Kilka dni temu zamieściłam komentarz, w którym uświadomiłam moim czytelnikom, że postępowanie Marty Dubienieckiej, mieszkającej w pałacu prezydenckim za darmo, na koszt podatnika pod pretekstem likwidowania mieszkania rodziców jest po prostu głęboko niemoralne.
Tym bardziej, że mieszka ona tam już prawie trzy miesiące, wraz z mężem, którego prawa do przebywania w budynku instytucji państwowej są w sposób oczywisty żadne.
Para korzysta zatem z nienależnych przywilejów i co więcej, nie zamierza z tych przywilejów zrezygnować. Kpiąc w żywe oczy z delikatności urzędników, którzy na wejście do pałacu jej pozwolili nie określając restrykcyjnych zasad likwidacji pozostałości w mieszkaniu zajmowanym przez jej rodziców i wykorzystuje żałobę do czerpania z niej nienależnych korzyści.
W komentarzu, w którym opisałam mój niesmak z powodu tak jawnego szwindlu, tak bezprzykładnego wykorzystywania sytuacji – użyłam starego, lwowskiego określenia, które najczęściej występuje z przymiotnikiem głupia, albo cwana.
W żadnym przypadku o głupocie mowy nie ma. Marta Kaczyńska – to cwana......!
Niemal natychmiast na moim blogu, ale nie tylko, także na innych blogach w Salonie 24, pojawił się komentator, który w sposób ewidentnie programowy zaczął uprzykrzać mi życie spamując w sposób oczywisty, wklejając kilometrowe wklejki ohydnych, oszczerczych karykatur, wykonanych na zlecenie PiS i rozdawanych podczas pisowskich wieców, mających obrzydzić Polakom przeciwników politycznych. Jego w zamiarze obraźliwe wobec mnie komentarze zaczęły zawalać mój blog. Likwidowanie ich i blokowanie komentatora, powodowało jedynie odradzanie się z kolejnym numerkiem tego samego nicka ( w chwili gdy to piszę doszło aż do numeru 10) lub z nowym, innym nickiem.
Oczywiście interwencje do administracji nie dały skutku – z tej prostej przyczyny, że zapewne admin, który zamieszcza na samym szczycie strony głównej Salonu 24 tekst p.t „Podłe oblicze Tuska” - nie jest zainteresowany realizowaniem restrykcji regulaminowych wobec kogoś, kto reprezentuje podobny stosunek do polskiej rzeczywistości, co on.
No to przeciągając tę "zabawę" świadomie - sama sprawdziłam sobie, co się kryje za tą zmasowaną akcją trwającą wczoraj do późna w noc i dzisiaj od wczesnego rana. I odkryłam, że wejścia na moją stronę i komentarze są zamieszczane przez internautę korzystającego ze nieoznakowanego operatora internetowego, czyli serwera najprawdopodobniej należącego do instytucji rządowej. Być może właśnie pałacu prezydenckiego. Być może serwer ten i t.zw. sztywne łącze należą do instytucji lub firmy, która potrafiła uzyskać utajnienie swoich danych w inny sposób.
Wygląda to tak, jakby ktoś (być może nie jedyna osoba) wykonywał polecenie, poświęcając masę czasu na realizowanie zadania na moim blogu.
Jeśli się nie mylę – to zachodzi potrzeba odpowiedzenia sobie na pytanie: kogo mogła aż tak „ruszyć” sprawa jednego komentarza dotyczącego obnażenia nieetycznego postępowania Marty Dubienieckiej? Kto postanowił „dać jej popalić”, jej, czyli mnie? Kto posługuje się metodami znanymi z PRL a konkretniej z organów bezpieczeństwa PRL? Z jakiego ośrodka wysyłane są komentarze pod zmiennym IP ale zawsze z tymi samymi pozostałymi danymi?
Piszę o tym nie dlatego, że czuję się pokrzywdzona, zastraszona czy stłamszona tą akcją przeciwko mnie. Wręcz przeciwnie. Piszę o tym dlatego, by wykazać, że metody walki politycznej z przeciwnikiem, prowadzone na rzecz Kaczyńskich i być może w ich imieniu – są tak samo brutalne, nieuczciwe jak w PRL. I być może prowadzone są pod nadzorem tych samych ludzi PRL.
Więcej o związkach ludzi PRL z Kaczyńskimi – w następnym moim tekście dotyczącym prawdy i kłamstwa.


Komentarze
Pokaż komentarze (76)