Dziś pierwsza niedziela Adwentu.
Stawiamy w oknach świeczniki adwentowe, nasze życie rodzinne przybiera barwy ciepłe i pełne życzliwości, zastanawiamy się nad prezentami dla najbliższych, kupujemy kartki świąteczne, by naszym bliskim dać znać, że są naszymi bliskimi i życzymy im tego samego, czego i oni życzą nam.
Znajdujemy więcej czasu by pobyć w domu, porozmawiać, coś zrobić, na co czasu dotąd nie starczyło, przeczytać, co od dawna na półce cierpliwie czeka, i POMYŚLEĆ.
A skoro tak – sięgnijcie po starego bezbożnika, moralistę, widzącego człowieka poprzez wieki i epoki, takim, jakim jest.
Oto opis „Świętoszka” Moliera znaleziony w necie.
Czy nie przypomina wam czegoś?
Nawet, jeśli w drobnych szczegółach jest nieco inaczej?
Weźcie poprawkę na te drobne różnice – wszak mamy XXI wiek.
„Tytułowy bohater sztuki Moliera, Tartuffe, jest mężczyzną w średnim wieku, o dużym uroku osobistym. Najczęściej określany bywa jako obłudnik, choć towarzyszą mu również inne przymiotniki o negatywnym wydźwięku, jak na przykład: próżny, wyrachowany, niewdzięczny, zachłanny, przebiegły, bezwzględny. Swój prawdziwy charakter skrywa pod powierzchnią fałszywej pobożności. Udając cnotliwego i skromnego chrześcijanina, jest jednocześnie człowiekiem, który lubi uciechy życia doczesnego – nie stroni od dobrego jedzenia, rozkoszy cielesnych oraz kosztowności. Przybiera maskę osoby głęboko wierzącej, chętnie niosącej pomoc innym – jeszcze biedniejszym od siebie, a także umiejącej dotrzeć do ludzkich uczuć.
Jednocześnie jest świetnym psychologiem, gdyż bez problemu umie zdobyć zaufanie zarówno Orgona, jak i jego matki – pani Pernelle.
Orgon, zafascynowany jego „pobożnością”, zaprasza go pod własny dach nie przypuszczając, co czeka go ze strony przybysza. Świętoszek pozorami religijności i skromności bez większych problemów „obkręca sobie wokół palca” pana domu i jego matkę. Ci natomiast nie tylko strofują najbliższych, którzy nie postrzegają Tartuffe’a jako pobożnego i cnotliwego, lecz swym zachowaniem działają na szkodę całej rodziny. Pozostali jej członkowie oraz służba nie dali się zwieść grze oszusta. W domu Orgona Tartuffe pełni funkcję osoby troszczącej się o ład, zachowanie religijności, honoru i dobrego imienia. Jednocześnie we wszystkim doszukuje się grzechu. Usiłuje udzielać domownikom rad i wskazówek, za co Orgon jest mu wdzięczny. Swoim przybyciem do domu Orgona wprowadza niezgodę między nim a resztą rodziny. Pan domu, będąc całkowicie zaślepionym jego rzekomą świętością, nie zauważa, że przybysz usiłuje uwieść mu żonę, a jednocześnie chce ożenić się z jego córką, aby stać się właścicielem jego majątku. Tak też się dzieje, lecz nie wskutek małżeństwa z Marianną, a w wyniku darowizny ofiarowanej mu przez jego dobroczyńcę.
Prawdziwe zamiary Świętoszka zostają zdemaskowane w wyniku zasadzki przygotowanej przez Elmirę. Dopiero wówczas Orgon i pani Pernelle dostrzegają prawdziwe oblicze Tartuffe’a. Gdy oczom wszystkich mieszkańców ukazał się rzeczywisty obraz gościa przebywającego w ich domu, cyniczny oszust wyrzuca z domu Orgona i całą rodzinę. W tej scenie ukazuje swą bezwzględność i przebiegłość. Nie towarzyszy mu skrucha ani poczucie winy.”
Jak dobry recenzent powieści czy filmów sensacyjnych nie powiem, jak się ta sztuka skończy.
Myślę, że niebawem, bardzo niebawem, sami się o tym wszyscy, włączając bohaterów tej sztuki, przekonamy.
http://swietoszek.klp.pl/a-6196.html
/pisownia tekstu oryginalna/


Komentarze
Pokaż komentarze (136)