Donald Tusk narzucił Polsce grę zero jedynkową
To klasyczny moral hazard
Moral hazard to pokusa nadużycia - teza mówiąca o tym, że podmiot chroniony przed ryzykiem może zachowywać się inaczej, niż gdyby był w pełni eksponowany na ryzyko. Na przykład, osoba ubezpieczona może zachowywać się bardziej ryzykownie w porównaniu z sytuacją, w której nie miałaby ona ubezpieczenia.
Czyli Tusk i jego akolici bezkarnie mogą naruszać polską rację stanu w swoich działaniach…...ale do czasu.
Czy Pani Anna Józefa Korwin-Piotrowska, zdaje sobie sprawę ze swoich konfabulacji? Zachowuje się jakby była „funkcjonalnym Wałęsą”...
Bywa, że polityk rujnuje wszystko, czego się dotknie. Jak odwrócony dotyk Midasa, wszystko, co dostaje w swoje brudne ręce, zamienia się w śmieci.
Demokracja w Polsce, której miało nie być, ponownie dała Donaldowi Tuskowi szansę na kierowanie państwem.
Polityka w dojrzałej demokracji jest jak gra.
Lepiej gdy, gra ma punkt początkowy i końcowy. Przestrzega zasady, uznaje granice i ma zwycięzców i przegranych, jak większość sportów. Tak często jest w polityce: są kampanie, wybory, zasady, przepisy, zwycięscy i pokonani kandydaci.
Ale są też nieskończone gry. Nie mają one punktu startu ani linii mety, nie mają wyraźnych zwycięzców i przegranych, nie mają uzgodnionych zasad ani granic. Taka jest sztuka.
Tak samo jak muzyka i literatura. Wielcy i mali artyści zmieniają zasady.
Taka może być dobra polityka, gdy wznosi się ponad oczekiwania opinii publicznej i określa swoją wizję w szerszych kwestiach sprawiedliwości, równości i zdrowia moralnego społeczeństwa.
Edukacja jest grą skończoną, gdy koncentruje się na wynikach egzaminów i kwalifikacjach, lub może być grą nieskończoną, gdy dotyczy szerokiego i dogłębnego zrozumienia oraz rozwoju osobowości.
Gry skończone są rozgrywane, aby wygrać. Nieskończone gry są rozgrywane dla rzeczy wielkich.
Gry skończone są zwykle rozgrywane przed jakąś publicznością. Nieskończone gry są partycypacyjne. Angażujemy się w nie, ponieważ nas zmieniają. Van Gogh nie musiał sprzedawać obrazów, aby uznać sztukę za wartościową. Beethoven nie szukał popularności, kiedy pisał swoje późne sonaty i kwartety. Bolesław Prus nie miał na celu bestsellera, kiedy pisał Lalkę.
W grach jest potrzebna dobra konkurencja.
Politolodzy od dziesięcioleci argumentowali, że konkurencja jest podstawowym składnikiem odpowiedzialnego systemu partyjnego, tak że kiedy jedna partia dominuje w sprawowaniu władzy inne są w opozycji i przy dobrych pomysłach wspierają, a przy złych krytykują...
W grach jest potrzebny dobry dyskurs.
Wiele instytucji prywatnych i publicznych podejmuje decyzje w oparciu o przemyślany dyskurs. Przed działaniem zbiorowym, przed głosowaniem, zwykle pojawia się uzasadniony dyskurs, przynajmniej w aspiracjach.
Wielkie gry polityczne budowane są na kompromisie. Kompromis opiera się na założeniu, że życia w kwitnącej społeczności nie można rozwijać, gdy toczy się gra o sumie zerowej. W rzeczywistości czasami najlepiej nie grać w żadną grę.
Każdy kompromis to straty moralne ale dobry polityk potrafi je zawsze minimalizować. W polityce nigdy nie należy mówić, nigdy...
Czy rząd Donalda Tuska prowadzi Polskę do zapaści cywilizacyjnej?
Wartości demokratyczne ulegają erozji w momencie, gdy obywatele dostrzegają rosnące łamanie obowiązującego w RP prawa, a liczne przypadki tych działań dotyczą polityków najwyższego szczebla.
Czy zauważalny wzrost łamania prawa na najwyższym szczeblu może osłabiać demokrację?
Podważanie wartości demokratycznych wywołuje ukryte skutki, które kumulują się co może wywołać wyborcze tsunami, gdyż nakłada się na to zła sytuacja gospodarcza.
Uczestnicy 13 grudnia zapomnieli, że gwałtowne zmiany a nawet rewolty wybuchają wtedy gdy obywatele mieli dobre życie, które im przez błędy polityczne pogorszono. Prawa pełnej miski nie zastąpią żadne igrzyska.
Autorytaryzm audytowy Tuska burzy normy demokratyczne w Polsce.
Można stworzyć w oparciu o działania autorytarne Donalda Tuska model teorii gier, w którym Polska, autokrata i obywatel wchodzą w interakcje. Co może zrobić obywatel? Może angażować się w protesty i emigrować, podczas gdy autokrata może redystrybuować i represjonować, aby przeciwdziałać tym zagrożeniom. Do rewolucji dochodzi, gdy autokrata represjonuje, a obywatel protestuje.
Brak rekompensaty dla obywateli za działania autorytarne nakręca spiralę odwetu. Gdyby ze strony Tuska była troska o poprawę dobrobytu obywateli, to sprawiłaby, że polityka jego stałaby się bardziej dopuszczalna.
Ale tego nie ma i nie będzie. Czy politycy z Koalicji 13 grudnia mają plan B?
Przecież każdy obywatel myślący w Polsce może wyciągnąć proste wnioski, że członkom Koalicji 13 grudnia audyty przeprowadzi Jarosław Kaczyński albo Grzegorz Braun.
....


Komentarze
Pokaż komentarze (18)