No nie za bardzo jest czym się pochwalić po tych ponad dwóch latach deMOkracji, a wybory już niedługo.
I czymś trzeba przykryć przekręty (KPO, SAFE) i klęski (budżet, gospodarka, bezrobocie, służba zdrowia,
edukacja, nauka, prawo.. a teraz jeszcze ten ZZ)
Co tu robić, co robić?!
Jak ratować deMOkrację?
Klimat już niestety nie, podobnie prawa kobiet - kiedyś żarło, ale zdechło.
No to spróbujmy odkurzyć zapomniane LGBT. Może będzie żarło,
tylko trzeba tak wicie-rozumicie z sercem,
tak empatycznie podsunąć temat/problem.
Tak by okazał się najistotniejszy dla deMOkratycznego elektoratu, by przysłonił wszystko inne.
By elektorat był pewny, że homomałżeństwa to jedyne, czego mu brakuje.
Tusk już działa, czule und empatycznie przemawia ludzkim głosem,
Trzaskowski już podchwycił i mówi że "on od zawsze",
lewactwo klaszcze.. powinno chwycić!
Dla niezaczadzonych deMOkracją (w tym niezaczadzonych homoseksualistów)
temat zupełnie nieistotny. Ba, nawet dla deMOkratycznych heteroseksualistów
małżeństwa są be - teraz postępowo ma się partnerów,
a nie jakiś-tam małżonków. to ciemnogród.
No ale już za chwilę homomałżeństwa będą dla nich najważniejsze.
Bo skoro Tusk nawołuje do bicia piany, to trzeba bić pianę,
bo kONsTYtucJA, deMOkracJA, TOlerancJA, EMpatJA und so waiter.
-


Komentarze
Pokaż komentarze (5)