0 obserwujących
7 notek
15k odsłon
  1564   0

"WYWIADOWCY PRL"

 

10 czerwca minął rok od daty powołania w dwuznacznych okolicznościach Marka Belkę na vakujące stanowisko szefa banku centralnego. Za Belką do banku centralnego wprowadzono szereg osób powiązanych w przeszłości z komunistycznym wywiadem cywilnym. Nie powinno to budzić zdziwienia, bowiem Belka jak powszechnie wiadomo sam był uwikłany we współpracę z wywiadem (kontakt operacyjny „Naval” i „Belch”. Do kręgu głośnych przedstawicieli „jedynki” w NBP należy Sławomir Cytrycki.
 
Cytrycki, był nie byle jakim współpracownikiem Departamentu I MSW. Należał do grona elitarnej agentury tzw. kontrwywiadu zagranicznego.
 
W tygodniku „Gazeta Polska” w numerze z października 2010 roku ukazał się tekst pióra Doroty Kani zatytułowany „Ritmo i Belch w NBP”, w którym ujawniono wieloletnią i tajna współpracę z komunistyczną bezpieką Sławomira Cytryckiego, od lat najbliższego współpracownika Marka Belki. W czasie kiedy ukazał się artykuł o Cytryckim, pełnił on funkcję dyrektora gabinetu Prezesa NBP, obecnie dochrapał się już stanowiska dyrektora generalnego banku centralnego, które poniekąd zostało specjalnie dla niego utworzone.
 
Przypomnijmy: Sławomir Cytrycki ( lat 60) obecny dyrektor generalny NBP, w rządzie Marka Belki sprawował funkcję Szefa Kancelarii oraz Ministra bez teki. Cytrycki to bardzo ważna, jak nie najważniejsza postać w obecnym otoczeniu Belki. Jego osiągnięcia i sukcesy w branży bankowej oraz w aparacie państwowym, zawdzięcza dwóm filarom, na których oparł swoją błyskotliwą karierę zawodową, a mianowicie na współpracy z komunistycznym aparatem represji oraz na służbie w strukturach władzy PZPR. Nieobojętny dla jego kariery, jest także epizod jego nauki w ZSRR. Sławomir Cytrycki dla kariery już w początkach lat studenckich wstąpił do SZSP i jako aktywny działacz, piął się po szczeblach struktury tej organizacji (był jej etatowym pracownikiem do 1977 r.). Tuż po studiach (tj. w 1974 r.) został zwerbowany do tajnej współpracy ze Służbą Bezpieczeństwa (dokładnie z Wydziałem III Departamentu III SB MSW). Następnie długie lata, aż do formalnego rozwiązania SB w roku 1990, związał się ściśle z pionem wywiadowczym tej zbrodniczej organizacji (współpracownik o ps. „RITMO”), a dokładnie z wydziałem zajmującym się tzw. kontrwywiadem zagranicznym.
 
Co istotne Cytrycki, przed objęcie teki w rządzie Belki,w latach 2003–2004 pełnił funkcję szefa Specjalnej Misji Dyplomatycznej wWaszyngtonie w randzeambasadora pełnomocnego.To, że obecny Prezes banku centralnego skupia wokół siebie osoby skompromitowane tajną współpracą z komunistycznym wywiadem, nie może już dziwić, w świetle jego własnych uwikłań, natomiast dlaczego taka osoba została zaakceptowana przez amerykańskie państwo, pomimo, iż brała czynny udział w zwalczaniu amerykańskich instytucji i obywateli w ramach komunistycznego kontrwywiadu zagranicznego, to już jest trudno zrozumieć. W artykule tym spróbujemy odpowiedzieć na to pytanie
 
Ale do rzeczy. Wpierw opowiedzmy, czym zajmował się kontrwywiad zagraniczny.
 
Z powszechnie dostępnych źródeł, wiemy, że kontrwywiad zagraniczny w wydaniu SB, to zabezpieczenie pracowników wywiadu i służb dyplomatycznych przed infiltracją wrogich służb zachodnich (nie dotyczy siostrzanych służb bratnich krajów, w szczególności Związku Sowieckiego), rozbudowywanie sieci donosicieli wśród własnych obywateli, prowokacje i przeróżne gry operacyjne, mające na celu skompromitowanie niewygodnych przedstawicieli aparatu partyjnego oraz dyplomatycznego. W strukturze Departamentu I MSW kontrwywiad zagraniczny funkcjonował jako Wydział X. Z działalnością kontrwywiadu zagranicznego wiążą się także „niekonwencjonalne” i „pozastandardowe” metody pozyskiwania informacji i przesłuchań. Kontrwywiad Zagraniczny odpowiedzialny był także za poszukiwanie ukrywających się zdrajców i dezerterów, oraz za wymierzanie im „socjalistycznej sprawiedliwości”. Jednakże konstytutywnym zadaniem kontrwywiadu zagranicznego było rozpracowywanie służb specjalnych państwa zachodnich i werbowanie ich funkcjonariuszy do współpracy. W końcowym okresie współpracy Sławomira Cytryckiego z Wydziałem X Departamentu I, Szefem tej jednostki był nie kto inny, tylko Gromosław Czempiński. Z wydziałem tym Cytrycki był związany od początku do końca swojej współpracy z komunistycznym wywiadem cywilnym.
 
Przyjrzyjmy się bliżej tej tajemniczej jednostce operacyjnej komunistycznego wywiadu cywilnego, przesz pryzmat zadań jakie funkcjonariusze kontrwywiadu zagranicznego stawiali Cytryckiemu w okresie jego wyjazdu na placówkę do Nowego Jorku i w latach następnych oraz działalności niejawnej kilku innych przykładowych tajnych współpracowników. Jednakże, przedtem zaprezentujmy ogólnie dostępną charakterystykę współpracy Cytryckiego z Wydziałem X Departamentu I MSW.
W dokumencie urzędowym zatytułowanym „Raport z pozyskania k.o. PS. RITMO” datowanym z dnia 1 grudnia 1982 roku (w Polsce obowiązywał nadal Stan Wojenny) i sporządzonym na dla Naczelnika Wydziału X Departamentu I SB MSW przez mjr. M. Wrońskiego (akta oznaczone sygnaturą IPN BU 0197_9), w części I p.t. „Dane o figurancie i jego kontaktach z SB”, możemy przeczytać, co następuje cyt.:
Sławomir Cytrycki (…)
Jako wyróżniający się wynikami i zdolnościami uczeń „RITMO” po maturze został skierowany na studnia ekonomiczne do Leningradu, w trakcie których był aktywnym działaczem SZSP. Po ukończeniu studiów[tj. 1974 r.](…)
Wykorzystywany był do operacyjnego zabezpieczenia międzynarodowego ruchu akademickiego i działalności naszych organizacji studenckich i młodzieżowych na forum międzynarodowym (…)
Z tych też względów w 1977 r. „RITMO” w wieku 26 lat, z rekomendacji Dep. III MSW, został skierowany do pracy w Departamencie Współpracy z Zagranicą MNSzWiT na stanowisko wicedyrektora.
(…)
Kierownictwo Departamentu III SB wysoko oceniało współpracę Sławomira Cytryckiego z jednostką. W charakterystyce współpracownika możemy znaleźć takie oto superlatywy pod adresem obecnego dyrektora generalnego NBP:
„Za okres kontaktów z Dep. III MSW k.o. posiada znakomite opinie. Charakteryzowany jest jako osoba o dużej i rzetelnej wiedzy, bardzo inteligenta, znakomicie zorientowana w problematyce społeczno-politycznej i międzynarodowej, o dużej kulturze osobistej a zarazem bezpośrednia i wzbudzająca sympatię otoczenia. W charakterystykach podkreśla się również, że jest bardzo obowiązkowy, sumienny, lojalny i odpowiedzialny”.
Mjr. Wroński z Wydziału X Departamentu I MSW, był pod sporym wrażeniem osoby Sławomira Cytryckiego, i opracowując analizę przydatności operacyjnej współpracownika do zadań wywiadowczych, podkreślił, i uwypuklił cechy Cytryckiego takie jak bystrość, spostrzegawczość i umiejętność kojarzenia faktów oraz znajomość obsady personalnej placówek dyplomatycznych.
W dalszej części Raportu, mjr. Wroński kończy następującymi wnioskami, cyt.:
„Reasumując, w mojej ocenie k.o. „RITMO” jest osobą wyjątkowo predysponowaną do pracy wywiadowczej. Biorąc zaś pod uwagę jego już spore doświadczenie operacyjne winien być dla nas bardzo cenną jednostką. Śmiało można powiedzieć, iż należy i trzeba wymagać od niego takich efektów i jakości pracy jak od oficera kadrowego”.
W dalszej części Raportu z pozyskania do współpracy Cytryckiego, mjr. Wroński opisując sytuacje operacyjną „RITMO” pisał, cyt.:
„ „RITMO” w ubiegłym roku[tj. w 1981]typowany był na wyjazd w charakterze eksperta ds. koordynacji działalności organizacji systemu ONZ w dziedzinie nauki i techniki w Centrum Nauki i Techniki dla Rozwoju ONZ.
Będąc w czerwcu b.r.[tj. 1982]w Nowym Jorku ambasador WYZNER zaproponował „RITMO” stanowisko swojego sekretarza. Propozycja była dla „R” zaskoczeniem, ponieważ nigdy nie utrzymywał bliższych stosunków z tow. WYZNEREM. Znali się jedynie z kontaktów służbowych.
Początkowo z racji posiadania przyrodniego brata w USA „RITMO” nie otrzymał naszej zgody na wyjazd. Dzięki jednak znakomitym opiniom i zaangażowaniu się w sprawę tow. WYZNERA i ministra WIEJACZA został ostatecznie zakwalifikowany na to stanowisko.”
Tak intensywne zaangażowanie w wyjazd Cytryckiego do USA (wtedy 31-letniego urzędnika i działacza partyjnego) takich komunistycznych notabli jak Eugeniusza Wyznera (w korpusie dyplomatycznym PRL od początku lat 50tych ubiegłego wieku, Ambasador pełnomocny PRL w ONZ w latach 1981-82, następnie Ambasador RP przy ONZ w latach 1998-99, do roku 2000 wiceminister Spraw Zagranicznych RP) oraz Józefa Wiejacza (wiceministra Spraw Zagranicznych PRL co najmniej do 1989 r., następnie Ambasadora RP w Finlandii w latach 1996 – 2000) mogło świadczyć tylko o szczególnym usytuowaniu jego osoby w świecie peerelowskich służb specjalnych i aparatu partyjnego. Szczególne zaufanie jakim się cieszył wobec kierownictwa rządu i partii należałoby łączyć li tylko z jego studiami na Leningradzkim Uniwersytecie. Zwracamy uwagę, że ten sam uniwersytet skończył nie kto inny, tylko drugi w kolejności patron kariery zawodowej Cytryckiego, były Ambasador PRL przy ONZ (1982-85) i ostatni PRLowski Ambasador w Moskwie (1986–1990) - Włodzimierz Natorf.
Sam akt pozyskania do współpracy z komunistycznym wywiadem Cytryckiego i jego szkolenia operacyjnego, mjr. Wroński przedstawia w Raporcie następująco, cyt.:
„Na ostatnim spotkaniu w dniu 25.11.br. k.o. podpisał nazwiskiem i pseudonimem instrukcję wyjazdową, stanowiącą jednocześnie zobowiązanie do współpracy z wywiadem PRL.
Na podkreślenie zasługuje fakt, że k.o. wyraził zgodę na pełna agenturalna współpracę bez jakichkolwiek zastrzeżeń czy oporów, świadomie przyjmując na siebie wszystkie wynikające z tego obowiązki. (…)”.
 
Po przyjeździe do Nowego Jorku w 1982 r., Cytrycki został przejęty przez oficerów rezydentury wywiadu o kryptonimie „Imperium”. Na początku pobytu Cytryckiego w USA, jego oficerem prowadzącym był funkcjonariusz kryjący się pod pseudonimem „ROAN”, a kolejnym „MAROS”, który prowadził Cytryckiego do końca jego pobytu na placówce (tj. do 1987 r.). Według zachowanych dokumentów ostatnim oficerem prowadzącym k.o. „RITMO” do końca marca 1990 r. - był kpt. Andrzej Talar.
 
Udało się nam dotrzeć do instrukcji operacyjnej z roku 1985 dla oficera pod przykryciem o ps. „MAROS” przed jego wyjazdem na placówkę do Nowego Jorku. Instrukcja operacyjna oficera wywiadu to dokument zawierający konkretne zadania operacyjne stawiane przez centralę, opis sytuacji wywiadowczej kraju, w którym przyszło funkcjonariuszowi wywiadu pracować, oraz co istotne charakterystyka i zadania przejmowanych na kontakt od poprzednika tajnych współpracowników (kontaktów operacyjnych i agentów) i spraw operacyjnych. Instrukcja każdorazowo przed wyjazdem była podpisywana przez oficera kierowanego na placówkę i archiwizowana w teczce rezydentury. W tym wypadku rezydentury „Imperium”, która operowała na terenie Nowego Jorku.
 
Według instrukcji, rezydentura „Imperium” posiadała na stanie 7 kontaktów operacyjnych (tj. obywateli PRL świadomie współpracujących z wywiadem): „Ritmo”, „Jonhson”, „Palo”, „Bis”, „Kuszel”, i „Suwaj” oraz „Tawio”. Rezydentura także posiadała na stanie 5 agentów (tj. obcokrajowców świadomie współpracujących z komunistycznym wywiadem): „Laliwa”, „Wera”, „Richmond”, „Makl”, i „Jakubas”. W tym czasie oficerowie rezydentury prowadzili rozpracowania 23 obywateli amerykańskich pod kątem ich werbunku, oraz prowadzili systemowe rozpracowania trzej instytucji, będących w głównymi kierunkami zainteresowań wywiadowczych: „AGENDA” (sekretariat ONZ), „GNIAZDO” (Centralna Agencja Wywiadowcza), oraz „GĘŚ” (Federalne Biuro Śledcze – FBI). Cała agentura krajowa i zagraniczna będąca na kontakcie rezydentury „Imperium” była podporządkowania głównemu celowi, jakie stawiała centrala w Moskwie, tj. rozpracowywanie CIA, FBI, i sekretariatu ONZ.
 
Instrukcja dla rezydenta o ps. „Maros” w następujący sposób określiła zadania ogólne dla placówki wywiadu ulokowanej w sekretariacie ONZ, cyt.:
 
„prowadzenie rozpracowań obiektowych „AGENDY” (służby specjalne KK w Sekretariacie ONZ), „GNIAZDO” (CIA) oraz „GĘŚ” (FBI) – powyższe zadania realizować dostępnymi środkami /agenturalnymi, pół-oficjalnymi i oficjalnymi/ rozpracowując działalność; strukturę i personel ASS. Podobnymi środkami rozpoznawać rezydentury CIA i ss RFN umiejscowione w ONZ. (…) Rezydent wyznaczy oficera odpowiedzialnego za okresowe informacje o aktualnym stanie rozpracowywania obiektów przede wszystkim „GĘŚ” i „GNIAZDO”. W chwili obecnej odpowiedzialnym za powyższe zagadnienie jest oficer „BLESS”/”.
 
Według instrukcji Centrala Departamentu I MSW w Warszawie, tak oto definiowała zadania i charakteryzowała swojego współpracownika „RITMO” [Sławomir Cytrycki], cyt.:
 
„RITMO” - usytuowany w Sekretariacie ONZ. Inteligentny, spostrzegawczy, posiadający umiejętność nawiązywania kontaktów i oceny ludzi. „R” winien być wykorzystany do opracowań osób zatrudnionych w Sekretariacie i agendach ONZ-towskich powiązanych z obcymi służbami specjalnymi. Poza bieżącym śledzeniem problematyki służb specjalnych na terenie ONZ i okresowym sporządzaniem notatek na te tematy, „R” winien przekazywać naprowadzania na osoby mogące zainteresować naszą służbę, również z krajów Trzeciego Świata, które można by wykorzystać przeciwko USA i innym KK zachodnim. „R” posiada najlepsze możliwości prowadzenia rozpracowania obiektowego „AGENDY” i głównie na tym odcinku winien być wykorzystywany. Kontaktowany przez rezydenta.”.
 
Inne przykładowe charakterystyki aparatu pomocniczego wywiadu, zawarte w instrukcji dla rezydenta „MAROSA”, przedstawiają się następująco:
 
 „KUSZEL”pracownik placówki na kontakcie of. „WATFORD”. Chętny do współpracy. Stawiane mu zadania przez prowadzącego go oficera są zbyt niskie, „K” posiada naturalne możliwości kontaktów z polskimi personelem spółek, gdzie sytuacja kadrowa budzi szereg wątpliwości ze względu na częste odmowy powrotu do kraju. „K” może wyprzedzająco informować o podejmowanych decyzjach ew. dezercji jeśli otrzyma takie zadanie.”.
 
SUWAJ”– pracownik „GAL” w Nowym Jorku prowadzony przez of. „MIWA”. „S” spełnia zadania charakteru kontrwywiadowczego w spółkach oraz sygnalizuje o nadawanych przesyłkach do kraju przez wrogie nam organizacje z terenu USA. (…) w odczuciu Centrali „S winien być aktywnie wykorzystywany, szczególnie na odcinku spółek, gdzie sytuacja jest zła”.
 
Jak widać, według zachowanej dokumentacji jednym z podstawowy zadań krajowej agentury ulokowanej w placówkach dyplomatycznych i firmach polonijnych, było szpiegowanie własnych obywateli oraz donoszenie na tych, którzy chcieli pozostać na stałe na obczyźnie. Wyjątkiem jest kontakt operacyjny „RITMO”, którego zadaniem głównym, oprócz rozpracowywania polskich pracowników sekretariatu ONZ, było rozpoznawanie amerykańskich służb specjalnych działających na terenie „AGENDY”. Zresztą rozpracowywanie sekretariatu ONZ i działających na terenie biura służb specjalnych państwa zachodnich było jednym z priorytetowych zadań rezydentury „Imperium”. Całością rozpracowania centrala powierzyła źródłom usytuowanych w tej organizacji, czyli oficera o ps. „BLES” i właśnie k.o. „RITMO”.
 
Nie mniej ważnym zadaniem, przed jakim stałą rezydentura „IMPERIUM”, było ciągłe prowadzenie rozpracowania na tzw. głównych zdrajców i dezerterów przebywających w USA. W tym przedmiocie rezydentura miała dążyć wszelkimi środkami do ustalenia miejsc ich pobytu i aktualnego statusu.
 
Oficerowie rezydentury „IMPERIUM” w Nowym Jorku aktywnie pracowali nad pozyskiwaniem do współpracy z wywiadem funkcjonariuszy amerykańskich służb specjalnych. Przede wszystkim pracowników i współpracowników CIA, oraz FBI. Przykładowo w ramach rozpracowania operacyjnego o kryptonimie „BAMBO”, kontrwywiad zagranicznych Departamentu I MSW dążył do zwerbowania do współpracy funkcjonariusza lokalnej placówki FBI Carla HENDERSONA. Z kolei w ramach rozpracowania „KOMANDOR” rozpracowywano emerytowanego pracownika CIA, o którym wiedziano, iż posiada daleką rodzinę w Polsce, i w przeszłości z pozytywnym skutkiem werbował obywateli PRL do współpracy z agencją. W sprawie „NETO” rozpracowywano urzędnika władz miejskich Nowego Jorku, który jednocześnie był doradcą ekonomicznym i politycznym oraz miał szerokie kontakty w administracji rządowej USA. Rozpracowanie operacyjne pod kryptonimem „KIRYŁ” miało na celu zwerbowanie do współpracy właściciela biura podróży i pracownika linii lotniczych EASTERN LINES”. Figurant, według ustaleń, posiadł liczne kontakty z pracownikami FBI i w rozmowach zadeklarował gotowość do udzielania pomocy służbie wywiadu. Przyjął nawet, przed formalnym werbunkiem, do realizacji konkretne zadania.
 
Jak widać z podanych powyżej przykładów, kontrwywiad zagraniczny Departamentu I MSW dostarczał finalnie Moskwie (via Warszawa) wszelkie informacje zdobyte różnymi metodami o działalności CIA i FBI, nie stroniąc od brutalnych metod werbunku pracowników i funkcjonariuszy tych agencji. W takim razie warto powtórzyć pytanie jak to się stało, że państwo amerykańskie zaakceptowało osobę Sławomira Cytryckiego, przed jego wyjazdem na placówkę w charakterze ambasadora pełnomocnego ?
 
Na to pytanie może pomóc udzielić odpowiedzi, nie kto inny, tylko partyjny kolega Cytryckiego i Belki, a mianowicie Zbigniew Siemiątkowski – były Szef UOP i Agencji Wywiadu w rządzie Leszka Millera. W swojej książce „Wywiad a Władza. Wywiad Cywilny w systemie sprawowania władzy w PRL”, Siemiątkowski ujawnił, iż na jesieni 1989 roku, władze Stanów Zjednoczonych postanowiły przejąć kontrolę nad służbami wywiadowczymi państw bloku wschodniego. Wytypowano służby wywiadowcze trzech krajów satelickich: Węgier, Polski i Czechosłowacji. Zdaniem Siemiątkowskiego na jesieni 1989 podjęto rozmowy z Węgrami. W swojej książce Siemiątkowski przytacza, zanotowaną przez John’a McLaughlin’a - przedstawiciela CIA, znamienitą i charakterystyczną dla ubeckiej mentalności wypowiedź Węgrów, cyt.: „owszem pracowaliśmy dla sowietów, ale teraz będziemy pracować dla was”. Z Polakami rozmowy podjęto wiosną 1990 r. Z Czechami rozmów nie prowadzono, bowiem, Czesi zdążyli rozwiązać komunistyczne służby specjalne i zastosować opcję zerową.
 
Z ramienia Departamentu I MSW rozmowy miał prowadzić między innymi Gromosław Czempiński - wówczas Naczelnik Kontrwywiadu Zagranicznego (późniejszy Szef UOP), Aleksander Makowski – Naczelnik Wydziału XI (w przyszłości prezes Zarządu spółki KONSALNET S.A.) oraz Henryk Jasik (nominowany po rozwiązaniu SB na stanowisko Dyrektora Zarządu Wywiadu UOP).  Pierwsza tura rozmów odbywała się w jednym z hoteli Lizbonie w Portugalii, druga miała miejsce już na terenie Polski w willi wywiadu w Magdalence pod Warszawą.
 
Podczas konferencji zorganizowanej w dniu 10 stycznia tego roku w Instytucie Socjologii UMK w Toruniu z udziałem autora książki oraz prof. Andrzeja Zybertowicza i dr Sławomira Cenckiewicza, Siemiątkowski poszedł jeszcze dalej w swoim opisie dostosowywania się Departamentu I MSW do nowej politycznej sytuacji wynikającej z obserwowania procesu rozpadu Bloku Wschodniego. W dyskusji Sławomir Cenckiewicz zadał pytanie Siemiątkowskiemu o wiarygodność ludzi wywiadu po 1989 r. w oczach Amerykanów. Wymienił nazwiska Czempińskiego, Makowskiego, Zacharskiego i Jasika - oficerów zaangażowanych w okresie zimnej wojny w agresywne działania przeciwko Stanom Zjednoczonym. Na to Siemiątkowski odpowiedział w pierwszym odruchu, że właśnie oni stali sie nagle głównymi sojusznikami Amerykanów gdyż w porę nawiązali z nimi kontakty oddając się (a tym samym cały Departament I MSW) niejako w łaski CIA. Później w toku wymiany zdań Siemiątkowski poszedł o krok dalej i mówił już o prawdopodobnym  zawerbowaniu całej struktury wywiadu na rzecz USA. Na rzeczonej konferencji Szef AW w rządzie Leszka Millera stwierdził ponadto, iż w strukturze UOP największe kariery zrobili właśnie ci oficerowie, którzy w rozmowach z amerykanami brali bezpośredni udział. I nie był to przypadek. Autor „Wywiad a Władza” powtórzył lansowaną tezę o przejęciu przez amerykanów kontroli nad aktywami operacyjnymi byłego wywiadu komunistycznego cywilnego także w ostatnim programie Jana Pospieszalskiego „Warto rozmawiać” z 22 lutego 2011 r. Program jak pamiętamy poświęcony został ambasadorowi RP w Moskwie - Tomaszowi Turowskiemu, który okazał się być asem komunistycznego wywiadu rozpracowujący w przeszłości Watykan i samego Papieża Jana Pawła II, a który brał udział w przygotowywaniu wizyty śp. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Katyniu oraz był obecny na płycie lotniska Siewiernyj w Smoleńsku tragicznego dnia 10 kwietnia 2010 r.
 
A co do osoby Sławomira Cytryckiego, no cóż  …..
 
 

 

 

Lubię to! Skomentuj1 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale