Rodimus Rodimus
192
BLOG

Piłkarska uczta

Rodimus Rodimus Rozmaitości Obserwuj notkę 0

   Dla takich meczów warto zarywać noce. Spotkanie Argentyny z Urugwajem stało na najwyższym światowym poziomie, było pełne emocji i dramaturgii. Mogliśmy zobaczyć wszystko, co najpiękniejsze w futbolu - bramki, słupki, poprzeczki, wspaniałe parady bramkarzy, żólte i czerwone kartki, a przede wszystkim walkę do upadłego. Urugwaj pokazał charakter. Przez prawie 50 minut grał w dziesiątkę i potrafił się przeciwstawić Argentynie, a nawet był bliski objęcia prowadzenia po trafieniu Lugano w poprzeczkę.

    Wszyscy czekali na wielki mecz Messiego w kadrze i się po raz kolejny nie doczekali. Messi grał bardzo dobrze, ale w najważniejszych momentach zawodził. W końcówce dogrywki mógł przechylić szalę zwycięstwa na stronę Argentyny, miał kilka dogodnych sytuacji, których jednak nie wykorzystał. Znowu potwierdziło się, że Messi nie jest liderem reprezentacji na miarę Kempesa, Maradony, Redondo, czy Batistuty.

    Prawdziwym bohaterem meczu został Fernando Muslera. Ten, który przed rokiem przegrał Urugwajowi brązowy medal Mistrzostw Świata (katastrofalny występ w meczu o 3 miejsce z Niemcami), tym razem swoimi wspaniałymi interwencjami wprowadził Urugwaj do półfinału Copa America. Obrona rzutu wolnego Teveza i dobitki Higuaina w 90 minucie meczu będzie mogła śmiało kandydować do miana interwencji 2011 roku.

    Urugwaj naprawdę mi zaimponował i bardzo się cieszę z awansu tej drużyny. Forlan i spółka przewyższali Argentyńczykow pod względem psychicznym, grali niezwykle konsekwentnie w obronie oraz byli lepiej przygotowani fizycznie. Pomimo 50-ciu minut gry w osłabianiu, w dogrywce Urugwajczycy wcale nie opadli z sił. Był moment, gdy zarysowała się przewaga Argentyny, ale nie można zapominać o groźnych kontrach Urugwaju.

    Konkurs rzutów karnych mnie osobiście nie zaskoczył. Dla mnie Urugwaj był faworytem. Wiedziałem, że są silniejsi psychicznie, a o tym jak duża była ich przewaga w tym aspekcie najlepiej świadczy decydujący karny wykonany przez Caceresa. Urugwajczyk w tak ważnym momencie uderzył perfekcyjnie, mocno, w górne okienko bramki.  W takiej chwili zdecydowanie się na tak, mimo wszystko ryzykowne uderzenie, świadczy o nerwach ze stali. 

    Zwycięstwo Urugwaju cieszy mnie podwójnie. Mając w pamięci argentyńskie sympatie Tomasza Wołka (Uff niestety znowu w publicznej), odpadnięcie Argentyny sprawiło mi jednak przyjemność.

Rodimus
O mnie Rodimus

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości