rab bożyj rab bożyj
492
BLOG

Zmierzch blogów. Esej* o sztuce słuchania.

rab bożyj rab bożyj Rozmaitości Obserwuj notkę 17

Uwaga! Notka nie zawiera lokowania produktu.

 

Motto: A jeszcze mi ta mowa Gorgiasza przypominała (...)

        Odys opuścił Podziemie ze strachu, z zielonego lęku, że mu Persefona pokaże "gorgońską głowę strasznego potwora" (...)

 

Rzecz działa się w listopadzie 1943 roku, na bezkresnych pustkowiach Pacyfiku. Amerykańska rekonkwista nabierała rozpędu, w huku ton trotylu, zrzucanych na wyspy obsadzone cesarskimi garnizonami, w jazgocie cekaemów, ścinających tyraliery marines na najpiękniejszych plażach świata.

Obok teatru głównych starć tkwiła w oceanie wysepka Abemama; nie było na niej nic wartego uwagi.  No, prawie nic: znajdowała się na niej japońska radiostacja, strzeżona przez okopany wokół niej pluton wojska. Dlatego też dowództwo amerykańskiego zespołu desantowego postanowiło - dla porządku - zająć wysepkę. Samoloty z lotniskowców obrzuciły ją bombami, a następnego dnia do ataku ruszyła kompania piechoty morskiej. Wbrew wszelkim oczekiwaniom, garstka żółtków stawiła opór, godny samurajów broniących Hinotsume przed mongolskim najeźdźcą. Choć połowa cesarskich zginęła, pozostali utrzymali pozycje. Po jednym dniu walk Amerykanie zrezygnowali z dalszego tracenia żołnierzy w niepotrzebnych atakach; marines wybudowali umocnienia  w pobliżu Japończyków, czekając na ewakuację - lub ogłodzenie - równie małego co kąśliwego garnizonu.

Tak, jeszcze jedna wojenna historyjka. Że co to ma z blogami? Gdzie tu sztuka słuchania? I want my money back?

Chwilunia.

Cztery dni potem kapitan, dowodzący japońskim oddziałem, postanowił poderwać swoich żołnierzy do kontrataku. Czy wygłosił wzniosłe przemówienie, o samurajskim honorze i zaszczycie umierania za cesarza? Czy cytował Hagakure i wspominał Shoni Suketokiego, wyśmianego przez wrogów na plaży Hakata? Czy tylko wzniósł tradycyjny okrzyk: Tenno heika banzai? Tak czy inaczej, cały czas wymachiwał nabitym pistoletem. Wymachiwał na tyle gwałtownie i tak nieostrożnie, że pistolet - odwiecznym zwyczajem nabitych pistoletów - wypalił, trafiając prosto w głowę swego właściciela. Martwy kapitan upadł do stóp swoich podkomendnych.

Na żołnierzach zrobiło to piorunujące wrażenie. Uniesieni płomiennymi słowami oficera i pociągnięci jego bohaterskim przykładem, postanowili wykonać ostatni rozkaz dowódcy i razem pójść w jego ślady.

Wszyscy, jak jeden mąż... popełnili samobójstwo i w ten sposób zaoszczędzili Amerykanom dalszych trudów, jak lakonicznie stwierdził późniejszy o pół wieku historyk.

 

Suplement:

 

 

 * Niezależne, publicystów, to i esej.

 

 

rab bożyj
O mnie rab bożyj

Niepiśmienny. Pochwytałem koncepta od księdza Bohomolca i tym baki świecę Large Visitor Globe Dobra, teraz Was widzę. Całą dwudziestkę :). Kierownik stołówki poleca: Dziewczyny bez zęba na przedzie. Podgaje; Polnische Wirtschaft. Wzorce osobowe na trudne czasy; Spelunka. Poziom przekazu, a skuteczność wobec targetu; Wojny owadów, wojny ludzi. I maja na Ziemiach odzyskanych; Analiza. Poliytkal fikszyn bliskiego zasięgu.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (17)

Inne tematy w dziale Rozmaitości