Zimno, mokro, nic do roboty. Wchodzę na Salon, zaglądam, nosem kręcę. Coś mi się pokićkało w listach notek. Zeżarło (z list) dwie, i to reprezentacyjne. Nic to. Łażę dalej. Rocznica wzięcia góry klasztornej, więc pewnie ktoś napisał notkę. Napisał. Czytam. Klikam. Klikam. Klikam. Już chyba więcej niż czytam. Od tego klikania zakręciło mi się w głowie, i...
I rzeczywiście, znalazł się Iwanuszka w kruchcie. I siedzał Iwanuszka, dźwięcząc łańcuchami, a ze świątyni wychodził straszny, grzeszny człowiek, na poły car - na poły mnich. W drżacej ręce trzymał posoch, ostrym jego końcem rozdzierajac płyty posadzki. Biły dzwony. Tajało. - Wszeteczne twoje sprawy, carze - powiedział surowo Iwanuszka. - Srogiś i nieludzki, pijesz zgubne, diabelskie kielichy, podstępny mnichu. Dajże mi pieniążek, carze Iwanuszko, pomodlę się za ciebie. - I odrzekł mu car, zapłakawszy: - Czemuż ty, Iwanuszko, cara trwożysz? Na, masz pieniążek, Iwanuszko - pokutniku, człowieku boży, pomódl się za mnie! - I zabrzęczały miedziaki w drewnianej misce. Zakręciło się wszystko w głowie Iwanuszki i zapadł się pod ziemię Wasyl Błażenny. Ocknął się Iwan w mroku, na trawie w Patriarszych Stawach i zniknęły palmy, a na ich miejscu, już gorliwy magistrat posadził lipy.*
* Widziałem na własne oczy, jak bloger piszący już chyba z siódmego konta, sugerował innemu, że ten inny został zwiniety za ... dublowanie kont.
P.S. Mam pytanie: do jakiego wydarzenia historycznego z XVI-wiecznej Rosji nawiązuje podany wyżej cytat (pisownia i interpunkcja niezgodnez oryginałem)?


Komentarze
Pokaż komentarze (6)