rab bożyj rab bożyj
475
BLOG

Strach, panowie gospodarze, strach to cała nasza siła.

rab bożyj rab bożyj Rozmaitości Obserwuj notkę 7

    No i  "shit happens". Tłumacząc dosłownie - gówno się stało. Dosłownie i w przenośni, bo właśnie okładka gazety, na ktorej wypisano to szlachetne, staropolskie słowo (Łukasz Górnicki zalecał głośne i publiczne wypowiadanie go nawet dworzanom) stała się dla kierownictwa lubelskiego centrum handlowego "Plaza" pretekstem do szykanowania osób, zebranych na kolejnej edycji OB-CIACHU. Zapewniono zebranym w galerii czytelnikom nieprawomyślnych pism (pytanie za 100 punktów - ile z nich mozna kupić w położonym na parterze galerii Empik-u, bo założę się, że wszystkie) darmową wartę honorową i eskortę na terenie galerii, zakazano fotografowania. Całe to zdarzenie byłoby groteskowe i bezsensowne aż do śmieszności, gdyby nie słowa wypowiedziane przez jednego z ochroniarzy. "Wiemy kim jesteście i gdzie mieszkacie".

    Nie powinny paść. Bo nie było powodu. Bo agencje ochrony nie mają prawa zbierać danych obywateli. Bo człowiek, który je wypowiedział byl za młody, żeby znać to ubeckie hasło (chodząc po lubelskiej galerii jakoś nie zauważylem wśród ochrony siwowłosych panów). Bo ochroniarza, który mówi z własnej woli i pomysłu takie rzeczy klientom pilnowanego sklepu, nie zatrudnionoby by nawet do pobierania opłaty w publicznym klozecie.

    Bo ktoś temu facetowi kazał to powiedzieć.

    Dano blogerskiej społeczności ostrzegawczego szturchańca. Siedźcie sobie "gęgacze" w tej swojej "Cafe Snob", pod czujnym okiem moderatorów i filtrów, gęgajcie do woli , miejcie swoje hierarchie,  sympatie, antypatie a nawet poglądy, ale nie wyłaźcie z tym na ulicę i nie zawracajcie głów spokojnym ludziom. A jeśli już musicie, to róbcie to w stolicy, gdzie jest miejsce na wielki świat, fanaberie i nowinki, a nie w prowincjonalnym mieście, gdzie ludzie siedzą cicho, znajomości i układy są szczególnie silne, zależności pozasłużbowe są co najmniej tak mocne  jak służbowe - jak to w prowincjonalnych miastach, w mieście, które niektórzy pesymiści nazywają folwarkiem (albo poletkiem) sukinkota.

    Wypuszczono próbny balon, trudno policzyć który już próbny balon po nieszczęsnej kwietniowej niedzieli ubiegłego roku. I tylko od naszej reakcji zależy, czy w naszej codzienności nie przybędzie następnych kilka procent Białorusi.

     W latach osiemdziesiątych władza moga trzymać za twarz tłumy, mając do dyspozycji rozrośnięty aparat bezpieki z grzybnią konfidentów, przerastającą społeczeństwo wzdłuż i wszerz, obdarowaną przywilejami i częściowo wyobcowaną ze społeczeństwa milicję mundurową, a w rezerwie poborowe wojsko, dowodzone przez wybranych i indoktrynowanych janczarów. A gdyby to nie pomogło, w kraju i za jego lądowymi granicami stały wojska okupanta, molocha, trzęsącego połową świata.

    Co z tego zostało dziś?

    Mogą prześladować nielicznych, co zrobią tłumowi?

    Został jeszcze morał. Pamiętacie państwo komedię "Superprodukcja"? Pamiętacie tytuły filmów z trylogii "Losy polskie"?                              

"Kurestwo", "Dziadostwo", "Draństwo".

Życie dogania fabułę.

 

 

 

 

 

rab bożyj
O mnie rab bożyj

Niepiśmienny. Pochwytałem koncepta od księdza Bohomolca i tym baki świecę Large Visitor Globe Dobra, teraz Was widzę. Całą dwudziestkę :). Kierownik stołówki poleca: Dziewczyny bez zęba na przedzie. Podgaje; Polnische Wirtschaft. Wzorce osobowe na trudne czasy; Spelunka. Poziom przekazu, a skuteczność wobec targetu; Wojny owadów, wojny ludzi. I maja na Ziemiach odzyskanych; Analiza. Poliytkal fikszyn bliskiego zasięgu.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (7)

Inne tematy w dziale Rozmaitości