomimo, że był znany z haniebnych zbrodni i mordów Palestyńczyków), były premier Izraela Menachem Begin. Autorytet moralny.

„Nasza rasa jest Rasą Mistrzów. Jesteśmy świętymi bogami na tej planecie. Różnimy się od niższych ras ponieważ wywodzą się one od insektów. Faktycznie porównując je do naszej rasy, inne rasy to bestie i zwierzęta, owce w najlepszym przypadku. Inne rasy są uważane jako ludzkie odchody. Naszym przeznaczeniem jest rządzenie ponad niższymi rasami. Nasze ziemskie królestwo będzie rządzone poprzez naszych liderów za pomocą rózgi żelaznej. Masy będą lizać nasze stopy i służyć nam jako nasi niewolnicy”.
- Menachem Begin.

(za: Carter, Jimmy. Keeping Faith. Memoirs of a President. New York: Bantam, 1982. (Pamiętniki prezydenta Cartera)


Żyd jest uczony że bogactwo jest Boskim błogosławieństwem, wszelkimi więc sposobami dąży do niego. Największe bogactwo w tym świecie dają banki i kontrola nad pieniądzem, więc są one własnością żydów. Władzę nad ludźmi dają media i kino, więc to też zostało w większości przejęte przez żydów. Strach jest najważniejszy, dlatego tak mocno się nagłaśnia antysemityzm i holocaust. Nie tylko dla wyciągnięcia pieniędzy, ale dla ważniejszej rzeczy - wzbudzenia strachu w młodych żydach. Dzięki temu żydzi są niezwykle lojalni wobec siebie, w obliczu wroga - goja, którym jest cały świat. Nie asymilują się z żadną społecznością w której mieszkają, ponieważ obcych ludzi nienawidzą - tak zostali uwarunkowani przez swoją tradycję. Pomagają sobie wzajemnie, są wszędzie gdzie istnieją media i pieniądze, bo to jest prawdziwa władza. Rujnując gojów, nie odczuwają żadnych wyrzutów sumienia - ponieważ wierzą że goj to bydlę z ludzką twarzą, który by ich zabił bez mrugnięcia okiem. Nawet jeśli w to nie wierzą, to i tak tkwią w tym systemie, w którym trzyma ich strach przed antysemityzmem. A ten oczywiście istnieje, trudno by nie istniał, jeśli wszędzie gdzie są żydzi dochodzi do nędzy. Np. w Polsce która przyjęła żydów u siebie, ci po wejściu wojsk radzieckich natychmiast przeszli na stronę okupanta. Wielu Polaków zabito, wielu wywieziono do łagrów - dzięki sąsiadom żydom, którzy bez mrugnięcia okiem wydawali nie tylko swoich sąsiadów, a także tych którzy ich ukrywali przed Niemcami. Zbrodnie których dopuścili się żydzi na Polakach, są kolosalne. To jest właśnie pokłosie nauk, które od dzieciństwa im wpajano - pogarda, nienawiść, strach.


Ubój rytualny


Ubój rytualny służy zupełnie czemu innemu niż się wydaje. Wiemy że zwierzę mordowane dłuższy czas, wiedzące że umiera i czujące mocny ból, straszcie cierpi. Organizm zwierzęcia zalewa komórki hormonami przerażenia, bólu i śmierci. Żydzi (i muzułmanie) jedzą więc mięso po którym nasilają się mocno stany lękowe. Wiemy że zwierzeta pasione między innymi na antybiotykach, dziesiątkują florę jelitową człowieka. Podobnie jest z hormonami przerażenia - one wpływają na psychikę żyda, wzmacniając jego stany lękowe. Proszę zauwazyć jak dawniej dobry rzeźnik zabijał zwierzę - rozbawiał (jeśli można to tak nazwać) i z zaskoczenia ogłuszał. Takie mięso było w zasadzie zdrowe - jednak te z uboju rytualnego, powoduje wzmocnienie wszystkich lęków. Jeśli młody żyd bał się goja, to teraz będzie bał znacznie mocniej. Obrzezany członek nie da mu satysfakcji w seksie, więc swoją frustrację seksualną (i wynikającą z tego agresję) przeleje na zdobywanie świata gojów.


Jeśli mamy firmę gdzie pracuje tysiąc osób, wystarczy żeby dziesięć z nich miało ze sobą tajemny pakt. Każdy się wspiera, i w efekcie za niedługi czas tych dziesięciu jest na kierowniczych stanowiskach. Każdy się wspiera wzajemnie, a kto pierwszy odniesie sukces, wciąga na górę swoich pobratymców. By obcy się nie mieszali w ich sprawy i nie stanowili zagrożenia, podjudza się ich by walczyli między sobą, szarpali o rzuconą kość, a władza zostaje u naszej Grupy Trzymającej Władzę (i pieniądze). Żeby te dziesięć osób było ze sobą blisko i lojalnie się wspierało, musi być co ich wiąże - jest to oczywiście mania wyższości, strach, nienawiść.
Ceną za ten niezwykły sukces w świecie, jest ciągły lęk, nienawiść, poczucie wyższości które jest także cierpieniem - bo co to za wyższość, jak świata mimo wszystko nie opanowali (i nie opanują) trzeba się ukrywać przed bydlętami z ludzką twarzą. Taka jest cena sukcesu, nieustające cierpienie i strach. Czy warto? proszę spojrzeć chociażby na szefa największej Polskiej gazety, Pania Szechtera który ukrywa się pod nazwiskiem Michnik (jego brat mordował AK owców, żyje spokojnie jak inni siepacze żydowscy). Agresywny, napastliwy, ciągle rozdrażniony. Nałogi (pijaństwo kontrolowane, papierosy) - które działają antylękowo. Spać nie może, zdrowie siada. Oto konsekwencje wielkiej władzy, i być może odpłata za zło które czyni.

Sex i dzieci

Są pewne cechy wspólne tych wszystkich diabelskich organizacji, nazwanych żartobliwie religiami. Wszystkie grupy dobierają się do umysłów dzieci i seksu. Chrześcijaństwo stawia na ilość ludzi a żydzi na jakość. W obu grupach seks jest zniszczony - w jednej seks jest grzechem, żeby go uprawiać trzeba to robić za zgodą (i opłatą) księdza, tylko w celu prokreacji. U żydów natomiast seks został zdeprawowany obrzezaniem. Pamiętajmy że tantra, to sztuka osiągania jedności z Bogiem poprzez seks. Chrześcijanin uprawiając go czuje wyrzuty sumienia, a muzułmanin i żyd bardzo niewiele czuje. Jedna ze ścieżek ku boskości, została już w dzieciństwie brutalnie przerwana. Wszystko co piękne, dobre, zostało albo zakazane, wyszydzone, albo skojarzone z czymś złym. Np. miłość cierpiąca, radość w cierpieniu, poświęcanie Bogu swego cierpienia. Czy Istota która stworzyła biliardy galaktyk, potrzebuje żebyśmy czuli się grzeszni, brzydcy, źli? żebyśmu klękali czy leżeli plackiem przed kawałkami drewna bądź kamieniem, powtarzali jakieś modlitwy? biczowali się? wątpię. Jeśli Jezus istniał (powtarzam, wiedzę w to) chciał by człowiek pięknie żył, tańczył, cieszył się życiem, i spełniał w tym co najbardziej kocha. A nie obłudnie cierpiał, licząc że za cierpienie dostanie miejsce w niebie.

Talmud

A oto arcydzieło geniuszu zła - Talmud. Proszę pamiętać, że Pan prezydent Kwaśniewski (prawdziwe nazwisko Stolzmann, jego ojciec mordował Polaków) szef największej gazety Michnik vel Szechter (brat mordował Polaków, ojciec skazany za bycie komunistą który rozbijał Polskę przed wojną) Pan Balcerowicz vel Bucholz i wielu, wielu innych ludzi mediów, sztuki i nauki i rozrywki, to ludzie wychowani na talmudzie. Poznajmy więc jakie zasady przyświecają tym, którzy opiekują się naszym państwem, kulturą i pieniędzmi:

 

• Tylko Żydzi są ludźmi. Gojowie są zwierzętami (Baba Mezia 114a- 114b.)
• Nawet najlepszy z gojów (niewiernych, bydląt, zwierząt) powinien zostać zabity (Abhodah zarah (26b, Tosefot))
• Gdyby goj uderzył Żyda, to goj musi być zabity. Uderzenie Żyda to jak uderzenie Boga (Talmud-Sanhedrin 58b)
• Żydzi mogą użyć kłamstw, żeby oszukać Goja (Talmud-Baba Kamma 113a)
• Żyd może okraść Goja (Sanhedrin 57a)
• Jezus jest w piekle i gotuje sie w gorących odchodach (Talmud-Gittin 57a)
• Matka Jezusa była prostytutką (Talmud-Sanhedrin 106a)
• Żyd nie powinien płacić gojowi za prace (Talmud-Sanhedrin 57a)
• Kiedy Żyd zabije goja nie podlega karze śmierci. To co Żyd ukradnie gojowi może zatrzymać dla siebie (Talmud-Sanhedrin 57a)
• Żyd jest zobowiązany do odmawiania codziennie następującej modlitwy: Dziękuje ci Boże, ze nie stworzyłeś mnie gojem, kobieta lub niewolnikiem (Talmud-Menahoth 43b-44a)
• Ci co czytają Nowy Testament nie będą mieć udziału w świecie jaki nadejdzie (Talmud-Sanhedrin 90a)
• Żydzi musza zniszczyć wszystkie książki chrześcijan (Talmud-Shabbath 116a)
• Poganie są poza jakąkolwiek prawną ochroną, a Bóg wystawia ich pieniądze, aby zostały zabrane przez Izraelitów (Baba Kamma 37b)

 

Przypominam Państwu, że żydzi rządzą ponieważ są najlepiej zorganizowani. nie są przyczyną zła, jeśli nie oni, to inni by rządzili. Jak wiemy Niemcy i Japończycy w czasie wojny realizowali straszne zbrodnie. Sami Polacy zafundowali sobie niewolnictwo, pod nazwą pańszczyzny a teraz darmowego stażu. Zło to zło, tylko niektórzy umieją sprawniej je wprowadzać w życie. Nie ma złych żydów, są źli ludzie. I z tego względu jestem przeciwnikiem antysemityzmu. Polacy (dziennikarze, pisarze, celebryci, ludzie sztuki) którzy im się sprzedali za pieniądze i awanse, zrobili by to dla każdego innego okupanta. Ten typ tak ma. A co do żydów, proszę zapoznać się z pracą „Wymyślenie żydowskiego narodu” Szlomo Sanda, nawet na internecie. Żydzi, co podejrzewałem od dawna, jako naród zostali wymyśleni. To idea, wirus. Prawdziwymi żydami są dzisiejsi Palestyńczycy, a prawdziwi żydzi to Chazarzy. Dlatego tak bardzo mi ich żal. To niewinne dzieci, wprzęgnięte w nieludzką, okrutną machinę, oszukane i zdradzone przez tradycję, którą uważają za własną.

 

Mareczek
O mnie Mareczek

Witam Państwa, jestem pisarzem (do tej pory 15 książek, ale chcę napisać więcej, o ile "pisarska nerwica" pozwoli), youtuberem, blogerem. Lubię mówić i pisać o sprawach, które mnie interesują.

Nowości od blogera

Komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości