rab bożyj rab bożyj
401
BLOG

„Międzynoże”,albo pomnik wdzięczności.„Seks” i „Rewolucja”

rab bożyj rab bożyj Rozmaitości Obserwuj notkę 9

Motto I: Oderwawszy od Rosji Ukrainę, Piłsudski umierałby bez troski o przyszłość Polski. 

                                                                                                                                                   Mieczysław Pruszyński

Motto II Z przodu cyce, z tyłu cyce: Polska wdzięczna Ameryce!

                                                                                                                                                   Ulica warszawska

 

 

O Pomarańczowej Rewolucji na Ukrainie dowiedziałem się ze dwa lata przed jej wybuchem, z artykułu w polskiej edycji znanego, amerykańskiego magazynu soft-porno..

Między jedną a drugą golizną, dokumentującą postępy estetycznej chirurgii, oraz graficznej obróbki obrazu tkwił obficie ilustrowany zdjęciami ulicznych rozruchów artykuł, którego akcja toczyła się w krajach postkomunistycznych. W krajach tych wszystkie trzy, albo i cztery władze obsiadły gangsterskie kliki (niekiedy podporządkowane sąsiednim, geopolitycznym ośrodkom), lepiej lub gorzej symulujące system republikański.

I po tych uciśnionych krajach krążyła poza(???)rządowa, amerykańska agencja, której wolontariusze(???) szkolili aboriginów w praktyce kontestacji. Tłumaczyli teorię, urządzali ćwiczenia terenowe, wybierali hasła, symbole (zazwyczaj zaciśnięta piącha) oraz kolory rozpoznawczo-marketingowe każdego kolejnego buntu.

A kiedy nadchodził czas (wg artykułu, czas nadchodził zawsze po sfałszowanych wyborach), lud powstawał i ruszał do śródmieścia, prowadzony przez przeszkolonych liderów, niosących przygotowane transparenty w umówionych wcześniej kolorach, według przećwiczonych scenariuszy i rozpisanych wcześniej grafików. Oczywiście, materiał ilustrowały, prócz zdjęć, wspomnienia zaangażowanych w ten czy tamten projekt tubylców.

Mimo tego, nie przejąłem się nim przesadnie. Było od dawna jasne, że redakcja świerszcza lubi, między sterczące piersi, albo wypięte pośladki wsadzić nieco rozrywki, mającej nadać czasopismu nieco światowego poloru. Ot, choćby wywiad z nieco wyleniałym, lewantyńskim bajarzem, wspominającym, jak chorowała jego rodzina, pokąsana przez dzikiego hegla, albo laurka o kudłatym, samodziałowym myślicielu z Bimbroraja. Nie wspominając o rozmowie z eks-premierem, czy szerzej nieznanym milionerem, podpisującym kontrakty gazowe.

Nie przejmowałbym się nadal, nawet wtedy, gdy łysy zasłynął na równi z niewyparzonej gęby, jak i zawziętego skakania na perski sznurek (podże gacze, podże gacze!), a kudłaty został jednym z głównych dyrygentów sceny publicznej, założywszy osławiony WÓJT-CHÓR (nazwa zmieniona z przyczyn marketingowych: kiedy ansambl nosił nazwę CHÓR TOPISUKĘ ludzie się śmiali; zaś ulica i wcześniej, i potem używała aliasu ACCION MUTANTE). Nie sądziłem, że polski oddział pisma mógłby wywinąć taki numer zamorskiej centrali, nawet, jeśli prawdę głosiła plotka,że (zazdrosny?) właściciel obsadził fotel naczelnego zaprzysięgłym gejem.

Niestety, miałem telewizor. I pewnego dnia, w tym właśnie telewizorze zobaczyłem plac wypełniony pomarańczowymi flagami, uroczystych polityków, rozentuzjazmowanych reporterów, radosną młodzież szkolną, dowiezioną z Polski autokarami. Jednym słowem – bunt kozacki na bohato. Pozostało tylko wydostać z szafki flaszkę porto, wyciągnąć korek zębami i dojąc łyk za łykiem, patrzeć jak rozwija się ruch narodowo-wyzwoleńczy zapowiedziany kilkanaście miesięcy wcześniej w kultowym piśmie onanistów

Bo pod koniec wspomnianego wyżej artykułu, było napisane, że wolontariusze poza(???)rządowej fundacji właśnie jeżdżą na Ukrainę. I że z Ukraińcami trudno się współpracuje, gdyż olewają oni punktualność, organizację i w ogóle... z lekka im zwisa.

Było na co patrzeć. Po wstępnym trzęsieniu ziemi sytuacja kraju sąsiedniego tylko się zagęszczała. Najpierw bunt, potem rozłam wśród zwycięzców i bunt przeciw buntowi. Zaczęło się zupełne diabelstwo, wzdęło i puszczało bąble. A między Chochołami, miłymi, uczynnymi ludźmi znanymi tak dobrze z szos, uczelni i bazarów, nagle obrodziło nacjonalistami, spod najczarniejszych znaków Bandery i Doncowa. Obrodziło w dodatku, nie wśród czerni, ale wśród uczonych urzędników i funkcjonariuszy, nawet w służbach, będących zawsze w tej części świata matecznikiem najzawziętszej, kremlosławnej komuny. Jakby w ukraińskiej duszy nie było alternatyw, tylko albo-albo. Albo Moskwa, albo śmierć.

Siedziałem tak i patrzyłem, aż mi się znudziło, bo zaczęło się u nas. Najpierw babci przepadł gdzieś dowód, potem nadeszła pamiętna Wielkanoc, zabłocone lotnisko i dostałem dziwnego tiku. W miejscach publicznych zacząłem się nerwowo rozglądać, czy gdzieś w kącie nie dojrzę narwanych młodzików z dziwnym akcentem, opieprzających gromadkę spóźnialskich leserów. Albo, że w którymś pochodzie zobaczę transparent z piąchą.

Młodzików ani piąchy nie widać, więc wracam do mieszkania, z ulgą zapadam w fotel, i, wyciągając zębami korek z butelki porto, odpalam Salon. Telewizję boję się odpalać. Pomiędzy łykiem, a łykiem, pomiędzy rykiem (śmiechu), a rykiem marzę o Międzymorzu.

Wiem, że mogę marzyć, bo nie wszystko jeszcze stracone. Wystarczy sobie przypomnieć, jak różniły się reakcje na Pomarańczową, i na lot do Tbilisi.

rab bożyj
O mnie rab bożyj

Niepiśmienny. Pochwytałem koncepta od księdza Bohomolca i tym baki świecę Large Visitor Globe Dobra, teraz Was widzę. Całą dwudziestkę :). Kierownik stołówki poleca: Dziewczyny bez zęba na przedzie. Podgaje; Polnische Wirtschaft. Wzorce osobowe na trudne czasy; Spelunka. Poziom przekazu, a skuteczność wobec targetu; Wojny owadów, wojny ludzi. I maja na Ziemiach odzyskanych; Analiza. Poliytkal fikszyn bliskiego zasięgu.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (9)

Inne tematy w dziale Rozmaitości