Spędzam teraz parę dni w swojej Ziemi Świętej (Poznań). Miłe towarzystwo, dobra rozrywka i odpoczynek. Na dodatek otrzymałem znak od Boga, potwierdzający moje obranie drogi na najbliższe lata. I tylko raz pewien niepokój. Gdy podczas oglądania przez chwilę programu przyrodniczego z dziadkiem, napomknął, że chętnie by się wybrał na afrykańską sawannę. I myśl, że jestem jeszcze chyba pod niektórymi względami słaby, jeszcze cienki bolek, że nie stać obecnie, aby móc zafundować bez żadnej większej okazji ot tak lekką rączką na transkontynentalną wycieczkę dla własnego dziadka.
118
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (1)