Rodimus Rodimus
964
BLOG

I właśnie za to nie cierpię Barcelony

Rodimus Rodimus Rozmaitości Obserwuj notkę 19

   Od zawsze nie znosiłem drużyn promowanych, które na siłę przepycha się dalej i pod nie drukuje mecze. Zawsze byłem przeciwko każdemu zespołowi, któremu zwycięstwo podarował sędzia. Bardzo często dotyczyło to drużyn wielkich, świetnych, których taka pomoc arbitrów powinna obrażać. Klasycznym tego przykładem jest obecnie FC Barcelona. Piłkarsko jeden z najlepszych, o ile nie najlepszy zespół świata. Niestety sędziowie ewidentnie patrzą przychylnym okiem na tę drużynę. Dopiero co zakończony mecz na Santiago Bernabeu tylko to potwierdził. Zaznaczam, że wcale nie jestem fanem Realu Madryt. Właściwie zarówno Barcelona, jak i Real są mi obojętne, po prostu lubię obejrzeć dobrą piłkę. Dziś przyjemność oglądania po raz kolejny zepsuł mi sędzia. Czerwona kartka z kapelusza ustawiła mecz i odebrała Realowi szansę na dobry wynik, a nam tak naprawdę emocje w rewanżu, bo nie oszukujmy się, dwumecz jest praktycznie rozstrzygnięty. Nawet gdyby pojawiły się jakieś problemy, z pewnością sędzia pomoże. Co ciekawe sędzia nie pomógł w finale Pucharu Króla i wszyscy widzieli, jak się to skończyło.

   Sprawa sędziów to jedno, bo jest jeszcze druga kwestia, która sprawia, że nie trawię dzisiejszej Barcelony. Oczywiście chodzi o sposób relacjonowania meczów i stosunek polskich pseudokomentatorów do katalońskiej jedenastki. TVP, czy Polsat i wciąz to samo. Podniecanie się katalończykami graniczące z fanatyzmem. Brak obiektywizmu. Dziś w studio po meczu słyszę, że sędzia mógł dać czerwoną kartkę, za co? Za taką nakładkę? Przecież Pepe w ostatniej fazie, uciekł z tą nogą, zgiął ją lekko. Żółta kartka, jak najbardziej, ale czerwona? Przecież to była kpina i ci panowie w studio dobrze to więdzą, ale miłość do Barcelony całkowiecie ich zaślepia. 

   W ogóle mam wrażenie, że piłka nożna już dawno straciła całą swoją dawną magię. Co ciekawe pamiętam wielką Barcelonę z Zubizarretą, R. Koemanem, M. Laudrupem, H. Stoiczkowem, Romario i porównując ją z tymi  promowanymi piłkarzykami, tęsknię za tamtym futbolem, za tymtymi piłkarzami, prawdziwymi facetami z jajami, a nie tą bandą nażelowanych ciot. To się tyczy oczywiście także Realu, gdzie tym wszystkim dzisiejszym "Krystynom" do takiego Redondo, Zamorano, Sukera, Hierro, czy Butragueno. Nie chodzi może tyle o umiejetności piłkarskie, bo współcześni piłkarze są świetni technicznie, o wprost niewiarygodnej wydolności, ale mam wrażenie, że to już nie są prawdziwi mężczyźni, tylko zniewieściali chłoptasie, którym ilość zarabianej kasy ryje mózgi, a byle szturchnięcie przyprawia o łzy i popycha do teatralnych zachowań, pajacowania charakterystycznego dla clownów, a nie piłkarzy. 

   Na koniec powiem, że jestem zażenowany dzisiejszym meczem, poziomem sędziowania i całą otoczką stworzoną przez naszych pseudokomentatorów, którzy nawet nie próbują kryć swojego uwielbienia dla FC Barcelony. Moim zdaniem dziennikarz sportowy powinien się kierować choć odrobiną rzetelności i obiektywizmu, szkoda, że tym panom z mikrofonami daleko do bycia prawdziwymi komentatorami.

Rodimus
O mnie Rodimus

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (19)

Inne tematy w dziale Rozmaitości