rab bożyj rab bożyj
487
BLOG

Tato, tato, sprawa się rypła! Mazur, czort i czerwone buty.

rab bożyj rab bożyj Rozmaitości Obserwuj notkę 13

Jestem pełen podziwu dla pomysłowości pokoleń żyjących w PRL. Kiedy pośrodku protestów lat 80, czerwona władza wciskała panom chrześcijańskim, że cieszy się bezględnym i ślepym poparciem, wymachując z sufitu wziętymi wynikami wyborów, o rzekomo 80-90 procentowej frekwencji, Solidarność postanowiła spłatać ruskim askarisom figla.

Przed komisjami wyborczymi ustawiały się czujki aktywistów podziemia, liczące, sztuka po sztuce, pogłowie korzystających z przywileju uczestniczenia w ludowej demokracji. Ale to były inne czasy. Ci, co wtedy liczyli, zliczali i przekazywali dalej, nie mieli praktycznie nic do zyskania, a do stracenia - nieporównanie więcej niż dzisiaj.

Poza tym, to historia z PRL-u, a kto dzisiaj, tu, w Salonie pamięta PRL? A nawet jeśli któś pamieta, to zazwyczaj wtedy, gdy przychodzi symulować pałowanie przez ZOMO w jakimś dziwnym marszu, którego jedyną - zdaje się - rolą jest dostarczyć uczestnikom mocnych wrażeń.

 

Jedno nas z czasami schyłkowego PRL-u łączy. Otóż wtedy i teraz, forum myśli wolnej i podziemnej, przenikliwe i drobiazgowe w szukaniu rzeczy ukrytych, potrafi przegapić całkiem duży problem, zwyczajnie i bezczelnie leżący na wierzchu.

Z tym, że teraz, kiedy forum to się urynkowiło i upowszechniło, taka ślepa plamka na argusowym oku to wielka zaleta: prosty kmiot, to jest przepraszam, masowy odbiorca, może, dojrzawszy uwalony w poprzek drogi problem, o którym nie wspomniał mu żaden z liderów dyskusji, poczuć się człowiekiem przenikliwym, bystrym, ba, odpowiedzialnym i zdolnym do spraw ważkich. Współodpowiedzialnym i współtworzącym. Ha.

Jak wiem z dyskusji, w którą wczoraj, niebacznie, włączyłem się ze zwykłej pozycji właśnie takiego kmiota, media zarówno widne, tajne, jak i dwu-płciowe różni między sobą doktryna i budżet. Jak dla mnie, to coś jak zasada i metoda, albo cel (target) i sens.

 

Tak na przykład media katolickie (mój proboszcz, człowiek robiący swoją robotę, a świata nieświadom, mówi o nich co tydzień: prasa religijna wyłożonajest w zakrystii) mają prezentować i przekazywać wiarę katolicką, za budżet uzyskany od ludzi, dla których obraz Kościoła jest na tyle ustalony, by sprowadzić ich co tydzień do świątyni, a w większości - raz na miesiąc do sakramentów.

Do takiego prezentowania i przekazywania potrzebują ludzi sprawdzonych, a przynajmniej wiarygodnych, a w żadnym przypadku jeźdźców znikąd, zwłaszcza gotowych pisać wszystko o wszystkim i dla każdego. A jeżeli ktoś w swoim katolickim zaangażowaniu jest sprawdzony, albo chociaż wiarygodny, to ja mu lekką ręką odpuszczę wszystkie pieniądze, które tam się dzieli, bo nie wziąłbych tysiąca, mogę rzec to śmiele- jak zarzekał się Jan z Czarnolasu. A tacy, co kuszą się na pięćset, to wieczna pasza dla mediów, do których nie napisałby nawet jeździec znikąd ścigany przez jeźdźca czarnego (ten z wagą w garści).

Zupełnie na odwrót wygląda sprawa w mediach tzw. obywatelskich. Medium obywatelskie to wodopój, do którego złazi się zwierzyna nocna, nieufna wobec oficjalnych komunikatów. Wobec tego jeździec znikąd jest dla takiego medium skarbem nie do przecenienia, jeśli jeździ sprawnie, a zwłaszcza, jeśli wcześniej dżokejował u jakiegoś hrabiego. Skoro już trzeba zajazd robić chłopstwem i lokajstwem, to przynajmniej służba swe obowiązki zna, kmiecie - ochotnicy nadają się wyłacznie do tworzenia tłumu i nadawania kolorytu, bo czerń to nieświadoma i niekonsekwentna, rządzi się gniewem i nadzieją, jak jednego czy drugiego zabraknie, pójdzie won do pługa i kufla, zostawiając przewodnika w szczerym polu z fletem w ustach.

Zwłaszcza, jeśli doktryną medium nie jest omijanie leżących w poprzek drogi przeszkód, a chłostanie łosia, który poszedł przodem i się na takiej powszechnie zlekceważonej przeszkodzie wykorbił.

 

Dobrze, już dobrze drogi Czytelniku! Miało być o jeżach, diable i Mazurze, więc choć na końcu, ale jednak będzie. O, tu: http://www.zamczysko.art.pl/index.php?do=strony&strona=201, bajka Jaś grajek i królowa Bona. Bez podtekstów. Piękna i mądra.

Ja nie mam czasu jej cytować. Lecę do Warszawy. Swoją kolubrynę porzycę na pierwszym parkingu i całe dzień będę bujał się po Mieście MPK-iem. Za free.

rab bożyj
O mnie rab bożyj

Niepiśmienny. Pochwytałem koncepta od księdza Bohomolca i tym baki świecę Large Visitor Globe Dobra, teraz Was widzę. Całą dwudziestkę :). Kierownik stołówki poleca: Dziewczyny bez zęba na przedzie. Podgaje; Polnische Wirtschaft. Wzorce osobowe na trudne czasy; Spelunka. Poziom przekazu, a skuteczność wobec targetu; Wojny owadów, wojny ludzi. I maja na Ziemiach odzyskanych; Analiza. Poliytkal fikszyn bliskiego zasięgu.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (13)

Inne tematy w dziale Rozmaitości