1 obserwujący
3 notki
1931 odsłon
1366 odsłon

Święty Ludwik od Aniołów... Ludwik z Krakowa

Wykop Skomentuj3

Czytam bajkę... Ludek ciężko oddycha..ale czuję, że słucha... mówię na ucho: Luduś..zaraz przyjdzie mama. .i Ludek od razu reaguje w tętnie z 98 jest 115..wielka radość !  ale gdy mamusia zaczyna Ludwika głaskać, czesać  Pan "Niedotykalski" reaguje tętnem 130 i saturacja 100.. Od razu widać że jak każdy nastolatek nie lubi takich "akcji".
Rozmowa z Ludwikiem to jak prawdziwa rozmowa dwóch dojrzałych facetów... Czułem, że mamy wspólne cele... Chcemy szczęścia dla tych samych osób. 
Mogę dostąpić zaszczytu bycia przy Lu i jego mamie, babci i siostrze w ostatnich miesiącach życia.

Żadne z nas nie poddaje do myślenia, że "Aniom" (jak mówił w dzieciństwie Ludek) odejdzie.., że nie zostanie fizycznie z nami... Liczymy, że uda się dłużej pobyć razem...
Nic i nikt inny nie jest ważniejszy w tym czasie... Nie bierzemy pod uwagę kapitulacji ani możliwości zostawienia nastolatka samego na chwilę.
Może artykuł ma postać "epistoły" jest za ciężki i przeładowany ale dla mnie jest wyjątkowy tak jak Ludwik, Lidia, Babcia Anna i siostra Matylda.
Po walce... gdy pada powoli pył po 26 czerwca po tym jak nasz cud..nasz bohater odchodzi jak święty..po poświęceniu ...
Nasz świat jest pusty...porwany... zamglony...  Zostajemy sami... bez ukochanego Anioma...o miłosiernym spojrzeniu...

Po doświadczeniu poznania... szczęścia, które miałem mogąc poznać Lidię, Ludwika, Matyldę i Panią Annę mogę z całą odpowiedzialnością uwierzyć, że Ludka przysłał na nasz ziemski padół Jezus....  i teraz potrzebował Anioła o najczystszym sercu..... Jako agnostyk dzięki Ludwikowi i Lidii uwierzyłem....dzięki cudowi... przebywania z Nimi...

Jacek Włodarczyk

EPILOG...


Lidia po ponad 15 latach opieki nad dziećmi i w tym po 11 latach ciągłej walki zostaje bez środków do życia. Po ciężkiej pracy na kilku etatach w domu i poza nim okazało się że należy się jej od państwa polskiego 6 miesięczny okres zasiłkowy przy rejestracji w Urzędzie Pracy. Należy się jednak cieszyć... bo ustawa w obecnym brzmieniu weszła od maja a do tego czasu nie przysługiwałby jej nawet zasiłek dla bezrobotnych. Na dodatek musi udokumentować swoje każde zatrudnienie do ustalenia wysokości zasiłku. Jest to trudne bo liczą się tylko umowy o pracę na pełny etat - Lidia jest artystką i często miała zlecenia zawarte przez umowy cywilnoprawne poza tym przez 15 lat zrezygnowała z pracy zawodowej jako marszand sztuki dla dobra dzieci. Dodatek razem z zasiłkiem dla synka  oraz programem 500+ ledwie pozwalał na wiązania końca z końcem.  Obecnie dochody spadły do jałmużny... 
Dodatkowo kobieta, która poświęciła swoją pracę zawodową i zdrowie aby odciążyć budżet państwa (kwoty wydatkowane z budżetu na opiekę w DPS są wielokrotnie wyższe) obecnie musi udokumentować swoją wcześniejszą pracę zawodową. Oczywiście tylko na umowę o pracę i w wymiarze całego etatu.  Powoduje to konieczność rozdrapywania ran podczas świeżej żałoby. Lidia nie jest w stanie funkcjonować a zdaniem urzędników powinna być gotowa do podjęcia pracy.. po ponad 11 letniej pracy całodobowej... w ciężkich warunkach... Okazuje się, że matka nie ma żadnej opieki.. poza półrocznym zasiłkiem dla bezrobotnych oraz ubezpieczeniem zdrowotnym. Jak już wspomniałem tylko pod warunkiem pomyślnego przejścia rejestracji w Urzędzie Pracy. Rząd zupełnie zapomina, że taka osoba..może posiadać jeszcze dzieci.. w przypadku braku ubezpieczenia opiekę państwa polskiego traci również córka Lidii.
Konieczność bojowania się i przepychania z urzędami, irracjonalnymi przepisami i przekładającym się na poczucie bezpieczeństwa stosunkiem ustawodawcy do opiekunów osób chorych, którzy zajmują się pacjentami w domu. De facto zwalniając resort zdrowia i budżet państwa od konieczności łożenia ogromnych kwot placówki opiekuńcze.
Niestety Lidia trwającego wiele lat wycieńczające zajęcia, które wykonywała z uśmiechem i nadzieją, z miłością i otwartością na świat. Została bez środków do życia. Wokół przyjaciół, których przetrzebiła i zrelatywizowała sytuacja... tych prawdziwych została mała garstka... 
Gdy pomoc i wsparcie okazała się nie efektowna i pokazowa ale czystą potrzebą serca.  Gdy "Mama Lidzia"  próbuje nie utonąćw długach... widać kto naprawdę wspiera sercem.
Dla swoich dzieci zrobi wszystko poza sprzedażą serca i godności , z której jest teraz odzierana przez państwo. Fakt ten boli jeszcze bardziej, przy każdorazowej konieczności tłumaczenia znudzonemu urzędnikowi , któremu wydaje się , że nigdy nie usiądzie po drugiej stronie biurka, przez co często Lidia nie znajduje zrozumienia i empatii tylko zimny i bezmyślny styl dodatkowo pozbawiony logiki i profesjonalizmu.
Przecież przez ostatnie kilkanaście lat pracowała na kilku etatach jako pielęgniarka, dietetyk, sprzątaczka (konieczność sterylności), salowa, Pr-owiec, marketingowiec, dziennikarz, researcher, analityk, gospodyni domowa, Matka, córka... W każdy etat wgryzła się na 100 procent.
Jak to jest możliwe by ustawa nie przewidziała konieczności opieki nad rodziną pacjenta? Przepisy nawet nie zaliczają opieki jako pracy. Co ma zrobić matka po 15 latach opieki... niemalże całodobowej jest w złym stanie fizycznym i psychicznym. Ustawodawca każe przystąpić do pracy bez niezbędnej rekonwalescencji.
Sanatoria, psychoterapię, wsparcie rentowe, leczenie..tak ale nie w Polsce.
Dramatyczna sytuacja kochającej mamy nie interesuje rządzących. Państwo, które matce będącej w żałobie po dziecku. Przeżywającej największą tragedię, wycieńczonej, bez sił witalnych, bez woli... a mającą córkę nie jest państwem opiekuńczym. Restrykcje i obowiązki opiekuna są niewspółmiernie iluzoryczne i małe do ich praw... Jest to wielki wstyd dla Rządu, Premiera, Prezydenta, Sejmu i Senatu... ponieważ nikt przez tyle lat nie pochylił się nad sytuacją opiekunów, ich życiem i losu po śmierci osoby, którą się zajmowali oddając swoje życie i poświęcając zdrowie. Jeszcze w maju obowiązywały przepisy nie dają nawet prawa do zasiłku dla bezrobotnych... Choć pół roku to stanowczo za mało na rekonwalescencję. Liczę że obecne rządy podejdą do sprawy Lidii Kiersztyn z szacunkiem i rozwiążą Jej sytuację pozytywnie.
Finansowe problemy rodziny podczas choroby Ludwiczka odbiły się na zaległościach czynszowych. 
Jakby było mało zmartwień Lidii i córce trzy osobowy zarząd wspólnoty lokatorskiej po 3 tygodniach od śmierci synka odłączył ciepłą wodę. Konieczność mycia się, zmywania i funkcjonowania z chorym na MZS (Młodzieńcze zapalenie stawów) dzieckiem jest prawie. niemożliwe. Skazywanie Matki,której po walce i agonii zmarł syn... (BOHATER...  Luduś...)  na taką niełaskę jest pozbawione honoru i serca.
Ten sam zarząd Wspólnoty " Lokator " zaraz po odejściu Ludwiczka zdemontował składaną platformę dla niepełnosprawnych i wózków. Obecnie Lidia każdorazowo wchodząc do domu widzi niezlikwidowane ślady po niej. Ludzie prócz garstki ludzkich sąsiadów dali do zrozumienia Mamie o tym jak bardzo im przeszkadzał Jej chory Syn. Niestosowne, niekulturalne zachowania, odpychające słowa i podłe plotki otaczają krakowskie podwórko. Lidia znosi wszystko z godnościa jaką wyniosła z domu... z dobrego krakowskiego domu.
J.W.

© Artykuł jest chroniony prawem autorskim. Wykorzystanie tylko pod warunkiem podania linkującego źródła 

Zobacz galerię zdjęć:

Ludwik
Ludwik
Wykop Skomentuj3
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Rozmaitości